poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Rozdział 9


      - Kaja! Opowiadaj jak było! - tuż po przekroczeniu progu obskoczyła mnie cała rodzinka, a siostra zaczęła drzeć się jak opętana.
      - Nauczyłaś się na sprawdzian?
      - Tato! Nie teraz! - 13-latka odpowiedziała za mnie.
      - No a kiedy, jak nie teraz? Przecież jako rodzic muszę skontro...
      - Chodź! - siostrzyczka pociągnęła mnie za sobą wprost do naszego pokoju.
      Gdy tylko otworzyła drzwi przywitały mnie uśmiechnięte buźki One Direction (mówię tu oczywiście o jednym z plakatów na ścianie). Patrycja (tak właśnie nazywa się moja siostrunia) popchnęła mnie na swoje łóżko. Po czym usiadła koło mnie i z miną istnej psychopatki wydarła mi się wprost do prawego ucha:
      - Gadaj jak było!
      - Więc – zaczęłam cicho i niepewnie, gdyż nie miałam pojęcia jakich słów powinnam użyć – było tak sobie.
      - Tak sobie?! Czy ty jesteś jakaś psychiczna?! Tylko tak sobie?!
      - Kto tu jest ten jest – burknęłam pod nosem – A co mam więcej powiedzieć? - zwróciłam się do Patrycji.
      - Co robiłaś? Jaki jest Harry? - dziewczyna przy każdym wyrazie gestykulowała rękoma jak szalona.
      - Jaki jest? To dupek – powiedziałam chłodno.
      - Dupek? No coś ty. On jest super!
      - Chłopak, który najpierw po pijaku próbuje mnie zgwałcić, później przeprasza, podrywa, prawie całuje, następnie słyszę w telewizji jak mówi, że łączy nas tylko kontrakt, całuje podczas następnej kłótni, a później oświadcza się innej to dupek. W sumie dupek to zbyt łagodnie powiedziane.
      - I ja mam niby wierzyć, że Harry Styles cie podrywał i całował. Dobry żart. Teraz serio. Gadaj jak było.
      - Fajnie. Niall jest bardzo miły – uśmiechnęłam się sztucznie. Zrozumiałam, że nie ma sensu jej tłumaczyć, że to wszystko o czym mówiłam zdarzyło się naprawdę. Ona nie jest w stanie w to uwierzyć. Jest zbyt zaślepiona „zajebistością Stylesa”.

      A więc...jestem w domu już ponad trzy tygodnie. Sama nie wiem, kiedy to zleciało. W pierwszej połowie czerwca skupiłam się na walce o jak najlepsze oceny na świadectwie, a gdy okazało się, że mam za dużo wolnego czasu, zaczęłam pisać. W niecałe dwa tygodnie powstały prawie trzy rozdziały. Tyle tylko, że nie książki o One Direction (bo tu nadal liczba stron wynosi zero) a mojej historii z Harrym.
      Harry... Od kiedy wyjechałam, odezwał się do mnie cztery razy:
- Pierwszy kilka godzin po moim powrocie do domu,
- Drugi trzy dni później,
- Trzeci tydzień temu,
- A czwarty dziś.
Wysłał mi maila z prośbą, żebym jednak wróciła. Początkowo olałam tą wiadomość, choć nie ukrywam, że jak przy każdej od niego coś się we mnie zagotowało (niestety w pozytywnym sensie). Po jakimś czasie w mojej głowie zawitała myśl: a może powinnam mu odpisać? Na całe szczęście dość szybko pozbyłam się tego durnego pomysłu.
      Ku mojemu zdziwieniu nie tylko Harry prosił o mój powrót. Pozostała czwórka dopadła mnie na Skype. Na początku miałam nie odbierać, bo nazwa: „dzikiemalpyzzielonymitylkami997” wydawała mi się jakaś taka podejrzana. Myślałam, że to jakiś zboczeniec albo wariat. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby w końcu nawiązać połączenie, ale w sumie się cieszę, bo ta kilkugodzinna rozmowa była naprawdę fajna. Tym bardziej, że nie było z nimi Harrego.
      Nawet Emmily napisała do mnie (właściwie to ona zrobiła to jako pierwsza). Miała mi za złe, że wyjechałam bez pożegnania, ale kiedy dowiedziała się o oświadczynach - przestała.
      A co do oświadczyn... Filmik z tego wydarzenia opanował cały internet. Nie będę ukrywać. Oglądałam go. Nie raz i nie dwa. Piosenka „Moments” w wykonaniu 1D, kończąca się oświadczynami wywołała niezłe zamieszanie wokół Harrego i tajemniczej brunetki. Gdy Styles klęka przed Laurą, pokazując jej pierścionek i mówiąc: wyjdziesz za mnie?...Wtedy...Wtedy ilekroć to oglądam coś we mnie pęka i łzy mimowolnie napływają mi do oczu. Jednak potem budzi się we mnie nutka nadziei, gdyż reakcja brunetki była dziwna. Po prostu podeszła do Harrego, przytuliła go, ucałowała w lewy policzek i zeszła ze sceny. Nie wiem czy to miało znaczyć NIE, ale po minie Stylesa wnioskuję, że to na pewno nie było TAK. Wyglądało raczej na: nie załamuj się, ona po prostu musi to jeszcze przemyśleć.
      Dzisiaj zakończenie roku szkolnego, a jutro? Jutro albo zostaje w moim domu w Polsce, albo wracam do posiadłości w Londynie. Jeszcze dwa tygodnie temu byłam pewna, że to koniec, że nigdy więcej tam nie wrócę. Ale teraz...sama nie wiem. Kiedy patrzę na buźki One Direction wiszące nad łóżkiem mojej siostruni, mam ochotę znowu być koło nich. Przecież pośród tych wszystkich okropnych chwil bywały i dobre. Miłe. Nie wiem, czy chcę się poddawać jeszcze przed napisaniem tych trzech rozdziałów. Boję się, że później będę żałować, że zmarnowałam szansę na wydanie książki. Wracać czy nie wracać? Oto jest pytanie...
      Poprzedni dzień skończył się zdecydowanie za szybko. Rodzice oczywiście nie byli zadowoleni z moich ocen – norma. Ich zdaniem moja średnia powinna wynosić co najmniej 6,0... Mimo to pozwolili mi wrócić do Londynu. Tak, tak. Zaryzykowałam i wsiadłam do samolotu. Z nudów oglądałam filmiki z imienin mojej babci, które nagrałam kiedyś telefonem i wsuwałam kolejne paczki orzeszków. Po jakiejś godzinie zasnęłam.
      Kiedy się obudziłam doznałam szoku, gdyż na pustym wcześniej miejscu obok mnie zobaczyłam ją. Laurę.
      - Jestem aż taka straszna? - zaśmiała się i podała mi poduszkę, którą upuściłam.
      - Cześć – mruknęłam pod nosem i podałam jej rękę. Chciałam być kulturalna. Nawet wysiliłam się na uśmiech.
      - Hej! Kaja? Dobrze pamiętam? Poznałyśmy się w Berlinie.
      - Tak, pamiętam. Ty jesteś ta sławna Laura.
      - Nie wiem, czy taka sławna – Jakim cudem można być aż tak ładnym?! Nienawidzę jej -.-
      - Filmik z tobą i Harrym widzieli chyba wszyscy.
      - Ach..O tym mówisz – Jakim cudem można mieć taki ładny uśmiech?! Naprawdę jej nienawidzę - a tak w ogóle to co u niego?
      - A skąd mam to wiedzieć? - spytałam nieświadomie robiąc wkurzoną minę.
      - Widzę, że ty też jesteś na niego zła...Przepraszam za to pytanie, po prostu miałam wrażenie, że jesteście blisko.
      - Nie jesteśmy i w sumie to ja przepraszam za swoją reakcję.
      - Ależ nie ma za co – ponownie uśmiechnęła się i zabrała się za kanapkę. Na moment zapanowała niezręczna cisza, którą przerwałam nieprzemyślanym pytaniem:
      - A więc ty też jesteś na niego zła?
      - Wiesz ta cała akcja z oświadczynami...Niezły przypał.
      - Mogę spytać czemu? Zapewne większość nastolatek zabiłaby za coś takiego.
      - To dość długa historia – dziewczyna spuściła głowę i odłożyła kanapkę. Wyraźnie posmutniała. Zrobiło mi się jej żal, choć nie do końca wiedziałam czemu. Znając życie to wszystko sprawka Harrego. Pewnie skrzywdził ją tak samo jak mnie albo i gorzej.
      - Jeśli nie chcesz, to nie mów – uśmiechnęłam się ciepło.
      - Innym razem, dobrze?
      - Nie ma sprawy. To może opowiesz, jakim cudem znalazłaś się koło mnie w połowie lotu?
     - Kiedy poszłam do łazienki facet siedzący na miejscu obok zwymiotował na mój fotel i przenieśli mnie tu.
      - No to nieźle...
      Rozmawiałyśmy aż do końca lotu. Laura zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Może i wcześniej była obiektem mojej bezpodstawnej nienawiści, ale teraz muszę przyznać, że to naprawdę świetna dziewczyna. Wymieniłyśmy się mailami. Mam jej dać znać, jak tylko będę miała chwilkę wolnego czasu, to wtedy umówimy się na jakąś kawę lub coś. Okazało się, że Laura i ja mamy ze sobą wiele wspólnego. Przede wszystkim muzykę. Ale również m.in. chęć zdobycia wszystkich Siedmiu Nowych Cudów Świata (Wielki Mur Chinśki, Machu Picchu, Petra itd.).
      Przed lotniskiem, jak za pierwszym razem, czekała na mnie limuzyna, a w niej cała piątka z One Direction i Emmily. Przywitałam prawie wszystkich uściskami (pewnie domyślacie się kogo ominął ten zaszczyt), jednak kierowca ruszył zanim zdążyłam usiąść i wylądowałam na kolanach Harrego. Pospiesznie przesiadłam się na miejsce obok (siedziałam pomiędzy nim a Emmily) i zaczęłam rozmawiać z panną Jefferson. Po jakimś czasie zobaczyłam, że dziewczyna wysyła mi jakieś dziwne spojrzenia, a chwilę później usłyszałam jak Styles szepcze mi wprost do ucha:
      - Cieszę się, że wróciłaś.
      Obróciłam się do niego i zrobiłam skwaszoną minę:
      - Tylko nie myśl sobie, że to przez to twoje: „Kaju, proszę. Wróć. Jeszcze raz przepraszam. Stęskniłem się.” - czułam, że wzrok wszystkich w limuzynie skierowany jest na mnie i Harrego – a i tak poza tym, w samolocie odbyłam przemiłą rozmowę z twoją Laurą. To naprawdę cudowna dziewczyna.
      Chłopaka zamurowało. Poczerwieniał i spuścił głowę. Tylko czemu? Powiedziałam coś nie tak? Przecież to sama prawda. Powinien się cieszyć, że polubiłam jego przyszłą żonę...
      Jechaliśmy znacznie dłużej niż poprzednim razem, co trochę mnie zdziwiło. Jednak, gdy w końcu byliśmy na miejscu i wysiedliśmy z limuzyny zdziwiłam się jeszcze bardziej.
      - A co my tu robimy? - spytałam Lou.
      - Przyjechaliśmy na krótkie wakacje – rozochocony chłopak z podziwem i szerokim uśmiechem przyglądał się okolicy.
      Co prawda był już wieczór, jednak dzięki kilku lampom można było dość wyraźnie zobaczyć okolice. Kilka drewnianych domków i niewielkie jeziorko w środku lasu. Miejsce samo w sobie jest bardzo ładne, a co najważniejsze, jak zaznaczyli chłopcy, jesteśmy tu tylko my (tzn. 1D, Emmily, ja i trzech ochroniarzy i znienawidzony przeze mnie menadżer, który razem z ochroniarzami przyjechali w drugim samochodzie). Domki były dwu i czteroosobowe. Razem z Emmily zajęłyśmy przytulny dwuosobowy domek z widokiem na jezioro. Nie miałam pojęcia, jak rozlokowała się męska część wycieczki. Mało mnie to obchodziło. Kiedy już wszyscy uporali się z bagażami, zrobiliśmy ognisko. Było przemiło i przezabawnie. Atmosfera się rozluźniła. Niall grał na gitarze, ja z racji tego, że nie wzięłam żadnego bębna, zrobiłam go sobie z garnka, a reszta śpiewała. Emmily miała swoje niesamowite solo. Co jak co, ale ta dziewczyna ma dar. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, a zwłaszcza Zayn, który (gdy tylko skończyła) porwał ją na spacer. Ochroniarze i menadżer także się zmyli, zostawiając mnie z pozostałą czwórką 1D.
      Zrobiła się zimno i impreza przeniosła się do domku chłopaków. Mogłam się domyślić, że dostawili sobie jedno łóżko by móc spać razem. Styles poczęstował nas bananowymi muffinkami, które sam zrobił. Zjadłam ich chyba z sześć. Były przepyszne! Nawet lepsze od moich ciastek owsianych. Mimo że nadal byłam na niego zła, to nie potrafiłam odmówić, gdy co chwila częstował mnie kolejnym bananowym cudem (muszę załatwić sobie przepis :D). Po jakichś dziesięciu minutach poczułam niesamowicie silny ból brzucha, który z sekundy na sekundę robił się coraz gorszy. Spojrzałam na swoje ręce. Powoli zaczęły pojawiać się na nich malutkie czerwone chrosty. Spojrzałam na zdezorientowanie i zarazem przerażone miny chłopaków, którzy nie mieli pojęcia co się ze mną dzieje i pomyślałam: zaczęło się.
      - Dodałeś czekolady? - spytałam Harrego.
      - Co?
      - Czekolady? Dodałeś czekolady?
      - Tak, ale czemu pytasz?
      - Jestem uczulona.
      - Kto dodaje czekolady do bananowych muffinek?! - Liam naskoczył na Stylesa.
      - Tak było w przepisie!
      - Nie teraz! - przerwałam im - Przynieście lód! Szybko! - Lou i Liam od razu popędzili do lodówki.
      - Nie ma!
      - To na co czekacie?! Idzie szukać! - popędził ich Harry.
      - Niall! - zwróciłam się do blondasa z błagalnym spojrzeniem – Musisz zrobić mi masaż. Słuchaj uważnie: zaciśnij pięść. Najpierw po żołądku, a potem wzdłuż jelita grubego. Niall, słyszysz?! - widać było, że straszliwie się boi, przez co nie ogrania tego, co do niego mówię – Niall! Błagam! Musisz mocno uciskać!
      Szybko wbiegłam do jednego z pokoi, w którym stały łóżka. Położyłam się na pierwszym z brzegu i czekałam, aż blondas przyczłapie się do mnie.
      - Niall! Szybciej! Nie mamy czasu! - gdy już znalazł się koło mnie, zapomniał co ma robić. No super! Zaraz będą musieli zabrać mnie do szpitala.
      - Odsuń się! - Harry popchnął go i podwinął mi koszulkę odsłaniając brzuch – Najpierw żołądek, tak?
      Tylko kiwnęłam głową. Nie było mi na rękę, że to właśnie on ma mi pomagać, ale nie protestowałam, gdyż nie było na to czasu. Styles spisał się bardzo dobrze. Nadaje się na masażystę. Gdy tylko przynieśli lód, od razu zbili mi gorączkę. Nie zorientowałam się kiedy zasnęłam, za to doskonale pamiętam moment, w którym się obudziłam. To przez to, że na łóżku koło mnie leżał przemarznięty Harry. Przykryłam go kocem, który mi wcześniej dał i postanowiłam wrócić do swojego domku, jednak gdy tylko wstałam zakręciło mi się w głowie. Wróciłam więc do łóżka i weszłam pod koc. Zasnęłam bardzo szybko. Jednak nie miałam pojęcia, że gdy znowu się obudzę, będzie czekała na mnie niespodzianka...Nie ma co - Styles się postarał.

________________________________________________________________________
Przepraszam, że dodaje po takiej przerwie, ale ostatnio miałam niezłe urwanie głowy... Jutro postaram się dodać nowy rozdział do opowiadania o Laurze. Na szczęście teraz będzie dużo wolnego, więc z pewnością kolejne rozdziały będą pojawiać się częściej :)

10 komentarzy:

  1. Zajebisty ;* Dzisiaj przeczytała wszystkie rozdziały i się zakochałam..juz nie mogę doczekac się nn ;************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje bardzo :) postaram się, żeby następny był jeszcze dzisiaj albo jutro :)

      Usuń
  2. Czekam na kolejny.!! Ja wczoraj przeczyta lam wszystkie a teraz nie mogę się doczekać następnego. Jest zajebisty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc bałam się reakcji na ten rozdział, bo czegoś mi w nim brakowało, ale niezmiernie mi miło, że się spodobał :)
      i oczywiście cieszę się, że podoba Ci się moje opowiadanie :D
      dziękuję za komentarze :)

      Usuń
    2. Dziewczyno powiem tak MASZ TALENT :D i dawaj jak najszybciej kolejny bo nie wytrzymam tego co tak poruszyło Kaję jak sie przebudziła. xx

      Usuń
    3. dziękuje raz jeszcze! :)
      dzisiaj już nie zdążę, bo właśnie dodaje nowy rozdział do opowiadania o Laurze, ale jutro na pewno wrzucę tu coś nowego :)

      Usuń
  3. Rozdział świetny. Jak zawsze. :) Nie mogę się doczekać następnego. Jestem bardzo ciekawa co wyniknie ze spotkania Laury i Kai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe dzięki:) ja w sumie też jestem ciekawa :D

      Usuń
  4. BISTY + wbij do mnie http://turn--back--time.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) na pewno wpadnę :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)