środa, 2 maja 2012

Rozdział 10


      Nie otwierając oczu zaczęłam robić dokładnie to samo, co każdego ranka, czyli przeciągać się. Jednak gdy tylko je otworzyłam i zorientowałam się gdzie jestem, momentalnie przestałam i zakryłam się kołdrą po sam czubek nosa. Na niej obok mnie siedział już w pełni ubrany i ogarnięty Harry z laptopem na kolanach.
      - Która godzina? - spytałam, gdy Styles zorientował się, że już nie śpię.
      - Jakoś po dwunastej – uśmiechnął się.
      - Co?! Czemu nie obudziłeś mnie wcześniej? Przecież o 11 mieliśmy...
      - Spokojnie. Nie mogłem cię obudzić. Zbyt słodko wyglądasz, kiedy śpisz! Poza tym, reszta uznała, że dzisiaj musisz odpoczywać. Pojechali bez nas.
      - Jak to bez nas? - nie ukrywam, że trochę mnie to zdenerwowało, bo to oznacza, że...
      - No normalnie, bez nas. Zostaliśmy tu sami – Harrego najwyraźniej to cieszyło. Niestety mnie ani trochę. Może i wczoraj mi pomógł, ale to nie znaczy, że przez to staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi.
      - Super...Nie wiesz, czy po wczorajszym zostały jeszcze jakieś leki przeciwalergiczne? Bo jak nie, to będę musiała zaraz pojechać i dokupić – doskonale wiedziałam, że nie zostały. Przecież wczoraj wzięłam dwie ostatnie tabletki.
      - Edd już to zrobił. Wsadziłem ci do torby i spokojnie, nie grzebałem w niej.
      - Przecież nic takiego nie powiedziałam – odburknęłam mu i usiadłam.
      - Ale pomyślałaś. Widziałem po twojej minie – tu niestety miał rację. Wkurzyła mnie perspektywa tego, że przeglądał moje rzeczy.
      - W takim razie idę coś zjeść – nie byłam głodna, ale musiałam szybko wymyślić powód, dla którego niezwłocznie powinnam opuścić to łóżko.
      - Obróć się w lewo. Smacznego – Styles wyszczerzył się najmocniej, jak tylko potrafił i wrócił do stukania w klawiaturę laptopa.
      Zrobił mi śniadanie. Zajebiście...Więc teraz muszę tu siedzieć i to zjeść, żeby nie wyczuł, że ściemniałam. Nie mam pojęcia, co jadłam. Wiem tylko, że wyglądało, pachniało i smakowało przepysznie.
      - Dzięki za śniadanie – powiedziałam odkładając talerz na szafkę po lewej,
      - Ależ nie ma za co.
      Już miałam wstać pod pretekstem pójścia do toalety, kiedy usłyszałam jakieś dziwne piski. Przeraziłam się. W końcu jesteśmy w środku lasu. Kto wie, jakie dzikie zwierzęta tu grasują. Przecież znawczynią brytyjskiej fauny i flory to ja nie jestem.
      - Harry, co to? - zwróciłam się do chłopaka, a on odłożył na bok laptopa i praktycznie zeskoczył z łóżka, po czym wybiegł z pokoju krzycząc:
      - Zapomniałem! - po chwili wrócił trzymając na rękach białą, puchatą i wiercącą się kulkę, którą położył mi na kolanach – wiedziałem, że tak łatwo mi nie wybaczysz, ale chyba nie nie odmówisz małemu szczeniaczkowi, który mówi: - wziął pieska z powrotem na ręce i podkładając mu głos usiadł koło mnie – Proszę Kaju, wybacz Harremu. Naprawdę mu przykro i obiecał mi, że już nigdy więcej nie będziesz miała powodu, żeby być na niego zła. A jak można nie dotrzymać słowa danego takiemu słodkiemu szczeniaczkowi, jak ja?
      Wzięłam malutkiego pomeraniana na ręce i przytuliłam go.
      - Przekaż Harremu, że mu wybaczam – powiedziałam do pieska. Był taki śliczny, że nie byłam w stanie przestać się uśmiechać.
      - Sukces! - wydarł się uradowany Styles.
      Na kilka minut całą swoją uwagę poświeciłam na głaskanie i zabawę z tym malutkim cudem. Mam tylko nadzieję, że jak wrócę do domu, to rodzice pozwolą mi go zatrzymać. Nie zdziwiłabym się, jeśli pod moją nieobecność oddaliby go do schroniska. Niech tylko spróbują to przyrzekam, że poleje się krew!
      - Kaja, pytają czy mogłabyś pokazać pieska do kamery.
      - Jakiej kamery? - zdziwiłam się, a wtedy Styles wskazał gestem na laptopa – Zwariowałeś! - rzuciłam w niego poduszką – Czemu mi nie powiedziałeś, że masz włączoną kamerę?! Jak ktoś mnie widział to zginiesz!
      - Nawet jak nie widział, to już tak jakby wszyscy słyszeli...- chłopak spuścił głowę.
      - Odłóż ten komputer gdzieś na bok, bo inaczej nic z niego nie zostanie – zrobiłam wściekłą minę, a on posłusznie wykonał moje polecenie i odłożył laptopa na półkę.
      - Teraz się z tobą policzę i lepiej już zacznij się modlić, żebyś wyszedł z tego w jednym kawałku! - powaliłam go, przydusiłam poduszką i zaczęłam nawalać ze wszystkich stron najmocniej jak tylko potrafiłam.
      - Pamiętaj, że nie możesz się przemęczać – usłyszałam głos Harrego tłumiony przez poduszkę.
      - Zgładzenie cię będzie dla mnie tylko i wyłącznie przyjemnością – oświadczyłam i jeszcze przez chwilę kontynuowałam zadawanie mu ciosów, kiedy usłyszałam dźwięk silników.

      Podbiegłam do okna i zobaczyłam, jak pozostała część wycieczki wysiada z aut. Spojrzałam na Emmily i doznałam szoku, gdyż szła trzymając za rękę Zayna.
      - Tym razem ci się upiekło Styles! Popilnuj Johna Locke'a, bo muszę wyjść – podałam mu pieska i pokierowałam się do drzwi.
      - John Locke? Po tym filozofie?
      - Ta, jasne – zaśmiałam się – po gościu z Zagubionych - odpowiedziałam i wybiegłam na dwór.
      - Emmily! - podbiegłam do niej i rzuciłam Zaynowi wymowne spojrzenie, po którym zrozumiał, że ma zostawić nas same.
      - Kaja! Jak się czujesz?
      - Już dobrze, ale widzę, że coś mnie ominęło.
      - Chodźmy do naszego domku, to ci wszystko opowiem – powiedziała radośnie.

      Do jakiejś czternastej siedziałam z Emmily w domku (w tym czasie zdążyłam się umyć, przebrać w świeże ubranie, lekko umalować i wyprostować włosy. W końcu przestałam wyglądać, jak jakieś nieboskie stworzenie, co bardzo mnie cieszyło). Blondynka opowiedziała mi o niej i Zaynie. Od wczoraj są parą. Nie wiedziałam, że przez cały czas od wyjazdu chłopak odwiedzał ją potajemnie w jej domu w Bracknell (jakieś 40 mil od Londynu). Zdziwił mnie fakt, że Emmily woli, żeby ich związek pozostał tajemnicą. Dla mnie to anormalne. No bo po co być z kimś, kogo trzeba ukrywać przed światem? Nie wiem. Emmily uważa, że jeśli jest się z drugą osobą, to reszta świata nie musi o tym wiedzieć, bo przecież to, że się kochają ma znaczenie tylko dla nich. Może i tak, ale ja nadal uważam, że potajemny związek to nie związek, tylko zabawa. Chora zabawa, w której tak naprawdę nie da się ustalić jakichkolwiek reguł. Przyrzekną sobie wierność, no i co? Czym jest dla nich wierność? Czy jeśli Zayn zacznie flirtować z fankami (co ma w zwyczaju) to nie będzie zdrada? Jeśli pocałuje którąś, nadal nie? Czy o zdradzie będzie można mówić dopiero, gdy w necie pojawi się jakieś porno z udziałem jego i bliżej nieznanej nastolatki? Jak dobrze, że ja nie mam takiego problemu. Postanowiłam, że nie będę dzieliła się z nowo upieczoną parą moimi mądrościami. Niech robią ze swoim związkiem co chcą. Kto wie, może udowodnią mi, że moje poglądy są błędne? Czas pokażę. Mam tylko nadzieję, że przetrwają razem (w szczęściu rzecz jasna) jak najdłużej, bo pasują do siebie.

      Emmily poszła spotkać się Zaynem, a ja przeglądałam swoje rzeczy w poszukiwaniu ładowarki do telefonu. Jak jest potrzebna, to nigdy jej nie ma! Jeśli wytnie mi jeszcze kilka takich numerów, to uwierzę, że specjalnie przede mną ucieka.
      - Kaja! - Styles wpadł do mojego pokoju bez pukania.
      - Co jest? - spojrzałam na niego. Cały drżał. Wyglądał na przestraszonego. Czułam, że stało się coś złego.
      - John Locke...tak jakby...zgubił mi się.
      - Jak mogłeś zgubić naszego psa?!
      - Naszego? - zdziwił się. W sumie ja również. Dlaczego powiedziałam naszego? Przecież...Eh...teraz to nieważne. Trzeba go szukać!
      - Mojego. Jak go zgubiłeś? I przede wszystkim gdzie?
      - Wziąłem go na spacer do lasu. Spuściłem go na chwilę ze smyczy. Chciałem, żeby sobie trochę pobiegał, ale skubany jest taki szybki, że mi zwiał! Już poprosiłem resztę, żeby zaczęła szukać, ale im więcej osób tym lepiej.
      - Racja. Chodźmy – zarzuciłam na ramię moją torbę z Bobem Marleyem i pognaliśmy do lasu.
      Bałam się o tą moją małą kruszynkę. W końcu to jeszcze szczeniaczek. A jak stanie się ofiarą jakiegoś dzikiego drapieżnika? Przecież John Locke nie ma najmniejszych szans w starciu z jakimś większym zwierzęciem...
      - Kaja, ja tak strasznie przepraszam. Nie chciałem go zgubić – po jakimś czasie Harry zaczął mówić. Był wyraźnie smutny.
      - Człowieku! Przestań mnie wreszcie przepraszać! Przecież nie mogłeś przewidzieć tego, że on ucieknie – tym razem naprawdę nie byłam na niego zła. Zresztą obwinianie go za to, że zgubił psa, w żaden sposób nie pomoże w odnalezieniu go.
      Po ponad godzinie poszukiwań nadal nie natrafiliśmy na żaden ślad malucha. Oboje zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeśli nie odnajdziemy go do zmroku, to możemy się z nim pożegnać.
      - Harry! Widzisz to białe?! Tam koło tych krzaków?! To musi być John Locke!
      - To imię jest dziwne – zaśmiał się chłopak.
      - Oj zamknij się. Jest fajne i kropka – ostrożnie podeszliśmy do białej kruszynki. Nie chcieliśmy przestraszyć maluszka.
      Gdy już byliśmy na miejscu ostrożnie wzięłam pieska na ręce i wtedy usłyszeliśmy, jak podłoże zaczyna trzeszczeć. Coś huknęło i znaleźliśmy się jakieś cztery metry niżej. Oboje poobijaliśmy się dość mocno.
      - Jesteś cała? - Styles podał mi rękę i pomógł wstać.
      - Tak, a ty?
      - Też.
      - Gdzie my w ogóle jesteśmy?
      - Czy ja wiem...to mi chyba wygląda na jakąś pułapkę na niedźwiedzie albo inną zwierzynę.
      - Niedźwiedzie?! To tu są niedźwiedzie?! Ludzie! Pomocy! Wyciągnijcie nas stąd! Nie chce być karmą dla niedźwiedzi! - zaczęłam drzeć się jak opętana. Bałam się miliard razy bardziej, niż podczas poszukiwań szczeniaka.
      - Kaja! Uspokój się! Błagam. Nie panikuj – Harry złapał mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy – weź kilka głębokich oddechów i pomóż mi wymyślić jakieś sensowne wyjście z tej sytuacji.
      - Jak mam myśleć skoro tu są niedźwiedzie?!
      - Oj tu nie ma żadnych niedźwiedzi. Po prostu tak mi się powiedziało.
      - Mam nadzieję, bo jak jakiegoś spotkam, to rzucę mu cię na pożarcie, a sama zacznę spierdalać, kiedy będzie zajęty spożywaniem twojego mięsa!
      - Dobrze. Zgadzam się, ale już się uspokój. Masz telefon?
      - Rozładowany – odpowiedziałam już dużo ciszej.
      - Poczekaj, ja chyba mam – Styles wyciągnął komórkę z kieszeni spodni i zaczął dzwonić – nikt nie odbiera – dodał po jakichś trzech minutach.
      - Może nie masz zasięgu.
      - Mam. Menadżer uzbroił nas w takie telefony, że ze pewne mają zasięg nawet pod wodą, żeby mógł śledzić nasz każdy ruch – uśmiechnął się – widocznie zostawili telefony w domu. Musimy po prostu poczekać, aż wrócą, odbiorą i nas znajdą.
      - Miejmy nadzieję, że twój plan się powiedzie.
      - Na pewno.
      Odgarnęłam z ziemi połamane gałęzie, wzięłam pieska i usiadłam kładąc go na kolanach. Maluch ledwo trzymał się na nogach. Położył się, a po chwili zasnął. Styles zrobił sobie miejsce naprzeciwko mnie i również usiadł. Przez jakiś czas siedzieliśmy w milczeniu, ale potem przypomniałam sobie, że mam w torbie ipoda razem z głośnikami. Podłączyłam je, a po chwili rozbrzmiały dźwięki „Suspicious” Macka B.
Oboje zaczęliśmy się bujać w rytm muzyki (przy tej piosence nie da się inaczej!).
      - Harry, czy mógłbyś przestać to robić?
      - Ale co robić? - Styles albo udawał, albo naprawdę nie zdawał sobie sprawy z tego, że zaczął patrzeć się na mnie w TEN sposób, przez który po sekundzie staję się cała czerwona!
      - No to z tymi oczami!
      - Ale że to – Styles zaczął zbliżać się do mnie pogłębiając to swoje cholerne spojrzenie.
      - Harry! Przestań! - odłożyłam pieska i zaczęłam zwiewać przed tym chorym człowiekiem.
      - No ale czemu? Czyżby spojrzenie Harrego Stylesa działało na wiecznie niedostępną Kaje Makowską? - chłopak dogonił mnie i przygniótł do ściany dołu.
      - Chciałbyś. Rozumiem, że teraz mam czuć się zaszczycona, bo Harry Styles zapamiętał moje nazwisko? Ach. Jakie to cudowne – powiedziałam z sarkazmem – poza tym czemu nazwałeś mnie wiecznie niedostępną?
      - Przecież to prawda – uśmiechnął się. Cholera! Niech on przestanie, bo przez to czuję ciarki, które spacerują po całym moim ciele.
      - Widzę Harry, że masz błędne informacje, bo ja nie...
      Zamilkłam, bo on znowu zaczął patrzeć na mnie tak...tak magicznie. Nie byłam w stanie wypowiedzieć już ani jednego słowa. Nie byłam w stanie oderwać wzroku od jego oczu. Nie byłam w stanie nie odwzajemnić jego pocałunku. Kolejny raz poczułam to niesamowite coś. Dłonie zaczęły mi się pocić, a ciało opanowało przyjemne ciepło. Harry objął mnie i przycisnął do siebie. W momencie, w którym mnie całował, nie myślałam o niczym innym, niż jego wargi. Cała moja uwaga skupiała się tylko na nich. Kiedy już zaczęliśmy oddalać się od siebie, znowu spojrzałam mu w oczy. Nie wiedziałam co mnie napadło. Nie mogłam się opanować. Sama doprowadziłam do naszego kolejnego pocałunku. Jego lewa dłoń zaczęła spacerować po moich plecach, a prawa spoczęła na tyle mojej głowy, za to ja nieświadomie dotykałam jego włosów i szyi.
      Czy mnie już do końca powaliło?! Na szczęście lub nieszczęście dźwięk telefonu sprawił, że w przeciągu sekundy oderwaliśmy się od siebie. Nie byłam wstanie spojrzeć mu w oczy. Przecież...Przecież....Teraz nie tylko on....Ale i ja...A co z Laurą?

________________________________________________________________________
No i jest 10 rozdział :) Znowu pokomplikowałam sprawy pomiędzy Kają i Harrym...Ciekawe co na to wszystko powie Laura? (a co do niej, drugi rozdział już jest. zainteresowanych zapraszam na: http://laura-and-one-direction.blogspot.com/, a trzeci mam nadzieję pojawi się jutro do południa) :)
I pozostaje jeszcze jedno zasadnicze pytanie: czy Laura przyjęła oświadczyny Harrego?
Bo tak właściwie od tego zależy cały rozwój akcji.
Odpowiedź na to pytanie już w 11 rozdziale.

14 komentarzy:

  1. Wolę tą historię ,więc mam nadzieję ,że Laura nie przyjęła oświadczyn ...

    thekaxii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, jeszcze nie mam pojęcia czy je przyjmie czy nie. Pewnie wszystko się wyjaśni podczas pisania ;p

      Usuń
  2. ej blog miał być o niallu !!! ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, na Nialla przyjdzie jeszcze pora :D Pamiętam o Nim :)

      Usuń
  3. Robi się coraz ciekawiej ;))
    +Masz bardzo fajne tło ;)

    Jak byś chciała to czasem wpadnij do mnie :

    http://mrsdirectioner.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) z pewnością wpadnę :)

      Usuń
  4. Fajny i czekam na kolejny :) A może niech Laura przyjmie oświadczyny a Harry powie jej że zrywa bo jest zakochany w Kai :D xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, ten scenariusz też rozważam, aktualnie mam 4 do wyboru i jeszcze nie mam pojęcia, na który się zdecyduje ;p

      Usuń
    2. To fajnie :) Czekam i mam nadzieję że jak najszybciej go dodasz :P xx

      Usuń
  5. Dzień dobry,cześć i witam! Przepraszam za małą przerwę w komentowaniu,ale chwilowo nie miałam dostępu do komputera.Już jestem i jak zwykle piszę,że rodział jest niesamowity.Masz taleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeent! Uwielbiam cię! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.Widziałam tam wcześniej,że któraś z dziewczyn w komentarzu wspomniała,że miał to być blog o Niall'u.Szczerze? Też bardzo bym chciała,aby Kaja związała się z Niall'em.Czytam naprawdę mnóstwo opowiadań i większość z nich jest o Harry'm,dlatego chętnie poczytam coś nowego,innego. 3mam kciuki za wenę!

    1 fanka xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :) Między Kają i Niallem niedługo pojawi się pewien rodzaj, że tak to nazwę napięcia. Jednak z kim wyląduje na końcu to nie mam pojęcia, a to głównie przez to, że w głosowaniu na partnera Kai z dużą przewagą prowadzi Harry ;p

      Usuń
    2. ale to nie fair o harrym jest mnóstwo kom. jak wspomniała koleżanka wcześniej ;) ;*

      Usuń
  6. ja tam mam nadzieję ze Kaja bd z Niall`em ;P
    a blog świetny:d

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny blog dopiro dzisiaj go znalazlam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)