niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 36


      - Ty pukaj! - Usłyszałam za drzwiami lekko przestraszony głos Nialla.
      - Nie, ty! - rozkazał Zayn.
      - Ja nie! Ty!
      - Ty! Ja nie chcę jej budzić - tłumaczył Malik.
      - Ja też nie, zresztą ciebie się boi, to na ciebie nie nakrzyczy - oznajmił Horan.
      - Skąd wiesz, ze się mnie boi? - spytał zdziwiony Zayn.
      - No bo...
      Prawdę mówiąc słuchając ich „zadrzwiowej” konwersacji byłam bardziej rozbawiona, niż wkurzona tym, że chcą mnie budzić. Szkoda tylko, że nie wiedzieli, że tej nocy nie dałam rady ani na sekundę zmrużyć oka...
      - Nikogo się nie boję - przerwałam Niallowi znienacka otwierając drzwi.
      Ich reakcja na mój widok była bezcenna. Wyglądali, jakby co najmniej zobaczyli ducha, albo Freddiego Kruegera chcącego obu ich pozabijać.
      - Wyglądam, aż tak źle? - zachichotałam, na co oni od razu zaczęli swoją bezsensową paplaninę, żeby przypadkiem mnie nie zdenerwować, ani nic. Czy oni naprawdę myślą, że przez to, że Harry ze mną zerwał, muszą się ze mną obchodzić jak z jajkiem?
      - Niall, Zayn - wtrąciłam się, sprawiając tym samym, że obaj ucichli - wszystko ze mną w porządku. Zerwaliśmy, ale żyję. Na razie jakoś się trzymam. Pewnie jak wrócę do domu, to będzie gorzej, ale teraz naprawdę daję radę. Lepiej idźcie zobaczyć co z Harrym.
      - Liam i Emmily już do niego poszli - odezwał się Niall - ale chwila, moment. Jaki powrót do domu? Nie mów, że teraz...
      - Tak Niall, teraz wszystko rzucę i wracam. Już rozmawiałam z waszym menadżerem. Zgodził się, żeby anulować nasz kontrakt. Poza tym i tak pewnie nie wygrałabym z Emmily, a wakacje kończą się za tydzień, więc muszę wracać do domu, do szkoły i...
      - Nie! - zaprotestował Horan przerywając mi moją wypowiedź strasznie mocnym uściskiem. - Nie możesz nas zostawiać. Przecież... przecież jesteśmy już prawię jak rodzina - szeptał łamiącym się głosem. Brzmiał tak, jakby za chwilę miał się rozpłakać.
      - Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach Horanku - uśmiechnęłam się blado i poczochrałam mu tą jego blond czuprynkę.
      Nie minęło nawet pięć sekund a Zayn, tak samo jak Niall, zaczął mnie tulić wprawiając tym samym naszą trójkę w nieznaczne kołysanie.
      - On ma racje. Nie możesz teraz zrezygnować - dodał.
      - Posłuchajcie, ja już naprawdę podjęłam decyzję i nic jej nie zmieni - zaczęłam tłumaczyć.
      - Nie kłam! - zbulwersował się zasmucony Horan.
      Już miałam znowu zacząć uświadamiać go, dlaczego muszę wracać, kiedy drzwi po drugiej stronie korytarza się otworzyły.
      - A co się tu dzieje? - spytała zdezorientowana Emmily zaraz po przekroczeniu progu.
      - Ona chce wracać do Polski! - wydarł się Niall.
      - Żartujesz? - blondynka wybałuszyła oczy i podbiegła do nas.
      - Nie - odparłam półszeptem, a wtedy zobaczyłam, że ona i Liam dołączają do naszej tulącej się trójki, która teraz była już piątką.
      Kątem oka dostrzegłam stojącego kawałek dalej Harrego. Wydawał się być zakłopotany. Nie miał bladego pojęcia, jak ma się teraz zachować.
      - Ale ja przecież nie kazałem ci wyjeżdżać - powiedział w końcu przyciszonym tonem, a wtedy spojrzenia całej naszej piątki wylądowały na nim.
      - Tak będzie lepiej... - szepnęłam niemalże bezdźwięcznie.
      Harry nie odpowiedział, tylko dołączył do naszego grupowego uścisku. Przez szparę pomiędzy głową Emmily, a ręką Liama zauważyłam, jak zamyka oczy i kurczowo zaciska wargi. Czując ciepło bijące od otaczającej mnie piątki, łzy same zaczęły napływać mi do oczu i nawet się nie spostrzegłam, kiedy pierwsza z nich kapnęła Niallowi na ramię. To było okropne uczucie. Na własnej skórze czuć, co tracę. Tak, traciłam ich. Traciłam - jak to przed chwilą ujął Horan - moją prawie rodzinę. Chwilę później zorientowałam się, że ten cały nastrój nie udzielał się tylko mnie. Niall i Emmily również zaczęli płakać. Nawet Liam uronił kilka łez. Natomiast Zayn i Harry ani jednej. Choć muszę przyznać, że i im warga zadrżała.
      Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie, żebyśmy już zawsze trzymali się razem. Tak, jak przez te wakacje. Mimo wszystkich problemów nasza siódemka była praktycznie nierozłączna, a co dopiero ja i Harry. Budziliśmy się i zasypialiśmy razem. Razem jedliśmy śniadanie. Razem opiekowaliśmy się Katie. Razem przeżywaliśmy prawie każdą sekundę. Wiem, że Wam to wszystko może wydawać się krótkie. Nieistotne, ale dla mnie... dla mnie to było jak wieczność. Przyzwyczaiłam się do ich obecności, ich głosów, ich min, ich nędznych sucharów i zbędnych fochów. I teraz muszę to wszystko zostawić. Muszę ICH zostawić. Muszę JEGO zostawić. Teraz wrócę do swojego domu w nudnej, szarej wsi gdzieś wśród nic nieznaczących polskich rytuałów, które znowu wypełnią całą moją codzienność. Znowu będę budziła się rano, szła do szkoły, wracała z niej, jadła, uczyła się i spała. W wolnych chwilach co najwyżej obejrzę sobie jakiś film lub trochę popiszę. I w tych kilku nic nieznaczących czynnościach zamknie się moja codzienność. Przytłaczająca codzienność. Znowu będę tylko ja i moje myśli zagubione gdzieś pośrodku tego wszystkiego. Tylko ja i moje wspomnienia, które po powrocie pewnie staną się tak bolesne, że jedyne czego będę chciała, to o nich zapomnieć. Zapomnieć o najpiękniejszych chwilach mojego życia tylko po to, żeby na myśl o nich nie cierpieć. Tylko po to, żeby nie bolało.
      - Um...ludzie, czułości czułościami, ale gdzie jest Lou? - wyrwał nagle Zayn.
      Wtedy też momentalnie się od siebie oderwaliśmy i rozproszyliśmy na przestrzeni jakichś trzech metrów kwadratowych.
      - Chyba jeszcze śpi - odpowiedział mu wpółprzytomny Niall.
      - Aaaaa - szepnął porozumiewawczo Zayn.
      - To może ja pójdę go obudzić, bo głupio tak wyjechać bez pożegnania - oznajmiłam i od razu ruszyłam w stronę pokoju Louisa.
      - To kiedy ty masz ten samolot? - Usłyszałam za sobą Liama, gdy byłam już gdzieś w połowie drogi.
      - Za trzy godziny odprawa, ale sam dojazd tam zajmie mi pewnie z dwie i pół, więc... - Nie dokończyłam. Nie musiałam. Oni sami dobrze wiedzieli, co powinno być dalej. Nie zważając już na dalsze ich protesty odnośnie mojej decyzji, nacisnęłam klamkę i popchnęłam do przodu białe drzwi.
      Wchodząc do środka od razu w oczy rzuciła mi się skołtuniona pościel na jego łóżku, jednak chłopaka w nim nie było. Tam samo, jak i w reszcie pokoju. Mimo to doskonale wiedziałam, gdzie jest. Jego położenie zdradzał dźwięk lejącej się w łazience wody. Postanowiłam jednak nie wychodzić. Szczerze mówiąc wolałam czekać tu na Louisa, niż znowu tłumaczyć się całej pozostałej piątce, dlaczego postępuję tak, a nie inaczej. Miałam swoje powody. Ważne powody, dla których nie mogłam dłużej zostać w Londynie. Musiałam pozwolić Harremu zacząć nowe życie. Odnaleźć się w nowej rzeczywistości, w której nie jesteśmy już razem, a mój widok cały czas przypominałby mu o tym. O tym całym bólu i o tym, jak go zraniłam. Musiałam pozwolić mu zapomnieć. Musiałam pozwolić jego ranom się zagoić. Musiałam...
      Kiedy już zdołałam wrócić na Ziemie prosto z krainy moich przemyśleń, wzięłam się za ścielenie łózka Louisa. To bezczynne stanie i czekanie na niego było dla mnie niebezpieczne. Za bardzo skłaniało mnie do dalszych rozmyślań, które z każdą kolejną chwilą coraz bardziej bolały. „Chyba moja wczorajsza morfina przestaje już działać” - stwierdziłam w myślach.
      Po uporaniu się z pościelą nie miałam za bardzo co ze sobą zrobić, więc zaczęłam krążyć w tą i z powrotem uważnie lustrując całe pomszczenie. Ciemnozielone ściany idealnie zgrywały się z mahoniowymi panelami i meblami z tego samego drewna. Wszędzie panował względny porządek. No może oprócz garderoby, której wnętrze dostrzegałam przez niedomknięte drzwi. Tam na podłodze walały się nierozpakowane walizki, a z nich dookoła wysypywały się ubrania chłopaka. Cały Lou. Nigdy nie przywiązywał wagi do tego, w jakim stanie jest jego garderoba. Liczyło się tylko to, czy ma co wciągnąć na tyłek.
      Wtem do moich uszu dobiegł dźwięk naciskanej klamki połączony z tym charakterystycznym odgłosem otwieranych drzwi. Chłopak jak gdyby nigdy nic wyszedł z łazienki zupełnie...zupełnie goły. Od razu odwróciłam się w przeciwnym do niego kierunku i zakrywając oczy prawą dłonią zaczęłam mówić lekko podniesionym i zestresowanym tonem:
      - Przepraszam! Przepraszam! Przepra...
      - Matko boska, Kaja! Uprzedzaj, że tu jesteś! - wydarł się, po czym od razu wbiegł z powrotem do łazienki. Ja natomiast momentalnie znalazłam się pod jej drzwiami i kontynuowałam moje przepraszanie.
      - Dobra, starszy już - nieznacznie wychylił głowę zza drzwi łazienki, jednak nie wiedząc, że znajdowałam się tuż obok, jego twarz znalazła się dosłownie pięć centymetrów od mojej.
      Oboje byliśmy cali czerwoni. Zażenowani. Zawstydzeni. W sumie nie ma co się dziwić. Nie codziennie oglądam go zupełnie nagiego i niecodziennie on tak przede mną paraduje. Właściwie to do dzisiaj coś takiego nigdy się nie zdarzyło. Chociaż fakt faktem, że na widoki narzekać nie mogłam... Kaja, kurwa! Ogarnij się! O czym ty do cholery jasnej teraz myślisz?!
      - Lou, ja naprawdę nie wiedziałam, że... - zaczęłam znowu się tłumaczyć, na co ten jedynie zaczął chichotać i powiedział:
      - Spokojnie, nic takiego się nie stało. A teraz zamiast przepraszać pójdź do garderoby i przynieś mi jakieś ubrana. - rozkazał rozbawionym tonem. Jego oczy znajdowały się tak blisko moich, że to było aż przerażające. Przerażająco przyjemne. Jego przeszywający wzrok, jakby dosłownie wdzierał się do mojego wnętrza i dokładnie widział, co się w nim dzieje. - Kaja! Przyniesiesz mi te ubrania czy zamiast tego dalej będziesz stała tu i gapiła się na mnie? - zaśmiał się.
      - Co? Nie! Ja się nie gapiłam..ja tylko...dobra nie ważne, już idę - rzuciłam pospiesznie, po czym od razu popędziłam do tego garderoby i wyciągnęłam z walizki na ziemi jakieś czarne dresy i siwą koszulkę i już miałam wracać, kiedy zorientowałam się, że czegoś mi jeszcze brakuje.
      - Lou! - krzyknęłam.
      - Co?!
      - Gdzie masz bokserki?! - Matko, co za żenujące pytanie...
      - Środkowe szuflady, druga od góry! - odkrzyknął mi wybuchając gromkim śmiechem.
      - To nie jest śmieszne! - oburzyłam się, po czym wyciągnęłam ze wskazanej przez niego szuflady parę czarnych bokserek w kolorowe paski z wielką twarzą Barta Simpsona po jednej i napisem „menace to society” - zagrożenie dla społeczeństwa po ich drugiej stronie, na widok których sama zaczęłam się śmiać.
      - Co się tak bawi?! - wykrzyczał z łazienki.
      - Twoje majtki - powiedziałam do jego głowy wychylonej zza drzwi zaraz po wyjściu z garderoby - Proszę - podałam mu ubrania, po czym usiadłam na łóżku i grzecznie czekałam, aż w końcu wyjdzie z tej przeklętej łazienki gotowy do rozmowy.
      Na szczęście Lou się sprężył i nie trwało to dłużej niż półtorej minuty. Chłopak nadal lekko zaczerwieniony podszedł do łóżka i niepewnie usiadł koło mnie.
      - Liam powiedział mi o wczorajszym - zaczął w pełni poważnym, lekko przyciszonym tonem. - Jak się czujesz? - zapytał z taką troską w głosie, że nie byłam w stanie go okłamać. Wiedziałam, że nie wystarczy mu głupie: jakoś sobie radzę lub jest okej.
      - Źle Louis. Potwornie - odparłam. - Wszystko się zepsuło. Ba! Ja to wszystko zepsułam! Czemu jestem taka durna? No weź mi powiedz czemu? - spytałam, a łzy znowu zaczęły napływać do moich i tak spuchniętych już oczu. Jak dobrze, że chociaż użyłam dzisiaj wodoodpornego tuszu...
      - Nie jesteś durna - przytulił mnie do siebie i głaskając po związanych w niechlujnego koka włosach dodał: - Czasami po prostu stajemy przed przeszkodami, których nijak nie da się przeskoczyć, ani ominąć. Wtedy trzeba zawrócić i szukać innej drogi.
      - Wyjeżdżam Lou - wypaliłam nagle odsuwając się od niego.
      - Jeśli uważasz, że tak będzie lepiej to... - nie dokończył. Nie musiał. Spojrzałam mu w oczy i widziałam, że mnie rozumie. Rozumiał moją decyzję w przeciwieństwie do całej reszty. Nie oceniał mnie. Nie narzucał swojego zdania. Po prostu uszanował moje.
      - Muszę. Nie mogę tu dłużej zostać. To za bardzo boli - wyszeptałam ocierając palcami łzy spod oczu.
      - Nie powiem, że cieszy mnie twój wyjazd, bo naprawdę będę bardzo za tobą tęsknił, ale musisz zrobić to, co uważasz za słuszne.
      - Cieszę się, ze rozumiesz Lou...
      - Jak się kogoś kocha, to jest się w stanie zrozumieć wszystko - powiedział bezwiednie i kiedy tylko zorientował się, co najlepszego zrobił, od razu zaczął tłumaczyć: - Nie żebym ja cię kochał, czy coś. Po prostu gdzieś tak kiedyś usłyszałem.
      Widząc jego zakłopotaną minę i to jak znowu cały poczerwieniał, posłałam mu jedynie ciepły uśmiech i wstałam z łózka pytając:
      - Pomożesz mi znieść walizki na dół?
      - Um...tak, jasne - odparł podnosząc się.
      Nie wiedziałam czemu, ale tamte słowa z jego ust ani trochę mnie nie przeraziły. Wydawały się być takie naturalne. Takie normalne. Pewnie dlatego, że ja też go kochałam. Nie tak jak Harrego. O nie. To był inny rodzaj miłości. Taki przyjacielski. Taki, którym kochałam ich wszystkich.


      Kilkanaście minut później...      - Emmily... - spojrzałam na stojącą naprzeciwko mnie blondynkę i od razu ją przytuliłam - twoja książka o chłopakach na pewno będzie świetna - powiedziałam mocno ją ściskając. Zapach jej ziołowego szamponu przyjemnie drażnił moje nozdrza, idealnie komponując się z kakaowym balsamem na jej dłoniach. - A tak przy okazji - dodałam już dużo ciszej - mam nadzieję, że w końcu ułoży ci się z Zaynem.
      - Wczoraj nie miałam kiedy ci wypowiedzieć, ale już się ułożyło - odpowiedziała również szeptem.
      - Tak bardzo się cieszę Emm! Na pewno będziecie razem szczęśliwi.
      - Też mam taką nadzieję. A ty pamiętaj, że masz do mnie dzwonić i przyjeżdżać jak najczęściej!
      - I vice versa - zachichotałam.
      - O mnie się nie martw - wyszczerzyła się, po czym odsunęła się ustępując miejsca Zaynowi.
      - Szkoda, że jedziesz - powiedział wtulając się we mnie.
      - Wiem Zayn.
      - Uważaj na siebie w tej Polsce - dodał.
      - A ty uważaj mi tu na siebie i Emmily.
      - Nie ma sprawy - powiedział przerywając nas uścisk.
      Zaraz po nim podszedł do mnie Liam i przytulił podobnie jak wcześniejsza dwójka.
      - Daniell kazała ci przekazać, że zadzwoni jutro, żeby pogadać.
      - Dzięki za wiadomość Li.
      - Trzymaj się Kaja. Pamiętaj, że zawsze możesz na nas liczyć - zapewnił zatroskanym tonem.
      - Dobrze - uśmiechnęłam się.
      Następny w „pożegnalnej kolejce” był Niall. Chłopak nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa. Jedynie tulił mnie za wszelką cenę powstrzymując się od łez, co średnio mu wychodziło.
      - Nie zapomnij dzwonić i zdawać mi relacji, jak tam ci się układa z Magdą blondasku - szepnęłam mu na ucho, jednak na to również nie był w stanie nic odpowiedzieć.
      Powoli zaczął się ode mnie odsuwać, lecz gdy tylko to zrobił, ponownie przybliżył się i znowu zaczął przytulać. Nasz drugi uścisk trwał kilka dobrych minut, po czym niestety musiałam go przerwać:
      - Naprawdę czas już na mnie Niall...
      - Będę dzwonił do ciebie w środku nocy i nie pozwalał się wyspać. Zobaczysz. W końcu nie wytrzymasz tego braku snu i tu wrócisz - zagroził mi.
      - Jestem wytrzymała - zapewniłam, po czym odsunęłam się od niego i podeszłam do Lou.
      - Do widzenia Tomlinson - wtuliłam się w chłopaka, zanim ten jakkolwiek zdążył zareagować. - Nie zapomnij o mnie - dodałam, kiedy już oplótł mnie swoimi ramionami.
      - Nie da się o tobie zapomnieć mała - powiedział podnosząc mnie do góry tak, że moje nogi swobodnie dyndały w powietrzu.
      Powisiałam tak kilka kolejnych chwil, które niestety przerwał nam głośny dźwięk klaksonu sygnalizujący przybycie taksówki. Wtedy też Tomlinson postawił mnie z powrotem na Ziemię, a ja nieśmiało podeszłam do Harrego, który trzymał na rękach małą Katie. Spojrzałam na niego i kompletnie nie wiedziałam, jak mam się teraz zapracować. Co powiedzieć. Na ile mogę sobie pozwolić. Jedyne czego chciałam to ponownie przylgnąć do jego ciepłego ciała i zostać w takiej pozycji już na całą wieczność. Ale nie mogłam. Nie mogłam. Prze chwile staliśmy naprzeciwko siebie i uważnie wpatrywaliśmy się w swoje oczy. Jego zielone tęczówki były jakieś inne. Nadal patrzyły na mnie z uczuciem, ale w tej zieleni brakowało uśmiechu, tego żaru, tej namiętności, która pojawiała się zawsze, kiedy skupiał na mnie swój wzrok. To bolało. Spojrzałam na małą i znowu zrozumiałam, co jej zrobiłam. Jak przeokropnie ich wszystkich skrzywiłam. Było mi tak potwornie wstyd, tak żal...Pogłaskałam ją po włosach i lekko się uśmiechnęłam widząc jej rozochoconą minkę.
      - Kaja, Harry - wtrąciła Emm - żegnajcie się szybciej, bo taksówkarz zaczyna się wkurzać.
      - Ze mną pożegna się na lotnisku - oznajmił cicho Harry oddając Katie w ręce Liama i chwytając moją największą walizkę.
      - Co? Ale jak to? - zdziwiłam się.
      - No chyba nie myślałaś, że pozwolę ci tam jechać taksówką. Odwiozę cię - zwrócił się do mnie, po czym spojrzał na Zayna i powiedział: - Idź zapłacić taksówkarzowi i powiedz, że może odjechać - po czym oboje wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do zaparkowanego niedaleko przy wyjściu czarnego samochodu - tego samego, w którym pojechaliśmy wczoraj do tej przeklętej kawiarni.
      Kiedy tylko Harry odpalił auto, od razu odwróciłam wzrok w stronę domu, przed którym stała cała piątka, a raczej szóstka, machająca mi na pożegnanie. Jeszcze raz przeleciałam wzrokiem, po każdym z nich. Emmily przytulona do stojącego obok niej Zayna. Liam z bladym uśmiechem na twarzy trzymający na rękach małą. Dalej cały czerwony od płaczu Niall i Lou. Patrzący na mnie dokładnie tak samo, jak wczoraj.
      - Harry! Zatrzymaj się! - krzyknęłam nagle przypominając sobie, że czegoś zapomniałam. Chłopak od razu wykonał moje polecenie posyłając mi przy tym pytające spojrzenie. - To zajmie tylko chwilkę - powiedziałam, po czym wybiegłam z auta i pognałam w stronę zdezorientowanego Tomlinsona.
      - Zapomniałeś oddać mi telefonu - wyjaśniłam zdyszanym tonem.
      - Racja! Jest na górze. Zaraz przyniosę - oznajmił, po czym od razu wbiegł do domu.
      - Widzisz Kaja – odezwał się Niall - to znak. Że masz nie jechać oczywiście!
      - To znak, że jestem zapominalska Horanku - uśmiechnęłam się, jednak wcale nie było mi do śmiechu.
      Każdą cząstką mojego ciała czułam, że ich tracę, a w miejsce które wcześniej wypełniali, wkrada się bezlitosna pustka zabijająca mnie od środka.
Godzina po godzinie, minuta po minucie, sekunda po sekundzie, było ich we mnie coraz mniej.
      Przez tą chwilę żadne z nas już się nie odzywało. Staraliśmy się zapamiętać siebie tak dokładnie, jak to tylko było możliwe. Chciałam zakodować w głowie wszystkie ich miny, gesty, barwę głosu, zapach, dotyk. Chciałam mieć ich w moich wspomnieniach, żeby w każdej chwili, kiedy będzie mi to potrzebne, móc ich sobie wyobrazić takimi, jacy naprawdę są.
      - Mam! - krzyknął Tomlinson otwierając drzwi. Od razu podał mi szczątki mojego urządzenia, po czym oparł ręce na w połowie ugiętych kolanach i starał się złapać oddech.
      - Dzięki Lou - uśmiechnęłam się do niego. - No to jeszcze raz do widzenia wszystkim - powiedziałam, po czym niezwłocznie wbiegłam z powrotem do samochodu Harrego. Nie chciałam już dłużej przeciągać tego pożegnania. To za bardzo bolało.


      Przez pierwsze dziesięć minut drogi oboje milczeliśmy, a ciszę wypełniały jakieś smętne piosenki lecące z radia. Później stopniowo zaczynaliśmy się do siebie odzywać. Zaczęło się od pytań o mój lot, a skończyło na rozmowie o przyszłości Katie. Dowiedziałam się, że dzisiaj rano Nick udał się do sądu po nakaz na badania DNA. Harry nie wiedział, czy powinien się na nie zgadzać. Był kompletnie zagubiony. Mówił, że będzie walczył o małą, ale sprawy z prawnego punktu widzenia nie wyglądają zbyt dobrze. Jednak ani razu nie wspomniał o tym, przez co mnie zostawił. Jakby tego tematu w ogóle nie było. Przez ostatnie pół godziny jazdy atmosfera pomiędzy nami nieznacznie się oczyściła. Żartowaliśmy z tego, jak ludzie będą reagować na nasze zerwanie i jakie scenariusze tego zdarzenia będą pojawiać się w prasie. Poważnie - śmialiśmy się z tego. Matko, jak ja uwielbiam jego śmiech...
      Po dotarciu na lotnisko okazało się, że do odprawy zostało mi jeszcze dobre pół godziny...
      - Nie musisz tu ze mną czekać - zwróciłam się do Harrego.
      - Ale chcę - opowiedział, po czym rozejrzał się dookoła i natrafiając wzrokiem na Starbuck'a
 zaproponował: - To może kawa?
      - Pewnie – uśmiechnęłam się.




      Trochę później...
      Siedzieliśmy na ławce niedaleko mojego terminalu i popijaliśmy nasze kawy.
Czas płynął nieubłaganie szybko. Nie rozmawialiśmy. Nie musieliśmy. Wystarczyły nam nasze spojrzenia i uśmiechy, które mimo wszystko nie znikały z naszych twarzy. WŁĄCZ - [LINK]
Czułam się przy nim tak, jak dawniej. Tak samo swobodnie. Tak samo bezpiecznie. Tak samo dobrze. Jednak doskonale wiedziałam, że to ostatnie nasze wspólne chwile. Wiedziałam, że za moment wsiądę w samolot, który zabierze mnie daleko stąd. Daleko od Londynu. Daleko od Harrego. Daleko od tego wszystkiego, co tu przeżyłam. 
Wiedziałam, że mogę już więcej go nie zobaczyć, nie usłyszeć, nie poczuć jego cudownego zapachu i kojącego dotyku. Wraz z ostatnim łykiem na wpół wystygniętej już kawy z głośnika nad nami rozległ się komunikat:
      - Pasażerowie lotu numer 104 Londyn - Wrocław proszeni są o udanie się do oprawy przy...
      - Czas na mnie - oznajmiłam niechętnie podnosząc się z ławki. Harry zrobił to samo szepcząc przy ty ciche:

      - Tak.
      Stanął naprzeciwko mnie i popatrzył na mnie tymi swoimi przepięknymi, zielonymi oczami, których miałam już więcej nie zobaczyć. Niewiele myśląc wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać tak rzewnie, że chyba rozmazałam cały swój wodoodporny tusz do rzęs. Nie mogłam się opanować. Nie chciałam go puścić. Nigdy. Za nic. Oplotłam swoje ręce wokół jego szyi i wcisnęłam twarz w jego włosy.
      - Don't let me go - wyszeptałam gdzieś pomiędzy jedną, a drugą partią łez.
      - Kaja, I... - zaczął niepewnie odsuwając mnie od siebie tak, żebym mogła spojrzeć mu w oczy.
      - I know Harry, I know. Sorry. Forget what I've just said. Really, Harry. Forget. Forget about me, about us, about everything. I don't deserve on you - mówiłam przez łzy.
      - Kaja - złapał mnie za ramiona i powiedział tak dosadnie, jak to tylko było możliwe: - Nie zapomnę o tobie. Nigdy. Zawsze będziesz w moim sercu. Zawsze. A ja zawsze będę życzył ci szczęścia - po czym chwycił moją twarz w dłonie i pochylając się złożył na moich ustach subtelny pocałunek. Znowu poczułam jego smak. Jego cudowny smak, który tak idealnie zlewał się z moim. Tylko ja i on. On całujący mnie ten ostatni raz. Ja ten ostatni raz odwzajemniająca jego pocałunek. 
       - Musisz już iść - szepnął delikatnie mnie od siebie odsuwając. Jego słowa jakby wystrzeliły w moje serce najostrzejsze z możliwych pocisków i przebiły je na wylot.
      - Wiem - przytaknęłam przytulając go ten ostatni raz. Już bez płaczu. Zamknęłam oczy i raz jeszcze zaciągnęłam się jego przecudownym zapachem.
      - Chyba czas się pożegnać - stwierdziłam słysząc kolejny nawołujący do odprawy komunikat.
      - Tak...
      - W takim razie żegnaj Harry. Pamiętaj, że bardzo cię kocham - powiedziałam niemalże bezdźwięcznie.
      - A ja ciebie Kaju - odpowiedział nieco głośniej.
      Gdy tylko skończył mówić odsunęłam się od niego i ruszyłam w stronę wyznaczonego do odprawy miejsca. W obu rękach ciągnęłam za sobą walizki. Potwornie ciężkie walizki. Po drodze obejrzałam się za nim jeszcze raz, czy dwa, jednak on tylko szybkim krokiem szedł przed siebie. Nie spojrzał wstecz. Widząc, jak jego postać powoli zaczyna znikać z moich oczu, uświadomiłam sobie, że tak samo znika właśnie z mojego życia. Mój Harry, który już tak naprawdę wcale nie jest mój właśnie zniknął z niego na zawsze...


_________________________________________________________
Ten rozdział dedykuję Marcie, która zbudowała dla mnie przepiękny chusteczkowy zamek :)
Jej blog - KLIK

PS następny rozdział będzie ostatnim w tej części opowiadania. ALE NIE KOŃCZĘ PISAĆ TEGO OPOWIADANIA! DRUGA CZĘŚĆ BĘDZIE KONTYNUACJĄ PIERWSZEJ.

110 komentarzy:

  1. świetny rozdział ale no znowu płacze ! ; (
    Ale jak że ostatni rozdział ?!?! ; (((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ostatni w opowiadaniu, tylko w tej części :) potem rozpocznie się tu następna, a z nią duuuużo zmian na blogu :)

      Usuń
    2. Czyli ze blog o Kai będzie dalej ? I o co chodzi z tymi częściami ? ;>
      ;)

      Usuń
    3. Czyli, że skończysz o Kai i o Harrym ale w zamian będzie co innego? A może między nimi się ułoży może Nick zginie albo wyrzeknie się praw do dziecka?

      Usuń
    4. Czy kolejna część też będzie o Kai ??

      Usuń
    5. Kolejna część też będzie o Kai :)

      Usuń
    6. coś mi się zdaje, że następna część będzie się rozgrywała w Polsce. albo będzie cos w stylu "po ilus tam miesiącach..." :D ale juz się nie mogę doczekać! PISZ KAJA PISZ! to jest cudowne. : *

      Usuń
  2. Cudowny ! .. :D Ja chcę, ale Kaja znowu była z Harrym ... Ja tu chyba najbardziej cierpię :'( ... CUDOWNY ROZDZIAŁ :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To było takie, wzruszające, aż mi się płakać chciało i jeszcze ta piosenka, CUDO ♥ Szkoda, że to ostatni, ale fanie, że tej części, na pewno druga będzie równie genialna, czekam na nn <33 ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. już myślałam że odchodzisz :'( Na szczęście nie c:
    a wracają do opowiadania to znowu sie popłakałam :')
    a kiedy będzie kolejna część opowiadani?^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawda że oni będą jeszcze razme ?
    muszą być!
    kochaaaaam <333.

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM KOCHAM KOCHAM . Nie tylko bloga :*
    Jak zawsze moje serce wali jak młot , cóż za emocje :D haah

    OdpowiedzUsuń
  7. Popłakałam się xd Naprawdę. Kocham ten rozdział ,jest piękny ;* Czekam na nn ;** Tyle emocji w tym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też się popłakałam rycze jak jakaś idiotka :D

      Usuń
  8. mnie byle co wzrusza, ale nigdy nic mnie tak mnie nie zasmuciło jak ten rozdział i wcześniejszy (-;-(
    mam jednaj jeszcze jedno pytanie kiedy dodasz nn? ;-) ;-***

    OdpowiedzUsuń
  9. AAA a ja się wystraszyłam, że już ostatni rozdział na tym blogu.. Nie strasz mnie, bo nie wiem co bym zrobiła ..;p
    Masz taki wielki talent, że aż zazdrościć. Nie wiem jak to Ty robisz, piszesz tak pięknie, z sensem, że po prostu... Aż się wzruszyłam :)

    Co do rozdziału to genialny jak zawsze :) Szkoda, że zerwała z Hazzą i wraca do Polski, niech wróciiiii ;) Widzę, że Louis coś do niej czuje.. Pisz szybko następny rozdział!! Już nie mogę się doczekać! Umieram z niecierpliwości
    Pozdrawiam :)
    Całuskii :)
    http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/

    http://one-1d-magic-hogwart.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny rozdział. Zatkało mnie. Kocham te emocje... to, że mam dreszcze podczas czytania. Uhhhh. Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  11. No i znów ! Znów płakałam. To takie smutne kiedy czytając to opowiadanie uświadamiasz sobie że w twoim życiu też takie coś się kiedyś wydarzyło. Przez te moje łzy już nie widziałam literek.
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością. Masz wielki talent do pisania. : )

    Pozdrawiam Mila.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestes genialna. Ale jak w następnej czesci kaja bedzie z louisem to cie zabije. Ona i harry musza być razem. To jest im pisane. I mam nadzieje ze niall bedzie do niej dzwonił az w koncu kaja nie wytrzyma i wroci (:

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestes niesamowita .. znowu płacze :)
    PS. Kiedy bd ta nowa część ??

    OdpowiedzUsuń
  14. Cholera, znów nie mogę przestać płakać ;)Niesamowicie piszesz, naprawde :D
    Kiedy będzie następny ? Ach normalnie doczekać się nie mogę :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże świetny nie wiem co ty ze mną robisz że płaczę ;d to że płaczę to tylko twoja zasługa bo tak bosko piszesz tyle emocji w tym rozdziale jest po prostu świetny ;d

    +zapraszam do nas:
    http://you-always-in-my-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham tego bloga!! To moja prawdziwa miłość! :)
    Uwielbiam parę Kaja+Harry, ale chciałabym zobaczyć też Kaja+Louis.
    Czekam....

    OdpowiedzUsuń
  17. fajne : d
    utworzyłam bloga z imaginami z 1D : http://imaginy-z-one-directon.blogspot.com/
    mam nadzieję, że wejdziesz i skomasz . : 3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny jak zawsze. Tyle emocji. Miałam łzy w oczach. A ja nadal nie rozumiem o co chodzi z tymi częściami :( Kiedy następny, bo już się nie mogę doczekać?

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny . Niech ona będzie z Lou . Tak się ze sobą świetnie dogadują . Dobra , bo się rozmarzę . Po raz drugi rozpłakałam się pod rząd . Widzisz co ze mną robisz ? Bądź z siebie dumna . ; )

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyno, Ty masz niesamowity talent. Na prawdę, może życie praktycznie rzecz biorąc to tylko czytanie, czytanie, czytanie, ale od kilku lat już nie miałam tak że po prostu CAŁY CZAS MYŚLĘ O TWOIM BLOGU. Historia jest niesamowita, a Twój styl pisarski jeszcze bardziej. Pomyśl poważnie o pisaniu jako Twojej przyszłości. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały i mocno całuję.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. BŁAGAM CIĘ NIE KOŃCZ TEGO BLOGA, ON JEST ŚWIETNY. NIE RAZ NA NIM PŁAKAŁAM TAK JAK I TERAZ. JAK ZAUWAŻYŁAM, ŻE CHCESZ GO SKOŃCZYĆ NIE MOGŁAM WYDUSIĆ Z SIEBIE SŁOWA. PISZESZ TAK PIĘKNIE. KAJA I HARRY BYLI CUDOWNI I BĘDĄ CUDOWNI. JEST TO MÓJ ULUBIONY BLOG.CODZIENNIE TU ZAGLĄDAM I SPRAWDZAM CZY NIE DODAŁAŚ ROZDZIAŁU, A TY CHCESZ SKOŃCZYĆ ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie skończę :) bez obaw :) to będzie bardziej jak ulepszenie bloga :)

      Usuń
  23. Błagam nie kończ tego to jest takie piękne . Cały ten rozdział ryczałam . Proszę cię nie rób tego mi , nie rób tego innym czytającym tego bloga . On jest taki piękny, taki cudowny i taki prawdziwy . Tak się wczułam że aż ryczałam a ja ostatni raz ryczałam na pogrzebie mojej babci w taki sposób . Proszę cie nie rób tego nie kończ . Każdy człowiek zazdrości cie tego talentu , tej weny . Te całe opowiadanie jest jak prawdziwe życie . Historia romantyczna . Błagam cię nie kończ tego . A jeśli musisz to zrób żeby Kaja i Harry byli razem proszę ! ;***
    znajdź mnie na tweeterze : https://twitter.com/Funs_1D
    ;****** <33333

    OdpowiedzUsuń
  24. No znowu musiałam się popłakać. Znowu . ;(
    Czemu ona wyjechała ?
    CO ?
    JAK ?
    O CO CHODZI BO JA NIE KONTAKTUJĘ .?

    Chwilaa .Wyjechała .
    Bez Harrego i jego 'zaufania' .
    Ale oni się kochają .

    Kurwa czy ten Harry nie wie że zaufanie można odbudować !!!
    Jaki..
    Dobra lepiej poczekam na następny rozdział zanim zacznę go wyzywać. ;D

    OdpowiedzUsuń
  25. NIEEEEEEE!
    Kurdę, ja Ci już mówiłam, że mam ochotę Cię udusić...
    Dobra, zbyt pięknie piszesz, aby pozwolić Ci zginąć :D
    Czekam na kolejny, na POWRÓT HARRY'EGO O KAI(!), no oczywiście na te zmiany, bo jestem ich bardzo ciekawa! :D

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Bożeeeee niee !
    Ja rycze jak głupia ;(
    ja chcę następną część . i to szybko ! ciekawe co będzie dalej ... :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Droga Kaju. W imieniu wszystkich czytelników twojego blogspota (a jest ich więcej niż może ci się wydawać) błagam cię z całego mojego serca, klęczę przed tobą, proszę cię najmocniej żebyś NIE KOŃCZYŁA TEGO BLOGA. Ta historia ma trwać. Jest taka piękna. Ty to w tak interesujący sposób piszesz. Masz talent. Jeszcze przecież tyle może się zdarzyć! Może Kaja i Harry wrócą do siebie lub no na przykład może coś się zdarzy między Lou i Kają? Ciekawie by było. Proszę cię po stokroć. Zastanów się raz jeszcze i podejmij słuszną decyzję - w tym przypadku ta decyzja brzmi: "Nie kończę bloga bo kocham swoich czytelników, nie zrobię im takiej krzywdy." ;D Tak już w pełni serio, całkowicie seryjnie, nie kończ tego. Widziałam blogi co mają po 100 rozdziałów (mogę ci nawet dać link)! Żal byłoby kończyć tą historię, niech trwa. PROSZĘ ;[

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kończę bloga bo kocham swoich czytelników, nie zrobię im takiej krzywdy. No. następny rozdział będzie końcem pierwszej części, ale po nim przyjdzie jeszcze wiele następnych! Ta historia będzie trwała dalej - bez obaw. Po prostu wprowadzę trochę zmian na blogu, które znacząco go ubarwią :)

      Usuń
    2. Sory Kaja, ale twoi czytelnicy są chyba naprawdę ciężko kapujący! Przecież pisze 50 razy, ze kończy tą cześć, a dodaje następną!! BOŻE, czy to tak ciężko zrozumieć?

      Usuń
    3. Informacje, że nie zamykam bloga napisałam dopiero jak już pojawiły się te wszystkie pytania o jego zamknięcie :) i przyznaję, że moja pierwsza wiadomość o zakończeniu pierwszej części była dość niejasna, także nie ma się co dziwić, że niektóre osoby mogły tak zareagować :)

      Usuń
  28. Nie kończ! To jest za piękne! Ryczałam ;( Błagam, pisz dalej .

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Już drugi rozdział z kolei, przy którym płaczę jak małe dziecko. Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu. Nie wyobrażam sobie, że to opowiadanie mogłoby się skończyć. Jest cudowne, ono jest cudownie piękne. Dziękuję Ci za wszystkie radosne i te smutne chwile jakie mogłam dzielić z bohaterami opowiadania.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pisz dalej , proszę ; C czytam tego bloga długi czas , czekając na następne rozdziały , i nie chcę abyś skończyła , to jest zbyt piękne < 3 a jeśli już , to podaj swoje gg , chcę mieć z tobą kontakt w sprawie twoich opowiadań ;DD

    OdpowiedzUsuń
  32. A czy Harry będzie z Kają ? Błaagaam !! Oni muszą być razem !! Kończąc ich związek , zabijasz mniee .. :(

    OdpowiedzUsuń
  33. I znowu płacze ! ;(
    Proszeeee, oni muszą być jeszcze razem !

    OdpowiedzUsuń
  34. ohhhh przegenialny rozdział. Wiem, że chyba nigdy u Ciebie nie komentowałam, bo zazwyczaj czytam na telefonie i chce Ci podziękować za to opowiadanie, za wszystko co do tej pory powstało i co jeszcze powstanie. Nawet nie wiesz, jak wielki banan pojawił się na mojej twarzy, kiedy przeczytałam, że planujesz drugą część. Cholernie nie mogę się doczekać :D twitter.com/ithilldin

    OdpowiedzUsuń
  35. Jejku poplakalam się! Cudownie piszesz. Na 100% wszystkie zmiany jakie wprowadzisz bedą idealne kocham cię normalnie. W wolnych chwilach zapraszam do siebie :) youngandknown.blospot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. jejku znowu się wzruszyłam ;<
    dlaczego on pozwolił jej odejść?! dlaczego?!
    skoro ją kocha, nie powinien do tego dopuścić...
    ale z drugiej strony... jak już się mieli rozstać to dobrze, że w ten sposób...
    dobrze, że to uczucie nie wygasło do końca ;)
    mam nadzieję, że w dalsza część tego opowiadania to kontynuacja i wszystko znów się ułoży <3
    ma nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  37. BŁAGAM CIĘ NAPISZ W NASTĘPNEJ SERII ŻE ONA WYJEŻDŻA DO LONDYNU I GODZI SIĘ Z HAZZĄ .. Ps. rozdział jest zajebisty rycze jak głupia haha :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Uff. Bałam się że to koniec tego opowiadania. Żebyś widziałą moje przerażneie jak czytałam że następny rozdział będzie ostatnim.. Ale dobrze że dalej będziesz go pisać. Dobra. Czekam na kolejny rozdział i kolejną część
    Zapraszam do mnie gdzie czekam na komentarz od ciebie
    Alex xox

    OdpowiedzUsuń
  39. JEZU !! Uwielbiam to opowiadanie !! Jest najlepsze !!
    Mam nadzieje ze beda razem !! <3
    xoxoxoxoxox

    OdpowiedzUsuń
  40. No nie ta piosenka i do tego twoje słowa... Płaczęęę, tak barzdo płaczę.. Nie chcę koncówki. Czemu to się tak smutno kończy? Czemu? Oni się kochają! Oni mają być razem, a nie od siebie odchodzić! Boze tak bardzo cię kocham, to jak piszesz, to jak potrafisz wzbudzić we mnie emocje <333 Czekam na następna częsć opowiadania:D

    OdpowiedzUsuń
  41. Rycze ryczee... nie wierze, ze slowa moga wywoływac tak silne emocje. Niesamowite czekam na kolejny rozdziała.Błagam nie przestawaj pisac. Robisz to wspaniale. Przez Ciebie nie moge przestac płakac. Tym opowidaniem wywołujesz u mnie tak piekne emocje. Dziekuuje!

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział cudowny!
    W ogóle to opowiadanie jest CUDOWNY.!!!

    Ale nie! tak nie może być.
    To się tak nie skończy!
    Po prostu nie może.
    * A tak po za tym to dziewczyno! Ty masz talent!
    Przeogromny talent!!!!

    Dobra, już Cię nie zanudzam, xD

    I czekam oczywiście na następny.

    Ps:. I jak byś miała ochotę to zapraszam do mnie. :)
    http://stoleemyhearttt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. Witam!
    Twoje opowiadanie jest po prostu PRZEPIĘKNE. ;*
    Dziewczyno, naprawdę masz dar do pisania!
    To w jaki sposób piszesz jest doskonałe, aż przyjemne dla oczu ;)
    mam nadzieję, że wszystko skończy się tz. HAPPY END'EM ♥♥♥

    Ps Gdybyś miała czas to wpadnij do mnie(ostrzegam! dopiero zaczynam☺)
    http://not-know-what-will-happen-tomorrow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. Cudowny! Płakałam, naprawdę, kocham tego bloga i ciebie. Masz niesamowity talent. Zawsze jak w niedzielę czytam kolejny rozdział to później przez cały tydzień myślę o tym co mogło być dalej. Kocham i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  45. ALE SIĘ PRZESTRASZYŁAM ŻE TO KONIEC *o*
    jak dobrze, że będzie kolejna część.. już się prawie rozpłakałam przy tym ich pożegnaniu. Och Lou.. to było świetne!! ^.^ bokserki ;D
    skoro to skończyło się tak smutno to myślę, że koniec będzie wesoły :D ooby!!! ^^
    mam nadzieję, że w następnej serii będzie z Lou :DD
    kocham to opowiadanie naprawdę! i kocham ciebie! ^^ bo go piszesz i masz niesamowity taleent!!! :DD <33 czekam na epiloog! ;D ;*

    OdpowiedzUsuń
  46. Jedne co mogę z siebie wydusić to, to, że płakałam prawie cały czas ;(
    Masz prawdziwy talent. Naprawdę.
    Proszę nie każ mi a włąściwie nam czekać na następny długo ;(
    I niech ona będzie z Harrym proszę. ;[
    Mimo, że nie jestem jego wielką fanką to w twoim opowiadaniu go po prostu ubóstwiam <3

    NAJWIĘKSZA TWOJA FANKA <3 ;p

    Zapraszam też do mnie choć wiem, że mój blog nie równa twojemu nawet w 1/4 ;*

    http://soloveo1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. http://www.facebook.com/photo.php?fbid=190961077708001&set=a.113007562170020.16952.113006192170157&type=1&theater znalazłam to zdj i od razu pomyślałam o twoim blogu :D rozdział świetny ♥
    Ale zastanawiam sie co z John'em Lockem (nie wiem jak się odmienia to imię)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Nick i Harry :D
      piesek powróci w następnym rozdziale, kiedy Kuba odda go wreszcie Kai :)

      Usuń
  49. o matko brak mi słów. płaczę mam nadzieję że jakoś zakończysz to jakimś dobrym akcentem świetnie piszesz :) czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Czemu koniec ze związkiem Harrego z Kają .? Oni tak do sb. pasowali. Przez to ich rozstanie ryczę jak bóbr.. Masakra .!! Blog Świetny..! :)

    Czy Kaja będzie z Harry'm .?

    OdpowiedzUsuń
  51. Twoje opowiadanie jest świetne, aż się popłakałam :')

    OdpowiedzUsuń
  52. CO? NIE? Kiedy będzie druga część? Boże ale że jak? ;.;
    Nawet nie wiesz jak bardzo podoba mi się ten rozdział! Jest świetny! Tylko oni muszą być razem. Muszą...

    OdpowiedzUsuń
  53. proszę cię niech ona będzie z harrym nooo :< świetne blog , uwielbiam go nawet w zeszycie od histori se namalowałam i ♥ kaja & harry story :o ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. Moj boże, ryczej jak bobr ! nie plakalam, tak nawet wtedy gdy Laura umierała ! To straszne i piekne zarazem ! NIGDY NIE PRZESTAWAJ PISAC ! naprawde ! mam nadzieje, ze kiedys przeczytam , książke napisana przez ciebie. naprawde zycze ci tego z całego serca, bo masz wielki talent ! Gabby xx

    OdpowiedzUsuń
  55. Hejka Kaju pamiętasz mnie jeszcze? Chciałam cię strasznie przeprosić, przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Mam tyle nauki że praktycznie wogóle nie miałam na nic czasu nie miałam jak czytać i komentować. Ale co tam mój jeden komentarz jak masz już po 64?! WOW Nieźle. Naprawdę jestem z cb dumna. Pamiętam jak na tym blogu było może po 5 komentarzy? A co do opowiadania. ROZPŁAKAŁAM SIĘ! Naprawde nie wiem jakim cudem bo mnie naprawdę trudno wzruszyć. Twój styl jest tak niesamowity że potrafi wzruszyć człowieka do łez. KŁANIAM SIĘ DO STÓP!
    ~Darka. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się Ciebie zapomnieć! (: i nie masz za co przepraszać!

      Usuń
    2. Ohh nawet nie wiesz jak mi ulżyło. :*

      Usuń
  56. Ja nie mogę to jets zajebiste :* Rozryczałam się w momencie jak zrywali i dalej ryczę :( Mam nadzieje, ze wszystko z nimi będzie dobrze bo nie chę powdzi w domu :D I pisz dalje naprwadę :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ♥
    Ostatnia scena zajebista, i ta muzykaa ♥
    Teraz zauważyłam, że dawno nie została poruszona sprawa tętniaka Kai o;

    OdpowiedzUsuń
  58. Ryczę, ryczę, ryczę ♥ ♥ ♥ . Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Znowu ryczę i to przez Ciebie... Kocham Ciebie i Twojego bloga... Kontynuuj pisanie bo wychodzi Ci to przecudownie ;*** Czekam na następneee ;***

    OdpowiedzUsuń
  60. kiedy napiszesz kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  61. Rany! To jest boskie! Płaczę cały czas! Jestem za bardzo wrażliwa!
    Kocham <33 Masz wielki talent! Genialny rozdział, aż brak mi słów...

    http://faith-hope-love-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Pisz, pisz proszę. To jest WSPANIAŁE, zerkam 3 razy dziennie aby zobaczyć czy znów dodałaś. A i się poryczałam. =)

    OdpowiedzUsuń
  63. Przeczytałam wszystkie rozdziały i nie wiem jak opisać jak bardzo mi się one podobały..... Kiedy będzie następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  64. Zawalisty po prostu nie mogę się doczekać kontynuacji ;) Zapraszam do siebie kocham-zabawe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  65. wkońcu! yeah. prawie sie poryczałam. Jej czemu takie krótkie, pochłonełam to momentalnie. Kiedy będzie następny? Będę czekac, napisz dłuższy, jej wspaniały no. oddaje Ci hołd ;* :D

    OdpowiedzUsuń
  66. Wooooow. Popłakałam się czytając ten blog z kilkanaście razy rozmazując przy tym mój tusz. Ale to nic. Czekam na kolejny rozdział i kontynuacje :>
    Pozdrawiam Karolina
    Ps. Zapraszam do mnie http://another-world-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  67. Chyba powinnam być mądrzejsza i nie zaczynać czytać kolejnego rozdziału bez porządnego zapasu chusteczek... No ale chyba wciąż miałam nadzieję, że stanie się jakiś cud. A tu jak na złość - tylko gorzej... Dlaczego ona wyjeżdża? Jak mogła się tak poddać? Boże, Harry, dlaczego jej nie zatrzymałeś? Naprawdę wierzyłam. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, ale gdy on tak po prostu odszedł... Rozkleiłam się jak głupia... Dlaczego? Chyba pierwszy raz się nie cieszę na nowy rozdział, bo co możesz w nim napisać... Podsumować pierwszy sezon? Kurcze, dziewczyno, złamałaś mi serce i sama już nie wiem, co pisać. Tak naprawdę, to nic mnie nie powstrzyma przed dalszym czytaniem. Chyba po prostu powinnam brać coś na uspokojenie przed kolejnymi rozdziałami ;) Może byłoby mi łatwiej? Wciąż nie mogę w to uwierzyć... Jakim cudem dwie stworzone dla siebie osoby są jedynymi, które tego nie widzą? Jak mogą mówić sobie, że się kochają i odwracać się do siebie plecami? Nawet nie próbuję się domyślać, co masz w planach na kolejne rozdziały, bo ja po prostu nie ogarniam tego wszystkiego... Idę się wypłakać w poduszkę. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  68. Jeeej czy to nie jest dziwne książek nie cierpię,a to pochłaniam ! to jest genialne * __________ *
    Kiedy kolejna część ?. Xxx

    OdpowiedzUsuń
  69. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  70. Przed chwilą przeczytałam parę komentarzy, tam wyżej, i widzę, że wszyscy ryczą. A ja nie jestem wyjątkiem. To takie wzruszające. Miłość nie wybiera. Ale przecież jak się kogoś kocha tak mocno, to nie wolno pozwolić mu odejść. Kaja i Harry to żywy przykład prawdziwej miłości. Nie takiej cukierkowej, na chwilę. Tylko takiej z problemami, odejściami, powrotami, łzami i uśmiechami. Widać ją było w każdym spojrzeniu, w każdym słowie, w każdym uścisku. Ja... ja już nie wiem, co napisać. Smutno mi jak cholera.

    P.S.Kiedy mniej więcej pojawi się nastepny rozdział? Masz już to zaplanowane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NOWY ROZDZIAŁ NA PEWNO POJAWI SIĘ W WEEKEND, ALE NIC DOKŁADNIEJ NIE MOGĘ JESZCZE POWIEDZIEĆ :)

      Usuń
    2. Boże dziewczyno i czemu ja znów płaczę?!Co?! ;(;(;(
      Kurwa no ! Weronika ogarnij się!:D
      Nie mogę!Tak mi szkoda ich!
      Za cholerę nie mogę pojąć dlaczego się tak potoczyło :(
      Pięknie piszesz!Tylko pogratulować<3

      Pozdrawiam Rons<3

      Usuń
  71. Śliczne ! zapraszam do mnie http://harry-styles-my-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  72. super, czekam na nn.! Kiedy będzie.? Nie mogę sie doczekać(;

    OdpowiedzUsuń
  73. Płakałam przy tamtym, płakałam przy tym...Rozdział super i mam nadzieję, że dodasz szybko nn : D

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie skomentowałam żadnego twojego wpisu, bo zaledwie 3 dni temu natknęłam się na twojego bloga zupełni przypadkiem z nudów. Na twitterze wysyłali mi różne linki z blogami i szczerze mówiąc, po przeczytaniu prologu - zamykałam kartę. Z początku chciałam również zrobić tak z twoim, ale coś mnie podkusiło, żeby przeczytać dalej. Po 2 godzinach byłam już na 12 rozdziale, śledząc losy bohaterów. Do tego stopnia się wkręciłam, że w szkole tworzyłam w głowie historie jak to się dalej potoczy. Czytajać każdy rozdział miałam łzy w oczach. Po pierwsze dlatego, że no fakt główna fabuła i te opisy. Miałaś idealnie zaplanowane to wszystko. Zadbłaś o każdy szczegół, detal. W sumie siedziałam pierwszej nocy ponad 4 godziny, do 2 w nocy. Następnego wieczoru przeżyłam lekkie załamanie, bo w sumie zaczęło mnie wkurzać. Wkurzało zachowanie harrego, zachowanie Kaji i tego wszystkiego, że w ich związku nienawiść i miłość przeplatają jak warkocz, że smutkowi towarzyszy radość i tak dalej. Irtyowało, że nie mogą poprostu wyjść na prostą. Ale spodobał mi się cytat, którego użyłaś w jednym z rozdziałów, że życie nie jest proste i napotykamy wiele zakręstów. To prawda. Dzisiaj mija 3 dzień, a ja skończyłam czytać opowiadanie, dotarłam do zakończenia, widząc, że niedługo dodasz ostatni wpis. Domyślam się co się stanie, ale mimo to mam nadzieję, że harry i kaja będą razem. Zazdroszcze opanowania pisania do perfekcji i talentu jaki posiadasz. Pisząc to mam niewątpliwie łzy w oczach i cały czas żyję jeszcze opowiadaniem. Tak do prawda, dopiero po godzinie wracam do szarej rzeczywistości. Mam nadzieję, że przeczytasz mój komentarz i odpowiesz jakoś :) Życzę Ci, oby druga część była równie dobra aleee kurcze no xD Weź się przeżuć na kogoś innego i nie wyżywaj się na Harrym i Kaji! Co oni ci dziewczyno zrobili ?! Nie no żartuję. W każdym razie powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  75. OMG! Nw od czego zacząć. Więc od początku. Czytam tego bloga od 8 rana do teraz. Przeczytałam całego w ok 11 godzin [wow]. Po prostu mnie zatkało. Jest genialny. Brak słów. Nie wiem co mam powiedzieć. Dziękuje że go piszesz. Powodzenia w dalszej części pisania. Czekam na następne. Buziaki ;*** :D

    OdpowiedzUsuń
  76. Masz naprawdę długie i konkretne rozdziały ! Uwielbiam czytać takie blogi jak twój :) + Jeśli się nie obrazisz to zapraszam na mojego :) http://i-miss-youth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  77. Kiedy kolejny rozdział? uwielbiam twojego bloga zapraszam takze wszystkich na mojego pierwszegp bloga: OneDirectionInspiracja.blogspot.com prosze o komentarze a zwlaszcza od kai bo chcialabym wiedziec co poprawic.

    OdpowiedzUsuń
  78. Co mam Ci powiedzieć? Że jesteś zajebistą pisarkę, że Cię kocham i że jestem Ci wdzięczna za prowadzenie tego bloga? Że siedzę od rana i czytam, że to chyba najlepsze opowiadanie o 1D ? Tak, właśnie to Ci mówię.

    OdpowiedzUsuń
  79. Jesteś naprawdę świetna w pisaniu ! Masz talent, który nie jedna dziewczyna Ci pozazdrości :)Dziękuje, że nie kończysz tego bloga. Jest niesamowity i potrafi wywołać emocje. Ty nawet nie wiesz jak ja ryczałam szczególnie, że kocham tę piosenkę i się w nią wczułam ;* Kiedy będzie następny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NASTĘPNY ROZDZIAŁ TRADYCYJNIE JUTRO :)

      Usuń
  80. Boski blog <3 I LOVE IT
    Zapraszam do mnie http://imagineyourlifeone.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  81. Kocham twoje opowiadanie <3 Na początku myślałam że będzie nudne :P ale jak zaczełam czytać od razu mi się spodobało :D

    OdpowiedzUsuń
  82. Uwielbiam to opowiadanie :)
    Zapraszam do nas dopiero zaczynamy http://our-live-with-one-direction-is-super.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  83. świetny rozdział:)
    kiedy planujesz dac następny???pliss odpisz

    OdpowiedzUsuń
  84. Kiedy nastepny rozdzial ? :D Juz sie nie moge doczekac ;)

    OdpowiedzUsuń
  85. Jejku... Brak mi słów. To opowiadanie jest napisane tak CUDOWNIE, że nie wiem po prostu co napisać. Również zbudowałam chusteczkowy zamek na moim biurku... :') Szkoda, że to wszystko kończy się tak smutno... Szara rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
  86. Kiedy ten nowy ? MIał być dzisiaj !! :C

    OdpowiedzUsuń
  87. też czekam, co pięć minut wchodzę i patrzę czy już jest nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  88. Normalnie w świecie się poryczałam.... naprawdę..jeszcze ta piosenka w tle...o boże, dziewczyno! JAK TY TO ROBISZ ?!?!?
    Stra3Berry;***

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)