niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 2 "Kiss You" cz. 2


Wtorek
13.11.2012; Przedpołudnie
Nowy Jork

      Ku mojemu zdziwieniu adres, który podała mi Emmily nie był wcale adresem do żadnego lokalu, ani hotelu i właściwie nawet nie do konkretnego budynku, tylko do parku. Parku, który już przecież znałam. Byłam w nim podczas pierwszej wizyty w Nowym Jorku, tylko że to było zanim całe moje życie wywróciło się do góry nogami. Wtedy razem z Emmily i Danielle zabawiałyśmy malutką Katie i plotkowałyśmy na tysiąc jeden tematów odrzucając od siebie wszystkie nieprzyjemne sprawy. Natomiast teraz...teraz szłam przed siebie czując się zupełnie inną osobą. Nie byłam już nawet w stanie przypomnieć sobie jak to było, kiedy myśląc o Emmily na usta od razu cisnęło mi się słowo „przyjaciółka” i kiedy bez jakichkolwiek konsekwencji mogłam obwieścić światu, jak bardzo kocham Harrego, który jest mój i na zawsze będzie tylko mój. Oczywiście w chwili obecnej wszyscy wiedzą, że to całe „na zawsze” miało niestety swój określony termin przydatności, który upłynął zanim jeszcze wakacje dobiegły końca. Nadeszła dla mnie nowa era. Era, w której obecnie tkwię. Era samotnej wieczności. Tylko czy to naprawdę tak bardzo mi przeszkadza? Tęsknota za Harrym i owszem, ale co do samotności... nie byłam do końca przekonana.
      I ja i Pati milczałyśmy. Siostra chyba zdołała wyczuć, że całe to spotkanie z Jefferson'ówną jakoś wcale nie było dla mnie powodem do szczęścia. Zresztą, jak miałam się cieszyć widokiem kogoś, kto przez ostatni czas z osoby o mianie przyjaciela stał się dla mnie kimś zupełnie obcym? No właśnie - nie mogłam.
      - KAJA!!! - usłyszałam za sobą radosny pisk Emmily, która biegła w moją stronę jedną ręką przyciskając dużą, czarną torebkę do ciała, żeby przypadkiem jej nie zgubić, a drugą sprytnie balansowała starając pomóc sobie zachować resztki równowagi. W końcu te niebotycznie wysokie botki naprawdę mogły stanowić zagrożenie dla jej życia...
      Widząc pędzącą w moją stronę - idealną jak zawsze - blondynkę, przez chwilkę poczułam się tak, jak tego pierwszego dnia w limuzynie - byłam zazdrosna. Nie tylko o jej wygląd, ale również o to, że ona dalej mogła kontynuować to, z czego ja musiałam zrezygnować dla dobra Harrego. W gruncie rzeczy blondynka właśnie była w trakcie realizacji moich wakacyjnych marzeń. Jednak widząc zdumienie na jej lekko opalonej twarzy zauważyłam coś, co dodało mi największego przypływu pewności siebie ever...
      - Wow! Kaja! Jak ty świetnie wyglądasz! Od zawsze wiedziałam, że jesteś ładna, ale nigdy nie sądziłam, że wystarczy odrobina makijażu, żebyś stała się taką laską! Przyznaj się, schudłaś? - uśmiechnęła się do mnie mierząc moje ciało dosłownie od koniuszków palców u stup, aż po sam czubek głowy. - O! Widzę, że rozjaśniłaś też włosy!
      Wiedziałam, że jej entuzjazm spowodowany zmianą mojego wizerunku nie był wcale taki szczery, na jaki miał wyglądać. Bardzo łatwo jest rozpoznać u Emmily prawdomówność. Wystarczy spojrzeć na jej oczy podczas uśmiechu, bo kiedy robi to szczerze, ich zewnętrzne kąciki marszczą się leciutko i nieznacznie kierują się ku górze. Natomiast kiedy wymusza uśmiech - dokładnie tak jak teraz - to jej tęczówki pozostają zimne, a kąciki nawet nie drgną. Naprawdę nigdy w życiu nie sądziłam, że to powiem, ale najwyraźniej Emmily Jefferson była o mnie zazdrosna! Czaicie? Była zazdrosna o mnie!
      - Tak, troszkę schudłam, ale to przez ten ciągły bieg i brak czasu na zjedzenie porządnego posiłku. No a włosy mam już takie od września. Poza tym to cześć. Miło cie widzieć - odwzajemniłam uśmiech, który był równie sztuczny, co ten jej.
      - Ekhm... - chrząknęła stojąca obok mnie Patrycja, o której prawdę mówiąc, na chwile kompletnie zapomniałam. - Może byś mnie tak przedstawiła - upomniała się trzynastolatka.
      - Gdzie ja mam głowę! Emmily - zwróciłam się do blondynki - to jest moja młodsza siostra Patrycja, Patrycja to jest Emmily - dziewczyny przywitały się podając sobie dłonie, a dosłownie pół sekundy później Emm zaczęła mówić:
      - Za chwilę powinien zjawić się tutaj Silvian. On zabierze Patrycję prosto na koncert, a wtedy my sobie na spokojnie porozmawiamy... O i zapomniałabym - dodała blondynka energicznie poszukując czegoś w swojej torebce i dosłownie moment później wyciągnęła z niej dwie wejściówki VIP, które dała mi i Pati. - Najlepsze miejsca - wyszczerzyła się, a ja widząc na zalaminowanym kawałku papieru napis: One Direction, poczułam serię nieprzyjemnych ukłuć prosto w moje i tak dobite już serce, natomiast moja siostra zaczęła skakać i piszczeć, jak typowa trzynastoletnia fanka 1D...
      Chwilę później Silvian rzeczywiście do nas dołączył. Był jeszcze bardziej zdziwiony tą sytuacją, niż ja. Wyjaśnił, że zjawił się tu, bo zadzwonił do niego szef i nakazał pilnie się ze mną spotkać, a kiedy Emm uświadomiła go, że gnał przez pół miasta tylko po to, żeby zająć się Pati, chłopak z lekka się zdenerwował, jednak starał się w żaden sposób tego nie okazywać. Bez jakichkolwiek protestów ruszył razem z moją młodszą siostrą we wskazane przez blondynkę miejsce koncertu, jednak odchodząc odezwał się do mnie stanowczym tonem: z tobą porozmawiam sobie później. Muszę przyznać, że to zabrzmiało trochę jak groźba.
      - No to Kaja, opowiadaj jak tam z twoją książką - zaczęła Emm, kiedy tylko zostałyśmy same.
      Usiadłyśmy na jednej z pobliskich ławek. Niby było tak jak kiedyś. Niby rozmawiałyśmy ze sobą bez oporów, ale jednak coś się zmieniło. Ona się zmieniła. W moich oczach. A może zawsze taka była? Może po prostu ja nie dostrzegałam tego, jaka naprawdę jest?
      - Z książką, jak to z książka. Premiera już ustalona, więc pozostaje mi tylko czekać na reakcję ludzi... - odparłam niezbyt głośno.
      - Na pewno wszystkim się spodoba. Nie musisz się martwić - uśmiechnęła się, po czym od razu zmieniła temat. - No a tak przy okazji to muszę ci powiedzieć, że tej całej Hannah totalnie odwaliło!
      - To znaczy? - zdziwiłam się marszcząc przy tym brwi.
      - To znaczy pozwała mnie!
      - Pozwała? Ale za co?

* retrospekcja *
      Nagle usłyszałam jakieś krzyki dobiegające z korytarza. Od razu wstałam i postanowiłam sprawdzić, o co chodzi. Cały zespół wydzierał się na zalaną łzami Hannah, a Emmily trzymała na rękach Katie, z którą po chwili udała się do pokoju.
      - Jak kurwa mogłaś to zrobić?! - wydarł się rozwścieczony Liam. O nie. To musi być coś poważnego, skoro on przeklina...
      - Ale to nie ja! Przysięgam! - krzyczała przez łzy Hannah.
      - Dziewczyno, na twoim Twitterze pojawiło się zdjęcie z Katie, którą trzymasz na rękach podpisane: ja i córka Harrego Stylesa! - wydarł się Zayn.
      - Że co ty zrobiłaś?! - podbiegłam do niej. - Zwariowałaś?! Wiesz, co się teraz będzie działo?!
      - Ale przysięgam, że to nieporozumienie! Ja tego nie zrobiłam!
      - Ty bezczelna suko! Jeszcze śmiesz się bronić?! - wydarłam się na nią.
      - W tej chwili usuń to zdjęcie i wynoś się stąd! Niedługo otrzymasz pozew od naszego adwokata - powiedział już nieco spokojniej Liam.
      - Ale...
      - Żadne ale! Wynoś się stąd, zrozumiałaś?! - wydarł się Harry.
      Dziewczyna poddała się i poszła do pokoju po swoje rzeczy.
* * *
(
dalszą część wydarzeń z tamtego dnia znajdziecie w 32 rozdziale)

      - Oj, bo zrobiła jakieś tam badania i się okazało, że na jej telefonie, tym z którego poszło zdjęcie z nią i Katie, są moje odciski palców i kamery na korytarzu w hotelu zarejestrowały, jak coś na nim wciskam w czasie, kiedy to trafiło na Twittera i teraz nagle zaczęła mnie pozywać. Suka, nie?
      - Chwila, moment. Przecież Niall wczoraj mi powiedział, że chłopcy poszli z nią we wrześniu na ugodę...
      - No tak poszli, ale ona potem się obudziła i zrobiła te całe badania i mnie suka pozwała - blondynka była wyraźnie wkurzona. Dziwiło mnie jednak, że Niall nic o tym fakcie nie wiedział.
      - A co na to chłopacy?
      - Nie wiedzą i mam nadzieję, że tak zostanie - posłała mi porozumiewawcze spojrzenie, a ja tylko niepewnie się uśmiechnęłam i rzuciłam cichutkie:
      - Jasne.
      - Ich menadżer obiecał mi dyskrecję, chociaż i tak się dziwię, że ta cała Hannah postanowiła nie robić z tego afery i jeszcze nie oznajmiła tego całemu światu, ale ona chyba od zawsze była jakaś inna...
      - Um... - przyznam szczerze, że w tamtym momencie naprawdę byłam lekko zakłopotana, bo skoro cała ta sprawa jest „utajniona”, to dlaczego ona tak właściwie mi o niej opowiada? - Ale wysłałaś to zdjęcie, czy nie?
      - No tak - rzuciła jakby od niechcenia - ale przecież taki był nasz plan. Wykurzyć ją stamtąd, co nie? No więc pstryknęłam im tę fotkę mówiąc jej, ze to tylko na pamiątkę, a potem wrzuciłam na tego całego Twittera i miałyśmy ją z głowy. Tylko, że teraz ta jędza wróciła i mnie pozywa! Przecież to jest jakiś absurd!
      - I zrobiłaś to tylko dlatego, żeby ją stamtąd wykurzyć? - zdziwiłam się.
      - No taaa - odparła, jakby to od początku powinno być dla mnie całkowicie oczywiste.
      - I to ty sprzedałaś prasie te wszystkie informacje o życiu Harrego? O Laurze, Katie i o mnie? - te słowa z ledwością zdołały przecisnąć się przez moje szczelnie ściśnięte szokiem gardło.
      - Mniejsza o to, przecież i tak wszystko skończyło się dobrze, co nie? Hannah zniknęła, Harry podzielił się z Nickiem opieką, a chłopcy wreszcie się usamodzielnili. Za to my obie wydamy książki. Poza tym ściągnęłam cię tu, bo mam do ciebie przyjacielską prośbę.
      Byłam jak odcięta od rzeczywistości. Nie wierzyłam w to, co ona mówi. Fakt - zawsze była egoistką i dbała bardziej o własne paznokcie, niż bezpieczeństwo innych, uwielbiała intrygi i często narzekała na ludzi, a nawet się przy mnie z nich naśmiewała, ba! Przecież dobrze pamiętam, jaka była dla mnie na początku! Jak usunęła początek mojej książki, jak mnie traktowała, ale potem... potem naprawdę myślałam, że ta jej cała „złość” to tylko bariera ochronna i że będąc dla mnie miłą po prostu się przede mną otwiera. Ale się myliłam. Potwornie się myliłam. Ona cały czas była zła. Knuła i krzywdziła, a ja i Danielle dałyśmy się jej w to wszystko wciągnąć. Wszyscy daliśmy się złapać na jej przyjacielską troskę, jednak teraz zrozumiałam, że całe jej zachowanie było tylko na pokaz. Ona najprościej w świecie wykorzystywała naszą przyjaźń, a kiedy moja przestała jej być potrzebna, najzwyczajniej w świecie mnie olała. I nagle potrzebuje mojej pomocy... Czy ona naprawdę myśli, że po tym, czego się dowiedziałam, naprawdę zrobię to, o co śmie mnie prosić? Ale czy w chwili obecnej mam prawo ją tak oceniać? Przecież sama nie byłam lepsza. Od kiedy poznałam chłopaków powoli zaczęłam przeistaczać się w zarozumiałą paniusię, która gardziła przebywaniem w byle jakim lokalu, która spiskowała za plecami własnego chłopaka i okłamywała go. Jakim cudem mogłam stać się kimś takim? Czy to przez nią? Czy może po prostu jestem taka jak ona? A może nawet i gorsza?
      - Kaja? - blondynka pomachała mi ręką przed oczami. - O czym tak myślisz?
      - Wybacz, zastawiałam się, co u Pati - skłamałam, bo co innego mogłam jej powiedzieć? „Najpierw zaczęłam oceniać cię w myślach, ale potem doszłam do wniosku, że wcale nie byłam lepsza”?
      - Na pewno już zajmuje miejsce pod sceną - uśmiechnęła się. Znowu sztucznie. - A co do mojej prośby...
      - Słucham - odpowiedziałam nieznacznie unosząc kąciki ust do góry, a z nerwów zaczęłam przygryzać język.
      - Poleciałabyś ze mną na rozprawę? Bo jakoś tak głupio mi iść samej, bez żadnego wsparcia, a tylko tobie jestem w stanie na tyle zaufać, żeby o tym powiedzieć. Zresztą tylko ty jesteś w stanie rozumieć moje zachowanie i to, że wszytko robiłam dla naszego wspólnego dobra, żeby ta suka przestała uwodzić naszych chłopców.
      - Kiedy i gdzie? - spytałam. Wiem, jak to teraz może dla Was wyglądać, ale wtedy byłam gotowa pójść z nią do tego sądu. A to dlatego, że po części czułam się za to wszystko odpowiedzialna. Przecież i ja i Danielle pomagałyśmy jej w realizacji tego całego „genialnego planu”. I kto wie, może nawet w pewien sposób ją do tego napędzałyśmy?
      - Londyn, piąty grudnia. - Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką ogromną ulgę poczułam słysząc tą datę.
      - Wybacz, ale tego dnia mam premierę w Warszawie.
      - Oh... - uśmiechnęła się blado, a w jej oczach pojawił się strach. I to nie byle jaki. Wiedziała, że teraz jest zmuszona sama zmierzyć się z gównem, w które wdepnęła. Ale czy aby na pewno cała wina leżała tylko i wyłącznie po jej stronie? I czy przypadkiem któraś z nas (na przykład ja) przez swoje namowy nie skłoniła ją do tego, żeby to wszystko zrobiła?

      Niedługo później byłyśmy już w drodze na koncert. Entuzjazm Emmily widocznie się zmniejszył i w sumie można by nawet powiedzieć, że zupełnie wyparował. Dziewczyna prawie cały czas milczała. Była zamyślona. Chyba jeszcze nigdy nie widziałam na jej twarzy aż takiego skupienia. Wyraźnie nad czymś główkowała. Rozważała. Rozmyślała. A ja kompletnie nie wiedziałam, jak mam się zachować, ani co powiedzieć. Po prostu szłam za nią i skupiałam się na analizowaniu jej twarzy, oczu, postawy, a także wszystkich gestów, jakich mogłam się u niej dopatrzyć. Naprawdę żal było mi przerywać jej wewnętrzny monolog, ale kiedy byłyśmy już tylko kilkanaście metrów od miejsca koncertu, który ku mojemu zdziwieniu miał się odbyć na świeżym powietrzu na jednej z wielu ulic Nowego Jorku, musiałam, naprawdę musiałam zapytać:
      - Emmily, a mogłabyś mi wytłumaczyć, o co chodzi z tym, że Louis wariuje? No bo jakoś nie daje mi to wszystko spokoju...Przed wyjazdem między nami wszystko było w jak najlepszym porządku, a kiedy tylko wróciłam do Polski, on przestał się ze mną kontaktować i...
      - On wie, że ty wiesz, że ja się dowiedziałam, że on jest w tobie zakochany - powiedziała najnormalniej w świecie.
      - Aha - odparłam tylko.
      Doskonale wiedziałam, że na te słowa powinnam zareagować inaczej, ale nie mogłam. Powinnam była się wydrzeć, wypytywać, skąd on o tym wszystkim wie i skąd Emmily bierze te wszystkie informacje, ale nie zrobiłam tego. Nie byłam w stanie. Te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce od mojego przylotu do Stanów za bardzo mnie przytłoczyły. Zginęłam gdzieś przysypana ich ciężarem i już nie miałam siły się przez nie przekopywać. To nie miało sensu.
      - Pogadaj z nim, bo od tamtego czasu nie idzie z nim normalnie funkcjonować. Po koncercie są wolni, więc... - nie dokończyła. Nie musiała. Spojrzała na mnie i nawet bez mojej odpowiedzi wiedziała, że to zrobię. Wszystko miałam wypisane w oczach, a ona najwidoczniej znała mnie na tyle, że bez problemu potrafiła to z nich wyczytać.

      Później wszystko potoczyło się bardzo szybko, lecz niestety niezwykle problematycznie, gdyż przy wejściu dla VIP'ów okazało się, że ktoś wszedł już na nasze nazwiska, więc jeden z ochroniarzy poszedł to sprawdzić. Niestety wszystko trwało zdecydowanie za długo. Za pięć minut mieli otworzyć bramkę dla fanów, a wtedy z pewnością nie dałybyśmy już rady przecisnąć się na nasze miejsca, tak więc postanowiłyśmy zaryzykować i wcisnąć się gdzieś na początek kolejki dla tzw „zwykłych” fanów. Jednak to nie było takie proste, jakby się mogło wydawać, bo gdy jedna z dziewczyn mnie rozpoznała, zaczęła wyzywać mnie od dziwek i szmat. Miała mi za złe, że skrzywdziłam Harrego, więc musiałyśmy stamtąd uciekać, gdyż tęgawa blondynka była już niezwykle bliska do tego, żeby rzucić się na mnie z pięściami.
      Na szczęście kawałek dalej zdarzył się cud. Jakaś rudowłosa dziewczyna skończyła właśnie rozmawiać przez telefon, który chwile później roztrzaskała o chodnik wydzierając się na stojącą razem z nią brunetkę. Rzuciła się na nią i wykrzykiwała, cytuję „jak mogłaś puścić się z moim chłopakiem dziwko?! Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami”. Ja i Emmily od razu podbiegłyśmy do nich i zaczęłyśmy je rozdzielać. 
      - Ona nie jest tego warta - szepnęłam do rudej przytulając ją na pocieszenie. Nie odpowiedziała mi. Zamiast tego zaczęła cicho łkać i powtarzać w kółko:
      - Jak ona mogła? Byłam z nim pół roku! Jak mogła? Przecież była z nim już pół roku! - Cała drżała. Była zrozpaczona. Łzy zaczęły lać się z jej oczu niszcząc misternie wykonany makijaż. Nie było w tym niczego dziwnego. W końcu właśnie zawalił jej się świat. Rozumiałam ją, jak mało kto. Pogłaskałam jej długie, aksamitne włosy i znów szepnęłam do ucha:
      - Popatrz na to z drugiej strony. Może ona właśnie zaraziła go chorobą weneryczną i za dwa tygodnie lekarze będą musieli amputować mu penisa?
      - O - zachichotała - to by było fajne - po czym nieznacznie się ode mnie odsunęła. Na jej twarzy pojawił się dziwny grymas. - Ty jesteś Kaja? Ta od Harrego? - zdziwiła się ścierając łzy ze swojej lekko zaróżowionej twarzy.
      Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale w tym czasie zrobiło się wokół nas niezłe zbiegowisko, a niektóry nawet zaczęli pstrykać zdjęcia i nagrywać.
      - Yhy - pokiwałam twierdząco głową marszcząc przy tym czoło. - Jeśli ty też chcesz mi przywalić, to proszę - uśmiechnęłam się nieznacznie.
      - Nie mam zamiaru bić kogoś, kto zdołał uchronić mnie przed więzieniem, do którego z pewnością bym poszła, po zabójstwie tej suki... a skoro już o niej mówimy - rozejrzała się dookoła - to gdzie ona jest? - zapytała z lekka zdezorientowana.
      - Już się jej pozbyłam - oznajmiła dumnie Emmily podchodząc do nas.
      - W takim razie dziękuje wam bardzo - uśmiechnęła się ruda. Jednak zdecydowanie nie było jej wtedy do śmiechu... - Jak mogę się wam odwdzięczyć?
      I takim oto sposobem zajęłyśmy w kolejce miejsce rudej i jej byłej ździrowatej przyjaciółki, gdyż ta uznała, że nie jest w stanie iść na koncert. Co prawda dziewczyny z tyłu nie były z tego faktu zbytnio zadowolone, ale szczerze mówiąc miałam to w dupie. 
      Scena miała kształt litery T, a mi i Emm udało się zając miejsce w jakimś piątym rzędzie po lewej stronie jej „nogi”. 

      Prawdę mówiąc, niewiele pamiętam z początku koncertu. Gdyż przed nami stała dziewczyna mająca jakieś 190 cm wysokości i chyba tyle samo szerokości, przez co zasłaniała mi i Emm dosłownie wszystko. Tym samym zasłaniała również nas, więc chłopcy pewnie nie mieli bladego pojęcia, że znajdowałyśmy się tak blisko nich.
      Wszystko zmieniło się w momencie, w którym zapowiedzieli, że za chwilę zaśpiewają piosenkę „Kiss You” z ich nowego albumu. Dokładnie wtedy dziewczyna przed nami najprościej w świecie zemdlała. Nie wiem, czy było to spowodowane nadmiarem wrażeń, czy małą odpornością na ścisk, który był tak duży, że momentami uniemożliwiał nam wszystkim oddychanie, ale ona nie wytrzymała. Sanitariuszom sprawującym pieczę nad tym wydarzeniem udało się jakimś cudem przecisnąć przez tłum i wynieść ją poza barierki. Oczywiście zamieszanie wokół mdlejącej było się tak duże, że wzrok wszystkich - również chłopców - zwrócony był w jej kierunku. Jednak gdy tylko dziewczyna przestała nas zasłaniać, oni skupili się na czymś innym. Mimo że wtedy stali na drugim końcu sceny i byli zajęci popijaniem wody, to i tak zdołali rozpoznać w tłumie mnie i Emm. Niall od razu zaczął machać i się szczerzyć. Liam i Zayn tak samo. Natomiast Lou i Harry wyglądali, jakby właśnie dostali zawału. Centralnie. Styles zbladł i momentalnie odwrócił się do nas plecami. Przyznaję - to zabolało. Za to Lou po postu spuścił wzrok i zaczął uważnie lustrować swoje trampki, jak gdyby bał się spojrzeć mi w oczy. Po jakiejś chwili Liam złapał się za ucho, w którym miał coś czarnego - najprawdopodobniej słuchawkę - po czum podszedł do reszty i po krótkiej wymianie zdań ogłosił publiczności, że przyszedł czas na „Kiss You”.

FILMIK Z KONCERTU:


      Pierwszy śpiewał Zayn. Wydawał się być dość wyluzowany. Natomiast Harry i Lou byli potwornie spięci. Po nim wszedł Styles. Niby stał przodem do mnie, ale jego wzrok utkwiony był gdzieś zupełnie indziej. Mimo to od razu zauważyłam, że zaczął się bardzo starać. Dosłownie się popisywał. Śpiewał z takim zapałem, że miałam wrażenie, że zaraz zedrze sobie gardło. Ale muszę przyznać - był niesamowity, a słysząc tą jego charakterystyczną chrypkę, którą tak często szeptał mi do ucha, po moim ciele przemknął co najmniej tuzin dreszczy. Natomiast za plecami Harrego Niall i Lou wyraźnie próbowali coś sobie nawzajem powiedzieć. Tomlinson wydawał się być wkurzony, a Horan chyba próbował mu coś wytłumaczyć, albo go uspokoić. Kiedy tylko Harry skończył śpiewać i wszedł Liam, Styles od razu odwrócił się do mnie plecami i odszedł kawałek dalej. Na solówkę znowu odwrócił się do nas i znowu usilnie starał się śpiewać najlepiej, jak tylko potrafił. Wychodziło mu to. Natomiast gdy tylko zaczęli śpiewać razem, znowu widziałam tylko i wyłącznie jego plecy. Lou zachowywał się tak, jakby był kompletnie pozbawiony energii i niby starał się uśmiechać, ale w ogóle mu to nie wychodziło. Za to radosny Niall zaczął podchodzić bliżej nas szczerząc się jak jakiś wariat. Harry i Lou starali się patrzeć w naszą stronę, jednak i mnie i Emm omijali szerokim łukiem. Jak gdyby po jednym spojrzeniu na nas mieli od razu zginąć. Styles dalej się popisywał. Starał się szaleć na scenie i zachowywać tak, jak na każdym innym koncercie, ale w każdym jego ruchu widać było stres. I już nawet pominę fakt, że co chwila nerwowo poprawiał swoje włosy, a doskonale wiedziałam, ze robi to tylko wtedy, kiedy chce dobrze wyglądać. Ulubionym punktem widokowym Tomlinsona były jego buty. Chłopak był tak spięty, że stracił jakąkolwiek płynność w wykonywanych przez siebie ruchach.
      Kiedy chłopcy zaczęli się zbliżać „nogą litery T” w moją stronę, o mało nie umarłam. Widząc ich tak blisko siebie czułam, że zaraz się rozpłaczę, a mimo to nie mogłam opanować uśmiechu, który cisnął się na moją twarz. W końcu ON był tylko kilka metrów ode mnie. Mogłam przysiąc, że pomiędzy tymi wszystkimi dźwiękami dookoła byłam w stanie usłyszeć walenie jego serca, a w powietrzu czułam zapach jego ulubionych perfum.
      Kiedy już cała piątka znalazła się na samym koniuszku sceny, od którego dzieliły mnie dokładnie cztery osoby, Harry znowu zaczął się strasznie popisywać. Skakał, krzyczał i zachęcał ludzi do wspólnej zabawy. Po chwili ciągłego „na na na nanana naaa naaa” Harry pochylił się lekko do przodu i znowu poprawił fryzurę. Nie wiem, co w tamtym momencie robili pozostali, gdyż sama byłam zbyt zaabsorbowana poczynaniami Stylesa. Chwile później zaczął śpiewać Lou, a następnie już cała piątka. Wtedy też Harry po raz pierwszy na mnie spojrzał i … i pomachał mi! Dziewczyny przede mną najwyraźniej myślały, że to im dostał się ten zaszczyt, ale myliły się. Machał do mnie. Wiedziałam, bo przez ten moment nasze oczy patrzymy tylko na siebie nawzajem. Cała reszta przestała się liczyć. Na jego twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech, tak samo jak i na mojej, ale chłopak po chwili odwrócił się w prawo i śpiewał z takim zapałem, z jakim chyba jeszcze nigdy. Popisywał się. Wyraźnie się popisywał.
      Kiedy nadszedł moment zmiany miejsc, chłopak powędrował w lewo, natomiast przede mną pojawili się Lou i Niall. Tomlinson nadal na mnie nie patrzył, natomiast Horan robił to nie raz i nie dwa. Harry zakończył piosenkę z taką werwą, że aż moje serce na chwilę stanęło, po czym zaczęło bić ze strojoną prędkością.

      Dopiero pół godziny po zakończeniu koncertu udało nam się przecisnąć z powrotem pod wejście dla VIP'ów i po okazaniu przepustek wzeszłyśmy do środka już bez żadnych większych przeszkód. W budynku obok, w którym mieściła się garderoba chłopaków czekali na nas Pati i Silvian. Byli nieźle wkurzeni, ale kiedy wytłumaczyliśmy im, co się stało, ich złość uleciała w niepamięć. Następnie pożegnałyśmy się z Silvianem, który musiał iść coś załatwić i ruszyłyśmy w stronę garderoby, w której nadal przebywali chłopcy. Przed wejściem moja siostra o mało nie padła na zawał. Ciągle powtarzała, że jestem najlepszą siostra na świecie i że do końca życia będzie mi dziękować za ten dzień i ciągle prosiła, żebym zrobiła jej zdjęcia z chłopakami, a ja tylko jej przytakiwałam. Nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa. Moje dłonie zaczęły się pocić, a nogi drżeć.
      - Jak wyglądam? - spytałam niepewnie Pati, na co ona od razu zapewniła, że cudownie.
      Weszłyśmy.
      Ku mojemu zdziwieniu w środku było tylko czterech z pięciu członków One Direction. Zgadnijcie, kto się zmył?... Niall widząc mój zdezorientowany wyraz twarzy od razu wyjaśnił:
      - Harry musiał pojechać do Nicka, bo jest z Katie w NY i chciał ją zobaczyć.
      - Aha - posłałam mu sztuczny uśmiech.
      Potem zaczęliśmy się witać. Pomijając Lou, który tylko podał mi rękę (drżała jeszcze bardziej niż moja) i przywitał się prawie niesłyszalnym „cześć”, z resztą wyściskałam się tak, jakbym co najmniej nie widziała ich przez pięć lat. Pogadaliśmy chwilę, Pati zrobiła sobie zdjęcie z każdym z nich. Louis nawet wysilił się na uśmiech. Po czym ja i Niall postanowiliśmy pójść do mnie do hotelu poplotkować, a z pozostałymi umówiliśmy się na wieczorny wypad do jakiegoś tam klubu.
      Wychodząc podeszłam do Tomlinsona i już miałam się odezwać, kiedy on zaczął mówić wymijając mnie i idąc w kierunku drzwi:
      - No to ja też będę się zmywał, bo muszę zadzwonić do Elea...
      - Nie! - powiedziałam stanowczo stając przed nim i uderzając wskazującym palcem prawej ręki prosto w jego mostek. Chłopak był widocznie zakłopotany i dalej nawet na ułamek sekundy nie spojrzał mi w oczy. Jednak ja postanowiłam kontynuować - Ty jedziesz ze mną i Niallem. Musimy pogadać.
      - Ale ja nie naprawdę nie mogę, bo... - zaczął się wymigiwać błądząc wzrokiem po swoich butach.
      - O nie. Pojedziesz z nami i pogadamy - oświadczyłam, po czym szczególnie podkreślając dodałam: - MUSIMY - a następnie zsunęłam swój palec nieco niżej i dźgnęłam go nim prosto w brzuch. Mocno. Bardzo mocno. Tak mocno, że aż jęknął i zgiął się w pół.
      Jeszcze zanim zdołał wrócić do normalnej pozycji, ja i Niall już zaczęliśmy go ciągnąć w stronę taksówki. Pati szła tuż za nami i ku mojemu zdziwieniu zachowywała się całkiem znośnie. Nawet przestała się odzywać. Chociaż ja nie zwracałam na nią zbytniej uwagi. Teraz liczyło się tylko to, że mam pogadać z Louisem.

44 komentarze:

  1. No więc lecimy : * . Czekałam na to ty już dobrze wiesz <3 Kocham kocham kocham . Harry i Kaja to jak połączenie wody i cichego strumyka . Jedno bez drugiego nie ma większego sensu istnienia ,bo wiedzą , że gdzieś tam jest miejsce gdzie ciało z ciałem idelanie się współgra . I takie właśnie jest twoje opowiadanie , Wątek o Harrym , bo przecież to nie jest opowiadanie o 1D . To całe życie Kaji spisane na starannie opracowanych i wyszlifowanych niczym diament stronach . Jesteś inspiracją dla tych którzy zdecydowanie zbyt wiele razy w życiu się poddali . Pokonujesz bariery i obalasz stereotypy i ckliwych szybko rozwijających się opowiadaniach o rozwydrzonych dzieciakach , najlepiej blond lalkach które w szkole poznają 1D , wielka miłość blabla . I może zostanę zhejtowana za to co teraz napisałam , ale nie gra to dla mnie większej roli . Bo jestem w stanie powiedzieć coś czego nie napisze Ci nikt inny . To twoje opowiadanie jest opowiadaniem dopracowanym . Nie napiszę "Kaja kocham cię piszesz idealnie jesteś zajebista" bo to zdecydowanie nie na tym polega . Jeśli cenicie sztukę Kaji to nie naciskajcie , nie wywierajcie presji jaką zdecydowanie są komentarze typu "kiedy nn?" . Ta dziewczyna odkłada na bog imprezy na rzecz pisania dla was i zamiast wymagać dajmy coś od siebie i pokarzmy , że dla jej sztuki jesteśmy w stanie czekać , bo Ona ma też swoje życie . Wiedz , że stoję i myślę , że stoimy za tobą murem . Pisz spokojnie i olewaj to co mówią o tobie inni , bo tylko ty znasz swoją wartość ! Proszę cię nie o nowy rozdział , proszę o pielęgnowanie twojego daru . Daru jaki niewątpliwie posiadasz !

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny rozdział. Czekałam na niego ale było warto. Tak strasznie pragnę żeby Harry był z Kają, ale jak będzie to już ty zdecydujesz. Pisz sobie spokojnie następny, ale żeby był lepszy od poprzedniego. Zawsze tak myśl to motywuję ;) Pozdrawiam AlusiaLouis

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny.Super.Odlotowy.Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest jak zwykle świetny. Nie wiem jak Ty to robisz... Piszesz te rozdziały tak świetnie dopracowane, gdzie się wszędzie dzieje akcja, że po prostu tylko mogę wydusić, a raczej napisać, że Cię uwielbiam i zazdroszczę talentu. Twoje opowiadanie jest inne. Ta inność polega na wyjątkowości.. W sieci jest bardzo mało tak świetnych opowiadać, a Ty właśnie należysz do tych super opowiadań ;) Jestem pod wrażeniem, ale to już wiesz XD Nawet nie wiesz jak się cieszyłam, gdy zobaczyłam, że u Ciebie nowy rozdział ;)
    No i rozdział jest cudowny, w sposób jaki to wszystko opisujesz jest dla mnie niezrozumiały, czyli piękny ;p Ciekawe czy po rozmowie z Louisem coś się zmieni, jestem ciekawa
    Pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. boski, przeczytałam cały i nie żałuję *.* louis kocha się w Kaji . :D
    interesujące ciekawe co będzie dlaje.czekam na następny rozdział.
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. hehehe pięknie walnęła Lou ;) Rozdział jak zawsze mega i pisz szybciej ;) Zapraszam także do siebie kocham-zabawe.blogspot.com i love-fun-joy.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oby rozdział pojawił się jeszcze dziś bo ciekawość mnie zabije *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Te rozdziały są cudowne.Wszystko opisujesz tak , że czuję jakbym tam była...dosłownie.Masz ogromny talent.
    Bardzo się ciesze , że trafiłam jakiś czas na tego bloga bo ON przebija wszystkie możliwe!
    Mam nadzieję , że Kaja i Lou wyjasnią sobie wszystko i , że uda jej się spotkac z Harrym.
    http://truefriendshipandmaybelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <3
    Jak możesz kończyć w takim momencie? Jestem ciekawa jak będzie wyglądało spotkanie Kai i Harrrego. ;) Już nie mogę się doczekać. ;D

    Zapraszam do mnie. Mam nadzieję, że wpadniesz i skomentujesz ;D
    x1dforevernumber1x.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie najlepsze opowiadanie ,
    Kaja i Harry OMG !! Swietnie opisujesz te uczucie laczace ich , to ze zadne nigdy nie bedzie bardziej szczesliwe z kims innym . Omomomo , oby dzis bo umre !! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. jestem nieogarnięta rano, więc komentarz będzie krótki :)
    Rozdział super.. Booże GENIUSZ!
    Emmily.. dziwna dziewczyna. nie no to było wiadome z tym telefonem.. ale, że tak od tak Kai powiedziała? I jeszcze chciala, żeby z nią pojechała bo jej ufa.. spoko. coś czuję, że Kaja to kiedyś wykorzysta :DD
    Ten konceert! *.* bosski. i chrypka Hazzy MRRAUU!!!!!
    bieeedny TOMMO!! :<< Taki biedny, Boże tak mu współczuję ;__; Jestem w nim zakochana w tym opowiadaniu po prostu! Chcę go więceej!!
    czekam dzisiaj/ jutro na kolejny!! :DD Kocham Cię Kaju!! <33 Wiesz to.. Masz zajebisty talent kochana! <3333 ^______^ ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa czy coś się zmieni pomiędzy Lou i Kają, chociaż w tą wątpię :) Strasznie mi się podoba sposób w jaki opisujesz uczucia ;d Masz talent ! Rozdział jest zajebisty jak zawsze ;d Czekam z niecierpliwością na następny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Dostanę zawału . Piszesz świetnie . Emocje Kai przechodzą na mnie . W pewnym momencie ręce zaczęły mi się trząść . Jesteś wspaniała i nie mogę doczekać się następnego rozdziału .

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny jak zawsze. już nie mogę się do czekać kiedy oni się zejdą <33 czekam .

    OdpowiedzUsuń
  15. Aww :3
    Zajebisty. < 3o Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny! Czekam na następny! Zapraszam na mojego bloga http://notidealbutmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham, kocham, kocham!!! Z niecierpliwiścią czekam na następny! zapraszam też do mnie : http://www.maddiefriendsonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny, czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale mnie blondy wkurwiła ! Nigdy bym się tego po niej nie spodziewała. Dobra wstawiła to zdj na TT no ale sprzedać własnych przyjaciół ?! Nie wiem co mogę na tent temat napisać.
    Co do koncertu to na początku Styles mnie wkurzał ale jak spojrzał na Kaję moja złość wyparowała ;D Teraz jestem ciekawa jak będzie wyglądać rozmowa Kai z Horanem i Lou. ;3

    Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  20. O Fuck ! xd
    Jebnij mnie w mostek bo nie wytrzymam ! Hahahahaha. ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział :) Czekam na następny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Co ja mogę napisać? Cyba na nic oryginalnego się nie wysilę, więc tylko: super rozdział, ale strasznie ktrótki. A może to tylko mi się tak zdawało??

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam twoje opoiwadanie i z niecierpliwością czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  24. Twoje opowiadanie zaczęłam czytać wczoraj o 17 :)
    Czytałam go do 3.34 i dzisiaj dokończyłam. Od dawnego, bardzo dawnego czasu nie czytałam tak dobrego opowiadania. Jesteś moim numerem 1 jeżeli chodzi o pisanie. Uwierz jest wiele osób za tobą . Czytałam już chyba z 1006398309832830203... opowiadań , a ten okazał się najlepszy. Pisz go, jak najdłużej :D Pozdrawiam Wiktoria <follow me on twitter - @Vickys_1D

    OdpowiedzUsuń
  25. O ja pierdole ! Boskiee ! Tyle emocji ! Czuję się jakbym t ja tam była, to tak jakby to było naprawdę . Kocham to twoje opowiadanie ! Jak kończę czytać rozdział to muszę usiąść i poukładać to sobie wszystko bo jestem takim szoku ! < 3 No po prostu masz mega talent ! Twoje opowiadanie jest jednym z 3 które są wg mnie najlepsze ! I wgl strasznie Ci dziękuję że wybrałaś mój blog ( http://vashappeningludzie.blogspot.com/) i umieściłaś go w reklamach. ; D Już nie mogę się doczekać kolejnego ! Podziwiam cię za to co robisz ! Za twój talent. ;* Naprawdę! No to chyba tyle, brakuje mi słów, żeby wyrazić to jak mi się podoba twoje opowiadanie. Jednym słowem ZARĄBISTE ! <3
    No to tyle, kocham cię i dziękuję za to co robisz ! xx A teraz lecę robić matmę, jeśli mi się uda skupić xd xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. rozdział genialny !
    rewelka
    poważka, kochana
    aaa i pytanie :
    czemu nie prowadzisz tego bloga : http://laura-and-one-direction.blogspot.com/ bardzo mi się spodobał więc mogłabyś odpowiedzieć u mnie na blogu w komentarzu, żeby wiedzieć czy go odnowisz czy usuniesz, ok ?
    proszę bardzo ! <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Meeega ! Chciałabym napisać ci długi komentarz, ale nie jestem w tym dobra xd rozdział zarabisty jak zwykle <3 kocham jak piszesz. :) codziennie sprawdzam czy czegoś nie dodajesz :)) hdkdbddddhdjkd z niecierpliwością czekam na next ^^ pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać rozmowa Lou i Kai. Ze zniecierpliwieniem czekam na następny rozdział. Powodzenia w pisaniu. :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Kocham to opowiadanie. Rozdział świetny, już nie mogę się doczekać kolejnego. :3

    Zapraszam http://story-full-of-suprises.blogspot.com/ oraz http://zwyciezycniesmialosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Boskie, i mam nadzieje, że Harry i Kaja będą razem.

    OdpowiedzUsuń
  31. BOOOSSKI <333
    MAM NADZIEJĘ, ZE JAKOŚ POROZMAWIA Z HARRYM :)
    CZEKAM NA NEXTA :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozdział jest jak zwykle świetny!*.*
    Też chciałabym mieć taki talent do pisania! ;)
    Mam nadzieje że dodasz szybko ten 3 rozdział^^
    A co do rozdziału: Ciekawa jestem jak wyjaśni się sprawa z Louisem. I w głębi serca mam nadzieję że Harry i Kaja się zejdą. Są swoim dopełnieniem, nie umią bez siebie normalnie funkcjonować potrzebuja siebie jak tlenu do oddychania! Ciekawe czy wogóle jeszcze razem porowmawiają? Spotkają się? Mam nadzieję że w krótce pojawią się odpowiedzi na moje pytania w kolejnych rozdziałach;d
    Pozdrawiam< 3

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziś miałan okropny dzień, płakałam jakieś 5 razy. Gdy weszłam na twój blog automatycznie poprawił mi się humor. Reklama mojego bloga! Nie myślałam, że mój wierszyk o Pablito się spodoba!
    OLA STYLES:*

    OdpowiedzUsuń
  34. Boski < 3 czekam na następny : D świetny bloog : 3

    OdpowiedzUsuń
  35. no więc... JEJKUUU, czytam już drugi raz. <3 najlepszy ten fragment z koncertu, jak chłopcy śpiewają. za drugim razem czytając to - popłakalam się. Harry i Kaja się zejdą? : 3 JEJCIA JEJCIA JEJCIA, proooooszę. <3 kocham Cię normalnie tak bardzo mocno całym serduszkiem. xxxxxxxxxxxxx jesteś najlepsza pod Słońcem. <3 i nad nim tez. : P kocham kocham kocham kocham. <3 po prostu jesteś świetna. i tyle! <3 jestes niesamowita. :) dzięki Tobie czerpię wenę do pisania mojego bloga, ale on nigdy nie będzie choćby w 1/10 tak dobry, ciekawy, wciągający itd jak Twój. powtarzam się, ale... PO PROSTU CIĘ KOCHAM : *

    OdpowiedzUsuń
  36. kiedy nastepny? :C szybciej!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jaki świetny rozdział! Ten moment na koncercie genialny, fajnie również dopasowałaś filmik:) Ciekawe jak Lou się wytłumaczy. Ale Emmily?! Nie spodziewałabym się po niej czegoś takiego. Na samym początku opowiadania owszem, ale nie teraz. Byłam kompletnie zszokowana gdy się o tym dowiedziałam. Kaja i Harry w końcu muszą być razem, nie ma innej opcji:) Oni nie potrafią bez siebie żyć, są jak dwie połówki jabłka, potrzebują siebie jak tlenu. Dziewczyno, Twój talent rozkłada mnie na łopatki! Jeśli kiedyś wydasz własną książke, będę pierwszą osobą w kolejcę po nią:D

    OdpowiedzUsuń
  38. Supeer rozdzial , uwielbiam to w jaki sposob piszesz , opisujesz wszystko z taka dokladnoscia i wg . Uwielbiam *.*
    Juz nie moge sie doczekac na nastepny rozdzial ;DD

    OdpowiedzUsuń
  39. nie ma to jak przeczytać twój blog od początku już drugi raz.
    druga część , jak dla mnie jest bardziej dopracowana , zmienił ci się charakter pisma , sposób - na lepsze !
    cieszę się , że piszesz dalej i mogę czytać twoją twórczość .
    każdego dnia z utęsknieniem wchodzę i patrzę , co nowego w aktualnościach , może nowy rozdział ?
    czekam , clauds <3

    OdpowiedzUsuń
  40. mogła byś przeczytać mojego bloga? i powiedzieć co o nim sądzisz?
    http://i-and-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. Jezuuu czytałam to z milion razy i niegdy mi się to nie znudzi. Kocham twój styl pisania i uwielbiam to, że dodajesz linki z np ciuchami jakie ma na sobie Kaja. Z wieeeeelką nie cierpliwością czekam na dalsze części przygód Kai i również Laury, które ubóstwiam czytać. <3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  42. Matko Bosko dziewczyno ! Ty masz niesamowity talent ! Nie myślałaś , żeby na prawdę napisać swoją książkę? Twoje Homeryckie porównania są nieziemskie ! Nie zmarnuj tego !Pozdrawiam serdecznie i natychmiast zabieram się do czytania następnych części.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)