sobota, 4 sierpnia 2012

Rozdział 26


      Dwunasta dwadzieścia, a ja nadal siedzę zamknięta w pokoju i gapię się w sufit. Harry nadal się nie odezwał, a ja nadal nie wiem, co mam teraz zrobić. Przeprosić go, czy czekać, aż on to zrobi? Przecież to nie ja pocałowałam Louisa, tylko on mnie. A co jeśli Harry nie przeprosi? Co jeśli pierwsza kłótnia przekreśli wszystko, co zdobyliśmy do tej pory? To c h o r e. Momentami chciałabym po prostu pobiec do jego pokoju i błagać o przebaczenie, ale moja duma mi na to nie pozwala. Nie będę przepraszać za coś, czego nie zrobiłam. O co to, to nie! Postanowione. Nie przeproszę. Bynajmniej nie pierwsza...
      Z przemyśleń wyrwało mnie głośne i szybkie pukanie do drzwi. Wyleciałam z łózka, jak z procy, bo moja nadzieja na to, że pukającym jest Harry, jeszcze
mój Harry, zawładnęła mną całkowicie.
      - Horan – syknęłam.
      - Co on ci znowu zrobił? - spytał.
      Przez chwilę nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale wtedy spojrzałam w lustro wiszące na ścianie po prawej i już
wiedziałam. Cała poczochrana, czarna od tuszu i we wczorajszych ciuchach... Wyglądałam okropnie. Chłopak zbliżył się, żeby mnie przytulić.
      - Kto? - zrobiłam dość spory krok w tył i starałam się zetrzeć dłońmi spłakany makijaż, ale na próżno.
      - No Harry, a kto? - blondas wpakował się do mojego pokoju, zamknął za sobą drzwi i rozwalił się na łóżku.
      - Lepiej spytaj Louisa, co on zrobił, jeżeli w ogóle coś pamięta – warknęłam i oparłam się plecami o drzwi.
      - Czyli powonieniem zapytać co zrobił Louis, tak? - chłopak wydawał się być zdezorientowany.
      - Nie. W ogóle to koniec tematu. Nie chcę do tego wracać. Mamy ważniejsze sprawy do omówienia.
      - Jakie sprawy?
      - Nie zgrywaj głupka Horan!
      - Czyli coś poważnego skoro nadal mówisz do mnie po nazwisku...
      - Tak, HORAN! Gadaj. Co ty sobie wczoraj wyobrażałeś, co?! Ciesz się, że Harry tego nie widział, bo urządziłby cię tak jak Lou!
      - Nie mów, że to on go tak pobił – zaczął się śmiać.
      - Horan, kurwa! Słuchaj, co do ciebie mówię! Jeśli chcesz pozostać moim przyjacielem to nigdy więcej takich akcji jak wczoraj! Obiecaj!
      - Ale skąd ta pewność, że kiedy śpiewałem, miałem na myśli ciebie? - był tak cholernie spokojny i opanowany, że miałam ochotę powyrywać mu z głowy te farbowane kudły. Wszystkie. Jeden po drugim, żeby dłużej bolało.
      - Proszę cię, Niall... - spojrzałam na niego, jak na ostatniego debila – może mi powiesz, że chodziło o Emm?
      - Ech... no dobra – westchnął ciężko - Masz rację, ale co ja na to poradzę, że jestem w tobie zakochany? Ta cała sprawa z Emmily miała być tylko odskocznią...
      Nagle zrobił się jakiś taki smutny. Przez co i ja... to było dziwne uczucie. Wszystkie wspomnienia z Niallem, jakby mnie zbombardowały. Noc w lesie, jego pomoc na początku, epicka chwila z piosenką Biebera, jego troska i...i on w garderobie Emmily...on i Emmily specjalnie upijający Harrego.... I nagle cały mój smutek prysł niczym mydlana bańka, a na jego miejscu znalazło się rozdrażnienie. Nie nim, czy tym, co do mnie czuł. Nie. Nawet nie umiałam być na niego zła. Więc co mnie drażniło? Odpowiedź była prosta. Tylko dwie litery:
J i A. Ja. Moje durne postępowanie. Fakt. Niall nie zawsze był wobec mnie w porządku, ale przecież ja traktowałam go gorzej...
      - Posłuchaj – usiadłam koło niego i cichym głosem mówiłam: – ja naprawdę bardzo cię lubię, jesteś świetnym przyjacielem, ale ja kocham Harrego i póki co, to się nie zmieni.
      - Wiem to Kaju, ale nie mogę patrzeć na to, jak on cię rani. Ja też nie zawsze byłem święty, ale przypomnij sobie ile razy przez niego płakałaś. Teraz jesteście razem i co? Powtórka z rozrywki? Myślisz, że gdyby Laura nie umarła, to on zostawiłby ją dla ciebie?
      No właśnie. Horan trafił w sedno. Harry nie byłby ze mną, gdyby Laura nie umarła...a to znaczy, że ja jestem tylko...tylko pocieszeniem. Zastępstwem. Tą drugą. Cholera! Jestem tą DRUGĄ! STOP! Przecież to, że związaliśmy się dopiero po jej śmierci nie musi od razu znaczyć, że...
      - Wybacz, ale muszę coś załatwić. Później dokończymy tą rozmowę – wybiegłam z pokoju i skręciłam korytarzem w prawo.
      Kilka razy zapukałam w ostatnie drzwi. Nie otworzył. Jak on może nie otwierać, kiedy moją głowę opanowały takie myśli?! Uderzałam coraz głośniej w kawał drewna pokryty białą farbą(?), ale nadal nic. Moje kostki zrobiły się czerwone, bolały jak cholera, ale nawet nie zaprzątałam sobie tym głowy. Musiałam pogadać z Harrym i to już!
      - Nie ma go – usłyszałam za sobą ciepły głos Daniell – pojechał gdzieś wczoraj w nocy i jeszcze nie wrócił – dodała.
      Czułam się jakoś dziwnie. W mojej głowie toczyła się istna wojna pomiędzy miłością do niego, która sprawiała, że zaczęłam się o niego bać a wściekłością spowodowaną sami wiecie czym. Zakręciło mi się w głowie. Oparłam się o ścianę, żeby nie upaść i wzięłam kilka głębokich oddechów.
      - Kaja, wszystko ok? - spytała. A no tak! Przecież ona pewnie nie ma bladego pojęcia o Bobie...
      - Tak, tak. Już dobrze – uśmiechnęłam się i wyprostowałam.
      Rzeczywiście – było mi już lepiej. Pożegnałam ją i pobiegłam do pokoju po swoją komórkę. Nialla już tam nie było. Gdy tylko znalazłam telefon, od razu zaczęłam dzwonić do Harrego.
Poza zasięgiem. Spróbowałam jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. To samo. Pozostało mi jedynie nagrać mu się na pocztę głosową.
      - Um...Harry, gdzie ty jesteś? Martwię się. Proszę oddzwoń jak najszybciej. Musimy pogadać. To ważne – rozłączyłam się.
      Czekałam kilkanaście minut gapiąc się na ekran. Nic. Poszłam się umyć. Kiedy wyszłam, nadal nic. Ubrałam się. Nadal nic. Wysuszyłam włosy. Nic. Obyś tylko nie zrobił niczego durnego Harry...Boże, a jak naprawdę coś mu się stało? Może warto by obdzwonić szpitale? Dobra, nie. To już przesada. Chyba.

      Piętnasta...
      - Liam, Harry się odzywał? - spytałam chłopaka, który szukał czegoś w lodówce.
      Ten tylko posłał mi smutne spojrzenie i pokiwał głową na znak, że nie.
      - Ej, a tak w ogóle to gdzie John Locke? - wypalił Louis pijący kolejną butelkę wody, a wtedy zorientowałam się, że nie widziałam psa od powrotu do Londynu. Na szczęście Liam mnie uspokoił:
      - Kuba go zabrał. Powiedział, że się nim zajmie do twojego powrotu.
      Od razu zadzwoniłam do przyjaciela, który nadal przebywał u brata w UK. Rozmawiałam z nim prawię godzinę i ustaliliśmy, że jeszcze przez jakiś czas zajmie się moim pieskiem, bo od jutra będę w samym środku jednego wielkiego „zamieszania”.


      Siedemnasta...
      Siedziałam w salonie i próbowałam się skontaktować z Harrym, ale nadal nic. Cała reszta rozproszona gdzieś po posiadłości była pochłonięta przygotowywaniami do trasy koncertowej po USA. Wylatujemy jutro w południe. Bynajmniej takie są plany.

      I w końcu dwudziesta dziewiętnaście...
      Otwierają się drzwi wejściowe. Harry.
      - Gdzie byłeś? - od razu poderwałam się z kanapy i podeszłam do niego.
      Nie odpowiedział, tylko mnie przytulił.
      - Harry, porozmawiajmy – wyszeptałam mu do ucha.
      - Tak. Zdecydowanie musimy porozmawiać – odparł niezwykle poważnym tonem. Aż się przeraziłam.
      Poszłam za nim do jego pokoju i bez słowa usiadłam na łóżku. On zrobił to samo. Pogoda była beznadziejna, całe niebo wypełniały szare, gęste chmury, z których co chwila padało. Harry nie zapalił światła, więc siedzieliśmy pogrążeni w półmroku.
      - Dziwny jestem – zaczął.
      - Czemu dziwny?
      - Bo każdy normalny chłopak po wczorajszym od razu by cię zostawił.
      - Yyyyy...niby czemu normalny chłopak by mnie zostawił?
      - Całowałaś się z innym i jeszcze pytasz?
      - Po pierwsze Styles, to ja się z nim nie całowałam, tylko on mnie pocałował, a po drugie był pijany! A i po trzecie ty zro...
      - Ta, ta. Już to mówiłaś. Ja zrobiłem to samo. Jest tylko pewna różnica. Wtedy nie miałaś chłopaka.
      - Ach tak! Bo gdybym go miała to byś się opanował?! Wątpię! Jeśli chcesz ze mną zerwać to zrób to od razu, bo w takim razie nie mam zamiaru dalej ciągnąć tej rozmowy! - Byłam wkurzona. Chociaż nie. To mało powiedziane. Byłam wkurwiona!
      - Uspokój się głuptasie. Nie chcę z tobą zerwać, ale musimy sobie coś wyjaśnić.
      - Co? - warknęłam.
      - Nigdy więcej nie dopuść do tego, żeby ktoś inny cię całował, przytulał, lub chociażby dotykał.
      - Dobrze...coś jeszcze?
      - Nie – uśmiechnął się.
      - W takim razie, muszę cię o coś spytać.
      - Pytaj – Harry wydawał się być już spokojny, ale ja nie, bo tak naprawdę dopiero teraz miała się zacząć ta trudniejsza część rozmowy.
      - Czy gdyby Laura nie umarła, to byłbyś ze mną?
      Chłopak zamilkł. Widać, że nie spodziewał się, że te słowa kiedykolwiek padną z moich ust, ale mimo to postanowił podjąć się tej dyskusji.
      - Nie wiem, co by było, gdyby ona żyła, ale od kiedy tylko cię zobaczyłem, wiedziałem, że prędzej czy później będziemy razem.
      - Dobra to inaczej. Jestem dla ciebie tą drugą?
      - Tą drugą? - chyba nadal nie wiedział, o co mi biega.
      - No, czy Laura była dla ciebie ważniejsza, niż ja? Czy mnie kochałeś mniej? Jestem dla ciebie tylko zastępstwem? Czy może pocie...
      - Kaja! Do jasnej cholery, co ty wygadujesz? Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? - złapał mnie za ramiona i wlepił te swoje zielone oczyska wprost w moje – jesteś najważniejsza. Zawsze byłaś. Tylko ja nie zawsze to wiedziałem. Nie chce żadnej innej.
      Nie wiedziałam czemu, ale zaczęłam płakać i uśmiechać się równocześnie. Wtuliłam się w cieplutkie ciało Harrego i siedziałam tak dobre kilka minut nie mogąc zatamować łez.
      - Kochanie, czemu płaczesz? Coś nie tak? - spytał niepewnie.
      - Nie, wszystko dobrze. To ze szczęścia – odparłam już zupełnie spokojnym, przepełnionym radością tonem.
      Usłyszałam to czego chciałam i co najważniejsze wiedziałam, że mówił szczerze. Wychwyciłam to w tych jego cudownych zielonych oczach, przez co znowu stałam się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
      Przez jakiś czas siedzieliśmy tak wtuleni w siebie i rozmawialiśmy na tysiąc jeden tematów. Harry był bardzo zestresowany trasą. Mówił, że nie jest dobrze przygotowany, że pewnie znowu coś pomyli, albo wywróci się na scenie. Starałam wybić mu z głowy te głupoty i chyba w końcu mi się udało, bo gdy zeszliśmy na dół coś zjeść, już zupełnie o tym zapomniał. Rozmawialiśmy też o Katie. Harry bardzo się cieszył, że już jutro Connie ją do nas odwiezie i, że w końcu ją zobaczy. W sumie ja też, bo stęskniłam się za tym słodkim maleństwem. Tylko jak my sobie poradzimy z dzieckiem w trasie? Fakt. Będzie tam też opiekunka, ale i tak to będzie duże wyzwanie. Dobrze chociaż, że Kuba zajmie się Johnem Locke'iem...
      Kiedy skończyliśmy jeść, Harry poszedł się położyć, a ja postanowiłam zadzwonić do mojej siostry. Odebrała już po pierwszym sygnale.
      - Czemu mi nie odpisujesz?! - wydarła się.
      - Nie no fajne powitanie Pati...a tak poza tym, to nie dostałam od ciebie żadnego smsa - do czego to doszło, żebym musiała się usprawiedliwiać przed tą wariatką, eh...no ale w końcu mam u niej dług.
      - Myślisz, ze mnie stać na smsy do Anglii?! Wchodzisz ty czasami na Facebooka?
      - Um..już dawno tam nie byłam – w sumie od momentu, w którym zmieniłam status związku.
      - No to wejdź! Czemu do jasnej cholery mi nie powiedziałaś, że jesteś z Harrym?!
      - Bo wiedziałam, że ty, taka oddana fanka One Direction, na pewno od razu się o tym dowiesz i nie potrzebujesz do tego mojej pomocy.
      - No comments, kurwa! A i tak poza tym, to rodzicie się nieźle wkurzyli, jak się o tym dowiedzieli, ale masz szczęście, że udało mi się ich jakoś udobruchać. Tylko jest jeden problem.
      - Jaki znowu problem?... - jęknęłam.
      - Rodzice chcą go poznać.
      - Że Harrego? - o mało się nie zakrztusiłam tymi słowami – przecież już go poznali.
      - No tak, ale powiedzieli, że muszą go LEPIEJ poznać i z nim porozmawiać, czyli zrobić mu wykład, że nie chcą być jeszcze dziadkami i tak dalej. A i radziłabym ci załatwić to jak najszybciej, bo nie wiem, jak długo jeszcze zdołam ich przekonywać, że to dobry chłopak, tym bardziej, że mieszkacie w jednym domu...
      - I że niby mam ich przywieźć do Londynu? Przecież jutro wylatujemy w trasę!
      - Dziewczyno, jest jeszcze takie coś jak Skype. Na początek to powinno wystarczyć.
      - Dobra, to powiedz im, że jutro z rana zadzwonię – oznajmiłam niechętnie, gdyż wiedziałam, że z tej rozmowy nie może wyniknąć nic dobrego...
      - OK.
      - No to dobrano...
      - Czekaj! - przerwała mi.
      - Hmm?
      - Kaja, weź mi powiedz tylko, czy Harry dobrze całuje.
      - Pati!
      - No proooooooooooooooooooszę...
      - Eh...dobrze, nawet bardzo dobrze. Dobranoc – rozłączyłam się szybko, w obawie, ze znowu wpadnie jej do głowy jakieś durne pytanie.
      Następnie powolnym krokiem wpełzłam na górę ziewając przy tym niemiłosiernie głośno. Zajrzałam do Harrego. Już spał, więc postanowiłam udać się do mojego pokoju i spakować się na wyjazd. Co prawda też powinnam się położyć, ale uznałam, że jeśli jutro serio mam gadać z rodzicami, to pewnie zabraknie mi na to czasu.
      Kiedy skończyłam było już koło drugiej w nocy. Położyłam się na łóżku, jednak nie mogłam zasnąć. Byłam na to zbyt zmęczona. Tak, wiem. To absurd. Jak można był zbyt zmęczonym na sen? Niestety ja już tak mam. Postanowiłam sprawdzić tego nieszczęsnego Fecabooka, jak mi radziła Patrycja, jednak gdy tylko się zalogowałam, zaczęłam tego żałować. Tysiące zaproszeń, tysiące wiadomości, no i prawie siedemset powiadomień... No way...
      Zaczęłam czytać komentarze pod zmianą statusu związku. Zerknęłam tylko na kilka najnowszych, bo na resztę chyba nie starczyłoby mi nocy. „Ale z ciebie szczęściara”;”Pozazdrościć, szczęścia kochani”;”To na pewno jest ustawione”;”to on nie jest pedałem?”...itp. itd. Ludzie przechodzili od skrajności w skrajność. To było zabawne. Przesłodzona słodycz kontra bezpodstawne hejty. Ach ci ludzie... potrafią przejść samych siebie.
      Postanowiłam, że wypadałoby napisać coś na tablicy i tak też zrobiłam:
      „Dzięki za wszystkie komentarze, lajki, zaproszenia i wiadomości, ale w najbliższym czasie nie będę miała czasu tego wszystkiego ogarnąć. Niedowiarków muszę uświadomić, że mój związek z Harrym, to nie żadna ściema. Pozdrowienia z deszczowego Londynu :) xx” - napisałam i dodałam jedno ze swoich zdjęć z Harrym.
      Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyłączyłam laptopa. Po jakiejś godzinie gapienia się w prawie czarny sufit, zasnęłam.
      Po przebudzeniu doznałam szoku większego, niż wtedy, gdy po raz pierwszy zobaczyłam ducha Laury... No, ale kto zareagowałby inaczej, gdyby po przebudzeniu zobaczył Tomlinsona siedzącego na swoim łóżku? A do tego chłopak lekko muskał swoimi zimnymi palcami moją prawą łydkę, która nie wiedząc czemu, nie była przykryta i po cichu nucił jakąś nie znaną mi piosenkę … Jednak nie to było najgorsze. Najgorszym okazał się fakt, że mi się to podobało! Pod naciskiem jego palców moją skórę opanowały ciarki. Cholernie przyjemne ciarki! Czy mnie już do końca powaliło?


_______________________________________________________________________
Hej! :) Mam pytanie. Od jakiegoś czasu piszę pewnego jednoparta, który ma już ponad dwadzieścia stron, a to jeszcze nie koniec, więc chciałabym się dowiedzieć, czy mam zrobić z tego opowiadanie i codziennie dodawać nowy rozdział, czy dać od razu w całości na bloga z jednopartami, ale uprzedzam, że to naprawdę jest strasznie długie ;p Decyzja należy do Was :) 

27 komentarzy:

  1. Zrób jednopart.. Nie opowiadanie. Będzie lepiej.. Rozdział świetny (jak zwykle)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja kocham jak ty piszesz! Super! Ale końcówka to trochę mnie zdziwiła...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z deczka nie ogarniam końcówki, ale ja z reguły rano nie ogarniam *patrzy an zegarek* - TO JUŻ 15! Dopiero wstałam ;) Ale rozdział świetny, siostra Kaji mnie rozwala xD Zapraszam do siebie: http://manniaa.pinger.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. co do koncowki - wiem, ze moze wydawac sie dziwna i zupelnie niezrozumiala, ale zapewniam, ze wszystko niedlugo wyjasnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. OMFGHIJKLMN!!!!!!!!!!!!!!!!!! BOOŻE!! CO ONA ODPIERDALA DO JASNEJ CHOLERY?!?!?!?!?! LOUI!!!!!!!! ODPIERDOL ŻE SIĘ WRESZCIEE !!! xdd zmęczyłam się tym xD haha .. kocham to opowiadanie.. tak dobrze się czyta.. ten twój talent jest nie do ogarnięcia!! :DDD :)))
    nodobra.. ale ona jest z Hazzą.. nie będzie się bujać z Tomlinsonem! *.* choociaż.. to by było całkiem fajne.. :D jakby tak po kryjomu zdradzała Hazze.. jeszcze nie czytałam takiego opowiadania!! :DD to by było niezłe.. :)) aale.. ta ich miłość jest taka słodka!! ^_^ a co do jedno-parta. to lepiej daj go w całości.. :)) czekam na następny kochana!! <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. opowiadanieXD
    A rozdział świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jednopart + czy masz jakieś plany co do nialla i kai ? powiedz że tak :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do nialla i kai mam w planach przyjaźń, a co do samego nialla - kogoś nowego, tak jak wybrała większość w ankiecie :)

      Usuń
  8. Hej.! Rozdział wspaniały..genialny..słodki..interesujący..itp Zgodzę się z komentarzami u góry końcówka trochę nie jasna, ale czuje że nie wyniknie z tego nic dobrego. Związek Kai z Harrym jest tak słodki, że żygam tęczą. Awwwww
    ~Darka..;p
    P.S Moim zdaniem powinnaś zrobić opowiadanie, tylko nie wolno ci zaniedbywać tego bloga.! xD
    (Przepraszam za tak beznadziejny komentarz ale wróciłam z całego dnia w stajni i nie mam siły stać a co dopiero napisać fajny komentarz xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko, spoko :) tamten jednopart/opowiadanie nie ma żadnego wpływu na to tu :)

      Usuń
  9. Pamparampampampaaaam !
    Nawet nie wiesz jak się zaczęłam szczerzyć podczas TEJ rozmowy xD
    No więc rozdział jak zwykle super sratatatatataa nie mogę się doczekać nn itp. itd. ;)
    ~ Ta co się czepiała, że Kaja jest tą drugą. I myślę, że fajniej by było jak się zacznę podpisywać 'Hania' ;D
    + Gdyby miał być jednopart to kiedy byś dodała ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdyby jednopart to jakoś za tydzień :)

      Usuń
  10. supeer rozdział i wgl cale opowiadanie !!!
    mogla byś mi podac strone tego jedno parta na e-mail'a ?? obiecuje ze bede komentowac rozdziały na bierząco :) e-mail : kaja56@poczta.onet.pl
    jeszcze bardziej mi sie podoba to opowiadnie poniewaz ja tez mam na imie kaja xddd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaju! :) jak tylko go wstawię, to podeśle link :)

      Usuń
  11. Codziennie po jednym rozdziale tak chyba będzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaczęłam czytać twoje opowiadanie, trafiając na nie... przypadkiem :)
    Nie żałuję, zaciekawiło mnie! :) Proszę tylko, dodaj więcej wątków z Niallem, jestem jego wielką fanką, uwielbiam wszystko, co jest z nim związane :D

    Sama piszę o nim bloga. Chcesz poczytać? Zapraszam na www.ho-run.blogspot.com , mam nadzieję, że spodoba ci się równie bardzo jak twoja historia mi :)

    xx

    OdpowiedzUsuń
  13. o my God! coż za intrygująca końcówka! ;dd
    Lou! ;dd czekam, czekam co sie wydarzy dalej! ;dd
    a jak tam książka? ukończona? ;dd
    aa i zapomniałabym.. ;dd wolę opowiadanie ;dd

    ~Eve

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem za jednopartem! PROOOOOOOOSZĘ ! Bo wyjeżdżam i sobie wydrukuję za tydzień xD
    ~ Hania xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojejku...po Louisie się tego nie spodziewałam.
    Mówiłaś że z Harrym i Kają będzie dobrze.
    Ja tu sobie czytam i czytam wytrzeszczam gały a tu nagle końcówka i moja mina wyglądała tak (dobra coś koło tego 0.o)
    Kończ szybko książkę i ja jestem za opowiadaniem
    Pozdrowienia z Babimostu.
    Pati xo,xo

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdziwiła mnie końcówka O.o Jakbyś chciała zapraszam do mnie http://zamachowiec-zayn.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Co Ty znowu wymyśliłaś z tą końcówką, o masakra już sie nie mogę doczekać co z tego wyniknie. :p

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy kolejny rozdział i jak tam książka.? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj napisałam połowę następnego rozdziału, więc na dniach powinien się pojawić, a co do ks - prace trwają :)

      Usuń
  19. Dodaj całe ! Czekam na nowe rozdziały !!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)