poniedziałek, 7 stycznia 2013

Rozdział 5 "Narodziny obojętności"

Środa; 5.12.12;
Warszawa
Dzień polskiej premiery „Listów od Beaty”

      - Telefon do ciebie. Musisz to odebrać - wyciągnął mnie za rękę z sali pełnej wpatrzonych w nas ludzi i zaciągnął do pomieszczenia, w którym wcześniej mnie przygotowywano.
      Tym razem nie było tam nikogo oprócz mnie i zestresowanego Silviana, który bez słowa podał mi telefon uważnie wpatrując się w urządzenie.
      - Halo? - odezwałam się nieco skołowanym tonem.
      - Matko, Kaja! Jak dobrze, że odebrałaś! Musisz mi koniecznie pomóc!
      - Emmily? Ale co się dzieje? W czym mam ci pomóc?
      - Chcą mnie wsadzić do więzienia! - wydarła się, a jej słowa rozbrzmiały echem w moich uszach. 

      - Do więzienia? Za tą akcje ze zdjęciem Hannah?
      - No nie! Za zdeptanie trawinka przed kościołem - zakpiła. - Jasne, że za to! - Głos blondynki był jedną wielką mieszaniną wściekłości, zdenerwowania i strachu. Ale nie ma się co dziwić...W końcu nie co dzień grozi ci odsiadka w więzieniu...
      - Emmily, uspokój się i powiedz mi dokładnie, w czym mam ci pomóc.
      - No więc tak... Jako że to mój pierwszy proces, sędzia zaproponował trzy wyroki. I albo odpracuję trzysta pięćdziesiąt godzin prac społecznych typu: czyszczenie kibli w ośrodkach opieki społecznej lub zbieranie śmieci w lasach przy autostradzie, co oczywiście w ogóle nie wchodzi w grę, bo chyba prędzej bym umarła, niż robiła coś takiego! To jest takie obrzydliwe i te wszystkie zarazki w...!
      - Emm! - przerwałam jej. - Przejdź wreszcie do rzeczy - zarządziłam stanowczo.
      - Ach, tak! No więc zamiast prac społecznych mam do wyboru jeszcze dwie opcje.
      - Jakie? - spytałam już lekko podirytowana całą tą sytuacją.
      - Albo dziesięć dni w więzieniu, albo wypłacenie odszkodowania Hannah i w tej właśnie sprawie do ciebie dzwonię. Nie chcę, żeby chłopcy się dowiedzieli, a ich menadżer nagle uznał, że go na to nie stać i chciałabym poprosić ciebie o małą pożyczkę...
      - Ile?
      - Sto dwadzieścia tysięcy - rzuciła bez zastanowienia. Bała się. Cholernie się bała. Była na skraju wytrzymałości. Wiedziała, że teraz tylko ja mogę jej pomóc. Nie wiedziała jednak, że tak naprawdę nie jestem w stanie tego zrobić.
      - Sto dwadzieścia tysięcy funtów?* - spytałam, żeby się upewnić. Czy ona naprawdę myślała, że ja dysponuję tak ogromną ilością pieniędzy? Fakt. Mój kontrakt na „Listy od Beaty” opiewał na dużo, dużo więcej, ale to wcale nie wygląda tak, jak to sobie wszyscy wyobrażają. Taka umowa realizowana jest w transzach, a z tych, które do tej pory otrzymałam, nie dałoby się nawet uzbierać takowej sumy. Poza tym nie zapominajmy, że przecież za większość otrzymanej sumy kupiłam już mieszkanie...
      - Tak.
      - Wybacz Emm, ale nie mam takich pieniędzy i nawet gdybym chciała ci pomóc, nie miałabym jak tego zrobić. Przykro mi.
      - Ale przecież twój kontrakt...i...i...i co ja mam teraz zrobić?
      - Nie mam pojęcia Emmily. Poproś o pomoc Zayna. Na pewno ci nie odmówi - zaproponowałam, na co ta od razu wybuchła śmiechem.
      - Żartujesz sobie, tak? Przecież jak chłopcy się dowiedzą, co zrobiłyśmy, nigdy więcej się do nas nie odezwą!
      - Zrobiłyśmy? - zdziwiłam się.
      - A nie? Nie pamiętasz już „pozbyć się Hannah”? Jesteś tak samo winna, jak ja!
      - Wybacz, ale to nie ja kazałam ci wysyłać to głupie zdjęcie do sieci. To był tylko i wyłącznie twój pomysł. Przykro mi, że tak to się dla ciebie skończyło, ale nikt nie kazał ci tego robić - zamilkłam. Kiedy uświadomiłam sobie, co właśnie jej powiedziałam, dosłownie ugryzłam się w język i to tak mocno, że aż pisnęłam z bólu. Byłam pewna, że Emmily zaraz na mnie naskoczy, zacznie wrzeszczeć i prawić mi morały, ale tego nie zrobiła. Po prostu milczała, a w słuchawce dało się wysłyszeć tylko jej przyspieszony oddech. - Przykro mi Emmily, ale właśnie jestem na premierze i nie mogę rozmawiać. Wszyscy na mnie czekają - oznajmiłam po chwili, gdyż nie miałam najmniejszej ochoty na dalsze ciągnięcie tej konwersacji.
      - No dobrze. Ale zrób dla mnie tylko jedną rzecz, dobrze?
      - Jaką?
      - Nikt nie może się dowiedzieć, że jestem w więzieniu, więc musisz mnie kryć. Jeśli chłopcy, albo ktokolwiek zapyta, jestem u ciebie. Zgoda?
      - No dobrze, ale czemu nie weźmiesz prac społecznych? Nie sądzisz, że to lepsze niż spędzenie dziesięciu dni w więzieniu?
      - Wiesz ile to jest trzysta pięćdziesiąt godzin? Ponad dwa tygodnie! Chyba nie myślisz, że przez ponad dwa tygodnie dwadzieścia cztery na dobę będę się babrać w czyimś gównie...
      - Jak wolisz. A teraz już naprawdę muszę kończyć. Cześć - rozłączyłam się nie dając jej szansy, żeby cokolwiek odpowiedzieć.
      Nie chciałam dłużej słuchać tego, co ma do powiedzenia. Nienawidziłam jej. Współczułam i czułam się trochę współwinna, ale równocześnie nienawidziłam. Jedyne czego pragnęłam, to żeby ta jej odsiadka jak najszybciej się skończyła i żebym mogła w końcu zapomnieć, że kiedykolwiek ją znałam. Pragnęłam, żeby Emmily Jefferson na dobre zniknęła z mojego życia i żebym już nigdy nie miała z nią do czynienia. Mam ogromną nadzieję, że tak właśnie będzie...




Poniedziałek; 10.12.12
Godzina trzynasta zero dwie

Droga z Lipek do Szczecina w czerwonym 
garbusie Sila

      Nie pytajcie mnie, dlaczego Silvian kupił sobie czerwonego garbuska, bo naprawdę nie mam bladego pojęcia. Ten koleś chyba po prostu lubi być inny, niż reszta osobników jego płci... Prawdę mówiąc, to jest inny i to właśnie w nim lubię. Może sobie być gejem, jeździć w czerwonym garbusiku i śpiewać na cały głos piosenki Eda Sheerana płacząc przy nich ze wzruszenia (co właśnie teraz robił) - dla mnie liczyło się tylko jego wnętrze. A poza tym fajnie popatrzeć się od czasu do czasu na jego ładną buźkę i jeszcze ładniejsze ciało i najzwyczajniej w świecie popodziwiać. Rzecz jasna nie w celu zakochania się, o nie. Nie miałam najmniejszej ochoty zadurzyć się w kimś bez wzajemności, a do zadurzenia ze wzajemnością brakowało mi pewnego bardzo istotnego szczególiku dyndającego pomiędzy nogami. Cóż... Nie każdy fajny facet musi być hetero.

      Czarny, podgrzewany fotel w aucie nawet w najmniejszym stopniu nie umywał się do mojego najwygodniejszego na świecie łóżka z Lipek, z którym pożegnałam się kilka godzin temu. Niby był miękki a perforowana skóra obicia przyjemna w dotyku, ale to nie było to samo. Zajmując wpółleżącą pozycję, wpatrywałam się w potwornie ciemne i potwornie gęste nimbostratusy za oknem. Był środek grudnia, a po śniegu pozostało już jedynie ulotne wspomnienie. Biały puch zniknął z tych okolic Polski i chyba nie miał najmniejszego zamiaru wrócić. Zamiast niego dookoła tylko deszczowe chmury, zero słońca i w efekcie tego szarość. Potworna, szara Polska straszyła.
      Po minie Sila szybko zrozumiałam, że ten kraj w ogóle mu się nie podoba, a przez utrzymującą się od dłuższego czasu, okropną pogodę, nie było chociażby cienia szans, żeby jednak dało się przekonać go do zmiany zdania. Nie narzekał na głos, ale po jego skrzywionej, oceniającej i smutnej w jakimś sensie minie, dosłownie słyszałam jego myśli, jego narzekania i jego tęsknotę za ojczyzną, którą uważał za najlepsze miejsce na świecie. Żadna tam „byle jaka Polska” nie była w stanie wygrać z jego królestwem.
      Przez chwilę zastanawiałam się, jakie to uczucie wyprowadzać się z własnego kraju... Fakt - w ostatnim czasie wyjeżdżałam z niego dość często i często pomieszkiwałam za granicą, ale nigdy nie wyjechałam z myślą, że od teraz to będzie mój prawdziwy dom, że porzucam mój kraj dla innego, nowego, gorszego... Silvian musiał się czuć okropnie. Nie znał języka, miejsc, ludzi. Jedynie mnie, moją rodzinę, Kubę i kilka osób z wydawnictwa. Poza tym nie miał tu nikogo. Niczego. Naprawdę mu współczułam i jeszcze bardziej byłam pod wrażeniem tego, co poświęcił dla swojej pracy, dla pasji, dla mnie...
      - Jeżeli ta nawigacja nie kłamie, to za dziesięć minut wjedziemy do Szczecina - ucieszył się Sil wystukując na kierownicy jakiś pokręcony rytm.
      - Jedziemy już pięć godzin? - zdziwiłam się. Naprawdę, ale to naprawdę nie miałam bladego pojęcia, jakim cudem ten czas minął mi aż tak szybko.
      - Yep - pokiwał twierdząco głową, po czym schylił się, żeby przełączyć piosenkę lecącą z jego Ipoda podłączonego do samochodowego radia.
      Kiedy już znalazł utwór, który chciał, znacząco ściszył muzykę i spojrzał na mnie unosząc do góry prawą brew. Znowu zrobił tą minę. Znowu chciał porozmawiać. Porozmawiać na temat, którego ja unikałam od dnia premiery w Warszawie.
      - Patrz na drogę - odezwałam się od razu, a chłopak niechętnie wykonał moje polecenie. - Dobrze wiem, o kim chcesz teraz rozmawiać, ale ja nie mam na to ochoty.
      - I nie masz też wyboru. 
      - Mam. Mogę zamilknąć. 
      - Kaja, błagam. Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie i jesteś wolna - jęknął Sil rozglądając się dookoła.
      - Obiecujesz, że tylko jedno? 
      - Tak.
      - No więc pytaj - powiedziałam z wielką łaską w głosie.
      - Co będzie teraz z Emmily?
      - Co z nią będzie? Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia Sil. Zostało jej jeszcze pięć dni odsiadki, więc jeszcze przez pięć dni musimy ją kryć, a potem pewnie wyjdzie i wróci z powrotem do chłopaków. Mam tylko nadzieję, że wtedy nasze kontakty urwą się na dobre, bo naprawdę nie mam ochoty jej więcej widzieć. Jest podłą kombinatorką, a będąc przy niej, ja również się taka staję, więc naprawdę bardzo dobrze zrobi mi odcięcie się.
      - A masz zamiar powiedzieć chłopakom, co zrobiła?
      - Ej, to już drugie pytanie. Umowa była na jedno.
      - Oj no nie zgrywaj się i odpowiedz.
      - Umowa to umowa. Przykro mi - poklepałam go pocieszająco po ramieniu, po czym zaczęłam mu się uważnie przyglądać. Nadal kręcił głową na wszystkie możliwe strony wytężając przy tym wzrok do granic swoich możliwości.
      - Czego tak wypatrujesz? - spytałam po chwili.
      - Niedawno na drodze zaczęły się pojawiać bilbordy, więc szukam twojego - wyszczerzył się nadal rozglądając się na wszystkie możliwe strony. 
      - Premiera była pięć dni temu, więc pewnie jeszcze nawet nie zostały wywieszone.
      - Och, czyżby? - zapytał wymądrzającym się tonem, po czym zaczął zwalniać. - Patrz - wskazał wzrokiem na prawą stronę jezdni.
       - O mój Boże! - krzyknęłam ze zdumienia widząc moją twarz i okładkę książki na bilbordzie. 
      Nic nie było w stanie zepsuć tej chwili. Ani zła pogoda, ani brak śniegu w grudniu, ani nawet to, że chciało mi się siku tak bardzo, że miałam wrażenie, iż mój pęcherz zaraz wybuchnie i wywoła istną powódź w promieniu dziesięciu najbliższych kilometrów. Uśmiechałam się tak szeroko, że aż kąciki ust zaczęły mnie boleć, a później piec. Silvian jechał na tyle wolno, że kilka mijających nas aut zaczęło niemiłosiernie głośno trąbić, ale miałam to gdzieś. Przez szybę czerwonego garbusa widziałam urzeczywistnienie moich najskrytszych marzeń. To się działo naprawdę. Każda przejeżdżająca tędy osoba mogła zobaczyć moją twarz i dowiedzieć się o mojej książce. To wszystko było tak cholernie cudowne, że kiedy minęliśmy bilbord, obróciłam się i starałam dostrzec go w tylnej szybie, ale nie dałam rady. Widok tej reklamy był moim kolejnym małym triumfem, kolejną dawką mojego małego szczęścia, kolejnym prezentem od życia, za który byłam przeogromnie wdzięczna.
     Właśnie widziałam swój pierwszy bilbord!! :) - wystukałam na na ekranie mojego telefonu i od razu wysłałam do Kuby i mamy, a drugą wiadomość:
      I've just saw my first billboard! :) - do Louisa, Harrego i Nialla.
      Pierwszy jak zwykle odpisał Tomlinson, a ja znowu zaczęłam szczerzyc się do telefonu, jak głupi do sera.
      - Niech zgadnę - Silvian uśmiechnął się zadziornie. - Louis pisze - powiedział przedłużonym, wymądrzającym się tonem. Najprościej w świecie drwił ze mnie i z tego, jak reagowałam na tego bruneta.
      - Oj zamknij się - wytknęłam mu język i wtedy też poczułam, że moje policzki płoną
      Odruchowo spojrzałam w lusterko nade mną. Wyraźnie się zarumieniłam.
      Już miałam zabrać się za odpisywanie na jego smsa, kiedy nagle mój telefon zaczął wydawać z siebie pierwsze dźwięki „Fix You”. Silvian odruchowo wyłączył radio, więc w aucie nie było słychać nic oprócz melodyjnego głosu Chrisa Martina. Widząc, kto dzwoni, na moich ustach od razu pojawił się nieprzyjemny grymas i przez chwilę miałam nawet zamiar w ogóle nie odbierać tego połączenia, ale...
      - Znowu zgaduję. Teraz dzwoni Harry - powiedział dużo oschlej, a jego mina momentalnie zrzedła. Nie da się ukryć, że Sil od dłuższego czasu cierpiał na Stylesofobię i przy każdym wspomnieniu o istnieniu Harrego, momentalnie tracił humor i stawał się strasznie drażliwy. To było coś więcej, niż zwykłe nielubienie. Silvian go wręcz nie cierpiał.
      - Oj, daruj sobie - jęknęłam wgapiając się w urządzenie.
      - Nie daruję. Dziewczyno, spójrz na siebie. Kiedy pisze Lou, jesteś szczęśliwa, kiedy dzwoni Harry, wyglądasz jak śmierć, a i tak robisz wszystko, co ten debil ci karze.
      - Przymknij się i skup na drodze - syknęłam, po czym jeszcze raz spojrzałam na ekran mojego telefonu, wzięłam głęboki wdech i wypuszczając powietrze z płuc wcisnęłam zieloną słuchawkę.
      - Gratuluje bilbordów - usłyszałam zaraz po nawiązaniu połączenia. 
      Przyjemny głos loczka tym razem nie był wystarczającym powodem do tego, żeby na mojej twarzy zagościł uśmiech. Wręcz przeciwnie: jego radosny ton, jakby siłą ściągał kąciki moich ust w dół i przyprawiał o natychmiastową migrenę - przynajmniej od dnia londyńskiej premiery mojej książki (patrz: ostatniego piątku), kiedy to zamiast być przy mnie w tak ważnym dniu, wolał szlajać się gdzieś z tą przeklętą Swift.
      - A przywitać się nie łaska? - spytałam z wyraźnym wyrzutem.
      - Wybacz mi to uchybienie słoneczko. Cześć, miło cię słyszeć - poprawił się z zawadiacką chrypką w głosie. Słysząc jego głos chciało mi się płakać. Nie dlatego, że byłam na niego zła, ani dlatego, że mnie skrzywdził. Nie byłam już nawet zazdrosna. Pomijając to, że nie było go na premierze, zachowywał się w stosunku mnie wzorowo. Był miły i układny, a mimo to czegoś mi brakowało. Słysząc, jak nazywa mnie słoneczkiem, poczułam przyjemny szmer w brzuchu, ale co z tego? Równie mocny szmer czuję przy jedzeniu ciepłego Big Mac'a...
      - Hej...- szepnęłam do słuchawki ledwo słyszalnie.
      - Co tam u ciebie słychać? Wszystko OK? Ostatnio ciągle jesteś w melancholijnym nastroju?
      - Co? Nie. Nie no coś ty - zaśmiałam się nerwowo. - Wszystko u mnie w porządku. Po prostu to całe pakowanie i przeprowadzka są strasznie męczące. A co u ciebie? - zagaiłam szybko, żeby przypadkiem nie zdążył mnie spytać o coś więcej.
      - A ja chodzę tu i tam reklamować „Take Me Home”...
      - Tak. Widziałam nowe zdjęcia z Taylor - wtrąciłam chłodno, chociaż teraz zrobiłam to już bardziej z przyzwyczajenia, niż napływu emocji, bo żadnych emocji nie było. Nie było zazdrości, złości, żalu. Nie było nic. A nie. Przepraszam. Był strach. Strach o to, że nie ma nic innego, niż obawa o pustkę w moim sercu. Ale co się tak nagle zmieniło? Czy to ja? A może on?
      - Tay jest tylko zgraniem mangamentu... Przecież już ci to mówiłem.
      - Tak, wiem i moim zdaniem zupełnie niepotrzebnym. Wybacz Harry, ale właśnie wjechaliśmy na parking i muszę zająć się rozpakowywaniem. Miłego wieczoru. Pozdrów ode mnie chłopaków.
      - Jasne, pozdrowię. Powodzenia z rozpakowywaniem. Paaa... - pożegnał się jakimś dziwnym, bezuczuciowym tonem, a co gorsza, wcale się tym nie przyjęłam.
      Odkładając telefon z powrotem do mojej torby, poczułam na sobie wzrok Silviana.
      - Czy ja mam omamy, czy ty prze chwilą naprawdę spławiłaś Stylesa?
      - Tak, spławiłam. No i co? Zadowolony?
      - Nawet nie wiesz jak! - wyszczerzył się. - Kiedy dojedziemy do nowego domku, będziemy to świętować.
      - Taa... - przytaknęłam mu dla świętego spokoju i schyliłam się po Ipoda, żeby włączyć jakąś odpowiednią do mojego nastroju piosenkę. Nie musiałam długo wybierać. Dokładnie wiedziałam, czego chcę podsłuchać.

Lana Del Ray - Damn you [LINK].
      - Idealna piosenka na idealną okazję - prychnęłam pod nosem słysząc pierwsze dźwięki utworu.
      Te słowa oddawały wszytko. Całą moją obojętność. To, jak pośrodku szaleńczej gonitwy za nim i za wspomnieniem najpiękniejszych dni mojego życia, które były takie właśnie dzięki obecności Harrego, zagubiłam gdzieś to, co skłoniło mnie do wykonania pierwszego kroku. Nie wiedziałam, jak długo to jeszcze będzie trwało, ale miałam nadzieję, że nie dłużej niż chwilę. Mocno zacisnęłam pięści wbijając paznokcie w ich wewnętrzną stronę. Zabolało. Czyli jednak nie straciłam czucia. Odczuwałam. Nadal odczuwałam, tylko nie to, co przecież od tak dawna nie dawało mi spokoju. Powinnam być wściekła widząc, jak inna dotyka jego dłoni, jak patrzy mu w oczy, jak się uśmiecha, ale nie byłam. Już nie. Nie wiedziałam, kiedy to wszystko zniknęło, gdzie zniknęło. Wyparowało, ot tak? Po tym wszystkim? On też czuł tą dziwną pustkę? Ten dystans? W ogóle zauważył, że coś się zmieniło?
      Schyliłam się i wyciągnęłam z torby płaskie, czarne urządzenie, z dużym dotykowym ekranem.


W jednej chwili nadmuchałam ogromny balon miłością do niego.
Kiedyś.

Przez pół roku nie przestawałam pompować w niego powietrza płynącego wprost z moich płuc.
Moje serce wypełniało się uczuciem.

Balon rósł i rósł, a wraz z nim moje uczucie do niego.
Nagle pękł.
Niespodzianie wszystko zniknęło.

Teraz..
...po balonie nie było nawet śladu.
Stał się jedynie ulotnym wspomnieniem i mimo że niektóre jego skrawki nadal leżały blisko mnie, nie mogłam znaleźć żadnego sposobu, żeby posklejać je w całość.
Balonu nie da się skleić, głupia.
Wygasłego uczucia nie da się uratować.


      - wystukałam na ekranie mojego tabletu. Kilka razy przeczytałam tych parę nieskładnie zapisanych zdań i zastanawiałam się, skąd te wszystkie myśli wzięły się w mojej głowie. Miałam ochotę paść na kolana i błagać świat, żeby oddał mi to, co tak bezczelnie wykradł z mojego serca, żeby oddał moją miłość.


______________________________________________
* Sto dwadzieścia tysięcy funtów = ok. sześćset tysięcy złotych.

UWAGA! Od teraz będę dodawać krótsze rozdziały, ale za to dużo częściej.

PS - celowo ominęłam dalszy opis przebiegu premiery i premierę w UK, gdyż mam zamiar o nich wspomnieć w nieco inny sposób, a dokładnie opisać dopiero tą w USA.

63 komentarze:

  1. rozdział jest boski! *_*
    z resztą jak zwykle.
    trochę zdziwił mnie fakt, że uczucie Kai do Harry'ego wygasło, ale to nie zmienia faktu, że rozdział bardzo mi się podoba.
    mam wrażenie, że Kaja zaczyna z kolei odwzajemniać uczucia Lou.
    kurczę, mam totalny mętlik w głowie.
    pisz szybko kolejny.
    pozdrawiam! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Siemka :) Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam, jak zobaczyłam, że u Ciebie nowy rozdział :) Poprawiłaś mu humor o 100% :) Nie ma to jak przyjść dobitym ze szkoły wiedząc, że na jutrzejszy dzień trzeba się przygotować na pracę klasową i kilka kartkówek :( Ale oby do piątku i już mam ferie XD Co do rozdziału to jest świetny, bardzo, ale to bardzo mi się podoba :) Pisałam już Ci kiedyś, że te obrazki, które wklejasz są świetne? Musisz już dobrze się orientować w photoshopie XD Rozdział bardzo mi się podoba :) Silvian nie cierpi Hazzy? Szczerze to mu się nie dziwię... Ech, no wybacz, ale się nie dziwię XD Zdziwiłaś mnie tym rozdziałem... Kaja już nie kocha Stylesa, ale się porobiło .... Szczerze to nawet czekałam na tą chwilę, bo się biedaczka męczyła z Harrym... No dobra, kocham Hazzę ponad wszystko, ale szczerze się przyznając to w tym opowiadaniu ,, moim oczkiem w głowie'' są Louis i Niall XD Kaja uśmiecha się jak dostała SMS od Louisa, czy to dobrze wróży??? Ja mam nadzieję, że tak XD
    Pozdrawiam :)
    Świetnie piszesz, masz wielki talent !!!;p

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniały !
    tylko czemu taki krótki ^^
    ale i tak cudowony<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhh :* idelanie ... Masz talent i to niezaprzeczalnie ... Wielki który wydaje się z każdą notką wzrastać w siłę ... Jestem dumna mogąc czytać twoje opowiadanie bo czytając to co ty piszesz chcem pisać lepiej , ładnie idealniej . Moim marzeniem jest pisać choć w połowie tak jak ty . Jesteś niesamowita i niepowtarzalna . Podziwiam cię całą sobą . Jesteś wielka . Musisz się uczyć -a wiem jak to jest trudno - a i tak znajdujesz czas żeby napisać rozdział który jest tak niesamowity . Niepowtarzalny . NaprawdĘ cię podziwiam i z przyjemnością czytam twojego bloga i czekam na nn :* oczywiście nie poganiam cię bo pisałaś jak bardzo jest to denerwujące i doskonale to rozumiem ale wiedz że będę czekać ;p pozdrawiam i przesyłam mnóstwo całusków
    xoxo
    N.

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny rozdział <3
    i gratulacje Kaja spławiła Stylesa xD
    czekam an następny xx
    (Gabrysia_xxx)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, gdyż, ależ, ponieważ...fajniutki rozdział, bez jakiejś większej akcji (nie to że źle jak jest), ale i tak jak zawsze było ciekawe. A teraz parę synonimów:
    fantastyczny, świetny, super, ekstra, rewelacyjny i dopisz sobie co tam jeszcze tylko chcesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nareszcie przestała się bujać w Harrym !
    To teraz zacznie się zakochiwać w Lou ? ^.^
    Ale by był odlot <3

    OdpowiedzUsuń
  8. uuuuuu *_*
    kocham tooo!
    bardzo cieszy mnie fakt, iż Kaja w końcu... odkochała się i zapomniała w pewien sposób o Harry'm a raczej o uczuciu, którym go darzyła ;>
    ciekawa jestem jak dalej potoczą się sprawy, bo mam małe przeczucie, że między nią a Lou zaiskrzy. W końcu ;)
    z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    Ps. Masz ogromny talent, zazdroszczę.
    Dziękuję również za zareklamowanie mojego bloga ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle czytanie twojego opowiadania jest dla mnie czystą przyjemnością ;) Cieszę się, że w tym rozdziale poświęciłaś trochę więcej uwagi Silvianowi, z każdym rozdziałem coraz bardziej go lubię ;D Jeśli chodzi o ten chory związek Kai i Harry'ego, to myślę, że to powinno się skończyć. Skoro Kaja tak reaguje na Lou to myślę, że coś tam zaczyna do niego czuć ;D Przypominam, że zawsze byłam za Hają, ale moje zdanie powoli zaczyna się zmieniać ;D A to porównanie miłości do balona było przepiękne, aż się rozpływałam kiedy to czytałam ;D Osobiście mi pasuję to, że rozdziały chociaż będą krótsze, to będą dodawane częściej.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę ci weny ;***
    Przy okazji zapraszam na moje opowiadanie, mam nadzieje, że wpadniesz ;)))
    x1dforevernumber1x.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurde dziewczyno kocham cię! Twoje opowiadanie jest genialne, z resztą ty też. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten blog pomyślałam, że będzie taki jak inny,czyli taka sama historia tylko trochę ulepszona i zmienione imiona bohaterów. Ale się myliłam. Te opowiadanie z rozdziału na rozdział zaskakuje mnie coraz bardziej. Mam nadzieję, że nie prędzej skończysz historię Harry'ego i Kai, a nawet jeśli to liczę na kolejne opowiadanie lub kto wie może nawet i książkę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny i to o tych balonach, było takie....z sensem i takie prawdziwe . Ale z tym Harrym to się zdziwiłam, Kaja już go nie kocha,a co czuje Harry?? Jestem strasznie ciekawa , pisz szybko następny :P

    OdpowiedzUsuń
  12. To lepiej, że Kaja nie czuje już nic do Stylesa, bo pewnie z nim nie byłaby szczęśliwa.


    czekam na następny :) x

    OdpowiedzUsuń
  13. o tak ! dziś właśnie w szkole myślałam , kiedy to nasza Kaja doda 5 rozdział :p dziękujemy !
    rozdział jak zwykle świetny ! czekam na następny ;D
    Klaudia ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny, czekam na next ; )
    Alex. xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny ;)
    Czekam na następny ;)
    Pozdrawiam : ) x
    ( c ) Mirranda : 3

    OdpowiedzUsuń
  16. WSPANIAŁY!
    Zapraszam do siebie http://walk-away-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. I niby ciesze się, ze Kaja 'odkochała się' w Harrym, ale prawda jest tak, że tak wielkiego uczucia nie da się zapomnieć. Może nie można już naprawić tego związku, może już nigdy nie będzie tak jak dawniej, ale oni kochali się tak mocno, że to tak po prostu nie może się skończyć..

    rozdział jak zawsze przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG! OMG! OMGGGGGGGGGGGGGGGGG!!!!
    Nie masz pojęcia jak mnie jara to że już jest nowy rozdział!
    Kocham to opowiadanie!
    Zapraszam do mnie!
    http://moj-sens-zycia-to-on.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Jej , uwielbiam Twoje opowiadanie , i pisze Ci to pod każdym rozdzialem wiec to pewnie juz nudne :) .
    Kaja i Harry sa moja ulubiona parą ze wszytkich opowiadan wiec kibicuje im strasznie , i mam nadzieje ze jednak to chwilowe zwatpienie Kaji w swoje uczucia zmieni sie ,bo przeciez nie mozna tak nagle przestac kogos kochac !

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdziału nie było tak długo jednak rozumiem, że masz dużo spraw na głowie. Ciesze się, że będą teraz dodawane częściej. ;)

    Chcę ci bardzo podziękować za tak wspaniałego bloga. Mogłaś pisać to dla siebie jednak piszesz to też i dla nas udostępniając każdy kolejny rozdział. Kocham cię za to. Dzięki tobie wiem, że świat nie jest tak kolorowy, a marzenia się spełniają. Nie liczy się kim jesteś zewnątrz, a kim jesteś wewnątrz ( tu chodzi o innych ludzi ). Dziękuję za tak wspaniałego bloga. Mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać kolejny bo przecież mogę się któregoś dnia nie obudzić...

    Szczęścia z chłopakiem. ;) Mam nadzieję, że będziecie ze sobą dłuuugo ;3
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że do zobaczenia. ;
    +zapraszam do mnie : the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. łooooooooooooo świetny! :D

    Następny Prosimy! ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Super :D Szczególnie podobała mi się ostatnia część. Następny!!! Już czekam ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Okey... to teraz radzę Ci rozsiąść się wygodnie, wziąć ciepłą herbatkę (czy co tam wolisz :D) w dłoń i zaopatrzyć się w chwilkę czasu, bo to może chwilę potrwać. xD
    Trafiłam na to opowiadanie w sobotę (lub piątek xd) i przeczytałam już wszystkie rozdziały od początku.
    Po prostu nie wiem, jak mam to wszystko opisać. Tak bardzo zagłębiłam się w "lekturę", że nie potrafiłam skupić się na niczym innym, jak dalsze losy Kaji i Harry'ego. Dzisiaj w szkole podczas lekcji, czytałam na komórce ukrytej w piórniku. A kiedy mi się wyładowała błagałam koleżanki, żeby dały mi przełożyć kartę i dokończyć xD
    Piszesz jak prawdziwa profesjonalistka. Od razu kiedy się czyta, zauważa się, że masz już swój własny styl.
    Cała historia ogólnie jest świetnie dopracowana i obmyślona. Wszelkie elementy nachodzą na siebie tworząc jedną, piękną historię :)
    Jest tutaj wiele wątków, które chciałabym omówić (musisz wiedzieć, że moje komentarze są zazwyczaj dość "rozbudowane" :D), lecz szczerze mówiąc nie wiem jak to wszystko ująć.
    Związek Harry'ego i Kaji...co mam o tym sądzić??
    Przedstawiłaś wszystko w sposób, który wręcz zmusza czytelnika do głębszego zastanowienia (i bardzo dobrze!).
    Jest to bardzo trudne.
    Mam pewność tylko do tego, że się bardzo kochali.
    Właśnie: KOCHALI- czas przeszły.
    Nie wiem co się teraz stało.... Brak czasu? Chęci? Porozumiewania się?
    A może wszystko na raz?
    Jednakże, sądzę, że to nie jest koniec tej dwójki. Mam głęboką nadzieję, że jeszcze się zejdą. W końcu tyle już razem przeszli... To oczywiste, że są sobie pisani i uczucie, które ich połączyło wciąż drzemie, gdzieś w głębi serc tych dwójki i wystarczy troszkę się postarać, by znów zajaśniało jak dawniej. :)
    Możliwe, że się mylę. W końcu to Ty jesteś autorką i to Ty planujesz dalszy przebieg akcji. ;)
    Co do Louisa.... mimo wszystko nie jestem skora do pomysłu, że byliby razem. :P
    Dobra, może i Kaja coś tam do niego czuje, ale w końcu to co połączyło ją z Harry'm jest dużo silniejsze!.
    I przepraszam, jednak nie mogę uwierzyć, że ona ot tak stała się obojętna... Że nagle przestała go kochać, przestało jej zależeć. Nie wiem co się stało z Harry'm. Co mu odbiło z tą Tay (chociaż po tym co wywnioskowałam z powyższego rozdziału, to wszystko sprawka Modest...) jednak czy tak, czy siak wydaje mi się, że to co ich połączyło jest silniejsze, od jakiegoś "kryzysu", w tych ich porypanych już relacjach ;D
    Jeszcze skoro już i tak się lekko rozpisałam, to chciałabym poruszyć temat Emm:
    Pomimo wszystkich złych rzeczy, które zrobiła i tego jak się nieraz zachowywała, mam do niej swoistego rodzaju sentyment..
    Co prawda jest egoistyczna, wredna, wyrachowana itp. itd... ale sądzę, że nie jest taka "zła do szpiku kości", jak można sądzić. Samo to jak w niektórych sytuacjach pomagała Kaji. Jak była z nią, gdy pomiędzy nią, a Harry'm było ciężko...
    Robiła to WSZYTKO tylko po to by omotać Kaję?
    Nie wiem... może i to prawda, jednak ja sądzę, że jest taka najgorsza :P
    I tutaj kolejne gratulacje dla Ciebie, jako że potrafisz tworzyć kontrowersyjne postaci, którym należy poświęcić więcej niż 5 minut ;D
    No i jeszcze należy Ci się wielki podziw za wszystkie te detale, które jednak dodają "magii" całemu opowiadaniu. Tj: wszystkie zdjęcia, piosenki, wstawki z Tweetara... :D
    Masz na prawdę przecudowny talent, a co więcej pasję.
    Bo bez pasji, talent nic nie znaczy ;)
    Muszę też powiedzieć, że automatycznie stajesz się jedną z moich ulubionych autorek. ^^
    No i jeszcze ostrzegam, że teraz możesz się mnie spodziewać pod każdym nowym rozdzialikiem ;3
    Cóż jeszcze mogę dodać?
    Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i abyś kiedyś wydała własną książkę! :D
    Dobra... wiem, że ten komentarz jest potwornie nie składny, bezsensowny i jest w nim zapewne wiele błędów... ale ja już tak mam :D
    Przyzwyczajaj się xD

    Jeszcze jakbyś znalazła czas i co ważniejsze CHĘCI, zapraszam do mnie, na moje nowe opowiadanie :))
    http://silence-tells-me-more.blogspot.com/ <3

    Pozdrawiam, ściskam i całuję! ;3

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, bomba rozdział!!!!!
    Oby wróciła do Harrego!
    Czekam na następny. *.*

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny jak zwykle! Modlę się, aby była z Harry *.* Z niecierpliwością czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Daaaaajcie mi tlen !
    Miła odskocznia od nauki religii <3
    Jeszcze tylko dzisiejsze "Kiss You" i będę spełniona !
    Dzięękuje <3

    OdpowiedzUsuń

  27. Strasznie fajnie czytało mi się ten rozdział - jest świetny! A w wolnej chwili zapraszam na: http://foreveryoungonedirection-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. mam mieszane uczucia co do tego, ze Kaja nie kocha Harrego , no bo tak walczyli o swoja miłość , a teraz nagle nic ? Sądzę , ze Lou trochę namiesza , ale jednak oboje, Kaja jak Harry zrozumieją swoja miłość.

    OdpowiedzUsuń
  29. świetny rozdział czekam na następny :D
    zapraszam do mnie and-live-while-we-are-young-1d.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Uwielbiam twoje opowiadanie! Zawsze przyprawia mnie o dreszcze jesteś niesamowita :) Masz talent to oczywiste :)
    No i z niecierpliwością czekam na następny rozdział!
    JESTEM ZA TYM ABY BYŁA Z TOMLINSONEM <3
    CZYŻBY NIE CZAS NA ZMIANY?
    Widać, że Loui jest dla niej stworzony!
    Mam nadzieję, że będzie z nim ale tą decyzje zostawiamy tylko i wyłącznie Tobie! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozdział Cudowny.
    Cieszę się na zmiany.
    Kocham twoje opowiadanie.
    Czekam na kolejny. :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie no! Już zdążyłam się przyzwyczaić do przemiany Emmily, a tu proszę - wciąż ta sama egoistka! Popieram zachowanie Kai w tej sprawie! :D I cieszę się, że nareszcie ogarnęła się z Harrym. Mam nadzieję, że wkrótce da mu kosza, ale teraz już tak na amen, i że będzie z Lou :) Byłoby słodko! ;) Kurczę, miałam jeszcze coś pisać, ale zapomniałam, kurde! No, ale nic - jak sobie przypomnę to dopiszę ;d Poza tym, chciałam Ci pogratulować (tak jak zdążyło już to zrobić wiele innych osób; nie wiem czy ja już kiedyś to robiłam) tak genialnego pomysłu na opowiadanie, które jest naprawdę przemyślane. Co prawda, pisałaś, że nie życzysz sobie pytań typu: "Kiedy następny rozdział?", ale o komentarzach w stylu: "Czekam na następny" nic chyba nie wspominałaś, także Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ! :D
    Pozdrawiam, your buddy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SPAM!

      Zapraszam też do mnie:
      http://everyone-has-their-ups-and-downs.blogspot.com/

      Usuń
  33. Świetny rozdział! Zresztą jak zwykle...:D
    Bardzo się zdziwiłam, że Kaja już nic nie czuje do Harrego ;c W sumie to obawiałam się,że to może nastąpić, ale myślałam ,że wleczny Harry nie dopuści do tego i znów będą razem... Ale wtedy to by było za łatwo, a jak wiadomo nic w życiu nie jest łatwe i proste, bo wtedy byłoby NUDNO...
    No nic. Pozdrawiam i czekam na dalszy przebieg akcji.
    A i jeszcze co do Louisa to jakoś nie moge się do niego przekonać. Po prostu nie widzę go z Kają chyba, że jako przyjaciela.TYLKO przyjaciela. Ale to tylko dlatego, że w ogóle w realnym świecie ni za bardzo go lubie...
    Weny życzę!
    -Nalesnik Mmm...

    OdpowiedzUsuń
  34. Boski !! Jestem z tobą od samego początku !! Przepraszam ale po tym jak usunęłaś komentarze anonimowe ciągle logowałam się na konta koleżanek :p ale teraz mam swoje :p

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem z tobą od samego początku i codziennie sprawdzam czy dodałaś nowy rozdział :) Kiedy jest nowy cały dzień jestem uśmiechnięta, gdy nie ma trochę mniej :D Ale i tak KOCHAM TWOJEGO BLOGA !! Czytałam tylko jeden tak dobry blog jak twój :D ale twój i tak lepszy :D :)

    OdpowiedzUsuń
  36. kobito zabijasz ! boski rozdział ! kocham ten blog ! mówiłam to już chyba, wiem xd Znowu się popłakała, nie umiem inaczej ! Ale ja mam cichą nadzieję, że Kaja i Harry znów będą razem i będą happy ! Lubię happy endy ! ;p Brak mi słów, genialnie piszesz ! I pamiętaj - rób to dalej, bo widać, że to lubisz ! Widać tą pasję ! <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Ale ja Cie kocham!!! Ten rozdzial jest super!!! :) Najbardziej lubie Harrego i tak mi strasznie smutno, ze im sie nie uklada... Szczerze? Poryczalam sie... :'(

    OdpowiedzUsuń
  38. Jesteś zajebista ! Rozdział świetny <3 ciekawie się zapowiada :) czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie znam bardziej popularnego i lepszego bloga niż Twój! Nie zamierzam pisać rzeczy typu wspaniały, genialny itp. rozdział, bo pewnie sama dobrze o tym wiesz, że taki jest :) Mogę tylko dodać, że zawsze z niecierpliwością czekam na Twój kolejny rozdział, co zdarzyło się też w przypadku tego. Życzę Cię weny do tworzenia nowych, ciekawych wątków i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jej, znów Kaja przeniosła mnie w ten swój nieco zwariowany świat. Kocham to uczucie kiedy wprost zabierasz mnie z mojego ciemnego pokoju w ten inny świat który powstał w Twojej głowie. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. nie komentowałam poprzednich wpisów bo dopiero nie dawno trafiłam na twojego bloga , przeczytałam wszystkie rozdziały i muszę przyznać , że jestem pod wrażeniem . Masz talent i pomysł na tego bloga przez co codziennie sprawdzam czy jest nowy rozdział , trzymaj tak dalej : )

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetnie piszesz, bardzo mi się podoba. Jesteś naprawdę świetna . Czekam na następny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  43. Hm. Sama nie wiem jak tu trafiłam... chyba przez jakieś zdjęcie. Muszę Ci powiedzieć, że piszesz naprawdę ciekawie. Bardzo lubię Twojego bloga i całą historie głównej bohaterki- Kai rownież :) w niektórych chwilach mi imponujesz bardzo pomysłowością :)
    Na początku pomyślałam widząc ilość rozdziałów "pewnie połowy nawet nie przeczytam"... po czym przeczytałam wszystko w dwa dni i było mi bardzo przykro, że to tylko tyle i będę musiała cierpliwie czekać na resztę :) Ostatnie wpisy podobają mi się najbardziej, chyba dlatego, że jest mowa o Lou. :)
    Tak trzymaj!!!!!!!!!! Czekam na więcej rozdziałów. :)
    P.S. Ciekawa jestem co dalej będzie z Kają i Louis'em. Chciałabym żeby między nimi coś było.

    OdpowiedzUsuń
  44. Zostałaś nominowana do Liebster Award. c;
    Więcej na http://mysummerloveon1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. Jezus genialne <3
    A przy ostatnich wersach po prostu się rozpłakałam.
    Dziewczyno jesteś niesamowita!
    Kocham Cie za to co robisz <3

    Pozdrawiam Rons;*

    OdpowiedzUsuń
  46. Ciekawie się zakończyło jestem ciekawa co będzie dalej w szczególności z tym sylwestrem i Lou. Życzę weny...

    OdpowiedzUsuń
  47. Wiesz co Ci powiem? Twój blog mnie po prostu zaczarował. Fakt,na samym początku nie zaciekawił mnie zbytnio,ale potem? Potem pochłonęłam go całego...Naprawdę świetnie piszesz i mam nadzieję,że w przyszłości nic się nie zmieni :-)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!!!!♥

    OdpowiedzUsuń
  48. Wchodzę sobie na Twojego bloga, a tu taka miła niespodzianka w postaci rozdziału(: Jak zwykle świetny. Szczerze? Cieszę się, że Kaja 'wyleczyła' się z Harrego. Tyle ile przez to wszystko wycierpiała chyba jej wystarczy, musi być już tym zmęczona. Może teraz nadszedł czas Lou?(:

    OdpowiedzUsuń
  49. Nareszcie!!! Cieszę się jak głupia po przeczytaniu tego rozdziału. Sama nie wiem dlaczego. Był bardziej melancholijny niż zabawny. Pamiętam jak trzymałam kciuki za nią i Harry'ego, a teraz cieszę się iż zrozumiała, że on jej szczęścia nie daje... Tak różna reakcja na jeden krótki sms od Lou... Przeprowadzka, nowe życie... Dużo zmian ja teraz czeka, więc może to i dobrze, że zdała sobie sprawę z tego, że nie jest szczęśliwa przy Harrym...
    Trochę szkoda, że rozdział jest taki krótki, bo byłam wielką fanką tych cudownie długich, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić :) Wspaniały blog, cudowne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  50. O Boże kocham to opowiadanie, kocham ten blog, kocham wszystkich bohaterow i kocham ciebie. Mam ogromną nadzieję, ze kiedys wydasz książkę lub cie spotkam :D

    Serdecznie zapraszam również na moj blog my-dream-life-suzanne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Jeju *o* Nareszcie, Kaja ma być z Lou :33

    OdpowiedzUsuń
  52. Uwielbiam ! Mam nadzieje, że kiedyś uda ci się napisać książkę, bo z chcęcią bym ją przeczytała :) Rozdział zarąbisty ! Uwielbiam je czytać :*

    OdpowiedzUsuń
  53. Opowiadanie masz wspaniałe.
    zaprasza do mnie http://opowiadanieonedirectionamy.blogspot.com/2013/01/bochaterowie.html

    OdpowiedzUsuń
  54. Kocham twoj blog i zapraszam do mnie
    http://my-adventure-with-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. ,,I won't cry myself to sleep, like a sucker
    I won't cry myself to sleep, if I do I'll die
    Now you fall asleep with another, Damn you''
    Idealnie odbrałaś piosenke Lnay, ktora zreszta straaaaaaaasznie mi sie spodobała ! I wogolnie oczarowalas mnie ! Ty podla czarownico ! Teraz bd o tymm myslec do dania kolejnego rozdzialu ! To jest ... jest... NIESAMOWITE ! Masz ogromny talent - damn you :D Dziekuje za to, ze tworzysz tego bloga, to opowiadanie i dzielisz z nami nim :** Kovham cie za to i nie tylko za to ... Kurcze, mam zadatki na lesbijke :D Nawet nie wqiesz jak sie ciesze, ze Kaja zaczyna byc obojetna na Harrego - moze wreszcie przestanie ja ranic ! Lou ... ? Ale, ale ... Niall ? Moj Horanek ? Eh .. niewazne - lou tez jest dla Kai dobry ^^ Rob co uwazasz za sluszne, pisz jak najszybciej i NIGDY, ALE TO NIGDY NIE PODDAWAJ SIE!

    Kocham - Twoja na zawsze fanka, Karolaa :**

    OdpowiedzUsuń
  56. Szczerze to moja pierwsza reakcja po rozdziale to :
    O.o
    Jej nie spodziewalam sie ze przestanie kochac harrego. Tak szczerze? To bardzo dobrze to opisalas... Bylam w podobnej sytuacji. Tylko ze w mojej chodzilo o nieszczesliwa milosc. W pewnym momencie wszystko zniklo. Tak samo zareagowalam. Moze nie napisalam wiersza ;) ale tak samo sie poczulam. Boze tak cudnie piszesz!!! Tak realistycznie. Czyzby teraz kaja zakochala sie w lou?? Miejmy nadzieje...
    Och wiesz co?
    Kocham cie!

    Czekam na nastepny!
    Iwona :*

    OdpowiedzUsuń
  57. Fajny blog, Zapraszam do siebie i do obserwowania.
    Chyba nawet się odwdzięczę bo masz naprawdę FAJNEGO BLOGA!!

    franki13.blogspot.com
    Może zostaniesz na dłużej ?

    OdpowiedzUsuń
  58. Kocham Twojego bloga. <3. Jest świetny i nie mogę doczekać się kolejnego wpisu. :D
    Zapraszam do mnie http://i-never-stopped-loving-you-1d.blogspot.com/2013/01/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  59. Świetny rozdział czekam na nexta :) --->
    http://thisislondonandlife.blogspot.com/?m=1
    zapraszam na moje opowiadania , mam już nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  60. no bez jaj! ona go juz nie kocha? :C

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)